Bar "X"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Bar "X"   Wto Lip 25, 2017 9:28 pm


Słynący z dobrych drinków, w miarę przystępnej ceny zwykłych alkoholi oraz personelu zdolnego zachować dyskrecję w przypadku co bardziej podpitych klientów. Lokal składa się z dwóch poziomów. Na parterze bar z ladą ciągnącą się przez całą długość na przeciwko wejścia.
Uwijają się za nią najczęściej trzej barmani, a resztę przestrzeni zajmują stoliki dla gości. Piętro podzielone jest znacznie bardziej prywatnie - pomieszczenie podzielono na boksy zdolne pomieścić do kilku osób, pozwalając przy tym zachować ciszę i spokój od reszty biesiadników.
Wystrój "X" jest prosty, oparty na opływowych kształtach i czerni. Z głośników najczęściej sączy się delikatna muzyka stroniąca od gwałtownych przejść czy improwizacji. Oba piętra są słabo oświetlone, a do panującego wewnątrz półmroku przybysze z zewnątrz muszą się przez chwilę przyzwyczajać. Na wypadek gdyby któryś z klientów zaczął się za bardzo awanturować, każdy z obsługi może wezwać ochroniarzy, a jeśli oni nie wystarczą - poinformować najbliższy komisariat Służb Bezpieczeństwa.



Nie szata zdobi człowieka. Co innego dobry pancerz.
Powrót do góry Go down

NPC

avatar


Liczba postów : 8
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Nie Paź 22, 2017 6:23 pm

Powoli zbliżał się czas umówionego spotkania. Katia zjawiła się przed budynkiem baru jakieś piętnaście minut wcześniej, a wszystko po to, by przygotować swoją zabawę. Na czym miała polegać? Sprawa była wyjątkowo prosta i jeden z elementów gry właśnie stał obok niej. Zwyczajny mężczyzna, którego imienia nawet nie znała, bo było jej zupełnie zbędne. Z pewnością należał do Proletariatu, a więc sama różnica pozycji była dla niego kusząca, by zgodzić się na pewną rozrywkę. Jakby tego było mało, to czarnowłosa należała do wielce przekonujących osób - potrafiła grać osobę, którą nie jest, kłamać jak z nut i skutecznie stosowała sztuczki perswazyjne. Dodatkowo miała najbardziej prymitywny trik, który postanowiła również wykorzystać - pieniądze. Sowita sumka była aż za dobrym argumentem dla biednego nieznajomego, który miał zostać wykorzystany. Jego zadanie było proste - napić się na koszt Katii, a gdy ta wstanie do łazienki, ruszyć za nią, by jeszcze w drzwiach zacząć ją obłapiać. Kontakt z elitą, pieniądze, alkohol za darmo i szansa dotyku ciała, które mogło rozpalać zmysły. Mężczyzna został uświadomiony, że jest to jedynie test ochrony lokalu i nic mu się nie stanie, a z pewnością nie zostaną wysunięte żadne konsekwencje prawne. Pierwsza część była kłamstwem, lecz druga prawdą. Mógł skończyć z obitą twarzą, jakimś złamaniem, ale nic mu nie groziło i miał szansę zarobić na swoim nie tak strasznym cierpieniu.
Katia przekroczyła próg baru, a za nią nieznajomy mężczyzna. Od razu poinformowała barmanów, że jej "towarzysz" piję na jej koszt. Mężczyzna widocznie zadowolony postanowił zabrać się do roboty i z miejsca zamówił sobie drink, którego nazwy nie mógł nawet wymówić poprawnie. Czarnowłosa jedynie uśmiechnęła się do niego pobłażliwie i zgrabnym, powolnym krokiem udała się w stronę ochroniarzy. Nie była to jej pierwsza wizyta w tym lokalu, więc doskonale każdy wiedział kim jest Katia. Jedynie wspomniała ochronie, że cała akcja z jej obłapianiem jest ustawiona i mają nie reagować, udawać że nie widzą całego zajścia, a najlepiej zniknąć gdzieś, gdy tylko ona wstanie do łazienki. Słowem klucz, na które powinni zareagować będzie "szkarłat", gdy usłyszą to hasło, to mają reagować normalnie. Prośba była nietypowa, więc ochroniarze spojrzeli się po sobie, jednak nie mogli odmówić Katii. Już nie tylko z powodu jej pozycji, ale także charyzmy. W razie czego gotowa była podarować im nieco pieniędzy za ich "przymknięcie oka", chociaż łapówki na szczeblach politycznych raczej nie były mile widziane.
Znów podeszła pod bar, lecz tym razem już nie do mężczyzny, a jedynie, aby poprosić o czerwone wino. Odebrała swoje zamówienie i podeszła do jednego ze stolików obok lady, gdzieś bliżej końca pierwszego piętra lokalu. Wygodnie usiadła tak, by plecami być odwróconą do drzwi. W ten sposób robiła delikatnego psikusa utrudniając rozpoznanie, chociaż nie wyglądała do końca jak zwyczajny mieszkaniec Rule. Powoli sączyła wino i zastanawiała się jak przebiegnie cała sytuacja, by umilić sobie czas oczekiwania. Lubiła punktualność, bo nienawidziła czekać z powodu nudy. To uczucie było najgorszą zmorą Katii, która uwielbiała rzeczy interesujące do granic możliwości. Jak długo przyjdzie jej czekać?



Oh, it's you.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Naukowiec

avatar


Liczba postów : 11
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Nie Paź 22, 2017 9:24 pm

Tydzień temu, garnizon wojskowy

- Wzywał mnie pan, sir. - Feyran zasalutowała w drzwiach gabinetu swojego przełożonego, majora Havelocka.
- Tak podporuczniku, usiądź proszę. - Odpowiedział, nie odrywając wzroku od tableta na jego biurku. Dziewczyna siadła na krześle, dość zdezorientowana, zbita z tropu. Kiedy ją wzywano, zazwyczaj mówiono od razu, wprost, o co chodzi. Nieraz trzeba było w biurach dowódców coś załatać, podreperować. Niezliczone ilości razy naprawiała już elektronikę, instalacje elektryczne, między innymi w tym gabinecie. Tym razem nie powiedziano jej ani słowa i trzymano w niepewności, dopóki major nie kontynuował swojej myśli. - Dostaliśmy… bardzo nietypowe polecenie z góry.
- Sir, czy chodzi... o sprawy dyscyplinarne? - Spytała Jane, z lekką dozą strachu, przełykając przedtem ślinę.
- Nie podporuczniku, nie jest to sprawa dyscyplinarna. Powiem to prosto z mostu. Kazano nam wytypować przedstawiciela wojska, który będzie według odpowiednich kryteriów… ciekawy. Partia potrzebuje takiej osoby do konkretnej operacji. Sztab wytypował ciebie, jako niezwykle uzdolnionego inżyniera.
- Dowódco, co to za operacja? - Dziewczyna drążyła temat.
- Podporuczniku, to może być szok, zwłaszcza że robimy to w zasadzie z dnia na dzień... Ale dowództwo przenosi cię do służb specjalnych. Zostaniesz ochroniarzem Naczelnej Architekt.
- Że kogo? - Wypaliła Jane, zapominając na chwilę o wojskowej hierarchii i sposobie zachowania. Zabrzmiało to jak sen albo bardzo słaby żart. Ona, zwykły inżynier, miałaby ochraniać samego doradcę Wielkiego Brata? Przecież jest tylu innych żołnierzy, którzy nadawaliby się do tego dużo lepiej. Zwiadowcy, wojsko szturmowe… Ba, dowolny pająk zająłby się tym lepiej niż ona.
- Katii Vitsen, Naczelnego Architekta. Wiem, że to dla ciebie zaskoczenie Feyran. Dla mnie jest to tak samo zagadkowe. Ale rozkaz przyleciał bezpośrednio z góry, Architekt już dostała twoje akta. Wszystko postanowione.
Teraźniejszość

Minęło trochę czasu, od kiedy Feyran przechadzała się ostatnio po mieście jako cywil. Nie prosiła o przepustkę zbyt często, gdyż w zasadzie poza odwiedzeniem rodziny, może ewentualnych paru znajomych, co miałaby robić? A gdy już zdarzało jej się opuścić jednostkę, raczej trzymała się dzielnicy mieszkalnej i części politycznej centrum, omijając tą okolicę nastawioną na rozrywkę. W Barze "X" miała się pojawić pierwszy raz, co dokładało jej jeszcze stresu związanego z czymś, co można by nazwać "rozmową kwalifikacyjną". Sam fakt tego, że miała jej zostać przydzielona tak odpowiedzialna funkcja, sprawiał, że ostatnich kilka nocy ledwo spała, uzupełniając braki energii jeszcze większą ilością kawy niż zwykle. Dodatkowo coś jej w tym spotkaniu śmierdziało. Spotkanie z Naczelną Architekt w zwykłej miejskiej spelunie? Coś tu ewidentnie było nie tak. Albo była ona personą aż tak dziwaczną, albo doradczyni Wielkiego Brata chciałaby ją przetestować w warunkach bojowych. Biorąc pod uwagę, że przedkładała ona "ciekawość" kandydata ponad jego doświadczenie, przy szukaniu ochroniarzy, obie możliwości były równie prawdopodobne. Jednak, gdyby zdarzyło się jednak, że faktycznie będzie ją sprawdzać, przydałby się rozkład pomieszczeń w budynku, którego Feyran niestety nie znała.
Stała przed lokalem chwilę, aż w końcu, przełykając ślinę, przekroczyła próg, od razu zwracając na siebie uwagę. Niby była ubrana po cywilu, przypominało ono do złudzenia strój ochroniarski bądź paramilitarny. Nikt zazwyczaj się tak nie nosi, zwłaszcza do baru. Lecz pomimo dziwnego wyglądu, wystarczyła chwila by po bywalcach klubu spłynęło to wszystko jak po kaczce i gdy tylko zarejestrowali, że wszedł ktoś dziwnie ubrany, wrócili do swoich spraw. Feyran przysiadła przy barze i zamówiła sobie kawę, co też zwróciło na nią kilka podejrzliwych spojrzeń. Bo przecież co to za klubowicz, który nie pije alkoholu?
W międzyczasie zaczęła się rozglądać za Naczelną Architekt i mimo że tamta siedziała odwrócona plecami, nietrudno było ją zauważyć. Jej strój był równie wyróżniający się z tłumu, jak ubiór Jane. Wraz ze swoją szklanką kawy podeszła do stolika… i w zasadzie nie mając pojęcia, jak powinna się zachować w tej nietypowej sytuacji, po prostu siadła na przeciwko. Normalnie by zasalutowała, ale wyglądałaby wtedy jeszcze dziwniej, meldując się po wojskowemu na środku knajpy. Tym razem pozwoliła sobie na odwagę, która mogła okazać się jej błogosławieństwem bądź zgubą, zależnie jak zareaguje na to Katia.
- Jestem podporucznik inżynier Jane Feyran. To zaszczyt móc być oddelegowaną do tak odpowiedzialnego zadania. - Przedstawiła się swojej pracodawczyni zachowując chociaż krztę profesjonalizmu.
Powrót do góry Go down

NPC

avatar


Liczba postów : 8
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Wto Paź 24, 2017 1:48 am

Każdy odgłos otwieranych drzwi, każdy stukot butów o posadzkę, każdy głos był badany przez Katię od samego początku. Nie chodziło o jakąś ostrożność czy cokolwiek w tym stylu. Panna Vitsin najzwyczajniej w świecie bawiła się w zgadywanie. Korzystała z najbardziej stereotypowego obrazu wojskowego, na jaki wpadła - moro bojówki, prawdopodobnie nieco za mała koszulka z krótkim rękawem, luźna kurtka i ciężkie obówie. Co do głosu - donośny i przepełniony stanowczością. Krok? Szybki, ciężki, pewny. I tak oczekiwała w ciszy. Siedziała plecami do wejścia, więc o ile wyglądu nie mogła potwierdzić, o tyle czasami ktoś odzywał się w taki sposób, że mogła mieć podejrzenia.
Akurat sączyła wino, gdy ciężkie kroki zbliżyły się do niej. Uniosła swój szkarłatny wzrok na wojskową i z delikatnym uśmiechem, w milczeniu obserwowała ją. W duchu zaśmiała się do siebie z powodu pewnej zgodności wyobrażeń ze stanem rzeczywistym. Taki styl ubioru chyba wchodził w krew wojskowym. Oczywiście jedno uważne spojrzenie wystarczyło, by obraz Jane Feyran został na stałe wyryty w pamięci. Naprawdę jedynie garstka ludzi wiedziała o niecodziennej zdolności Katii, która pozwalała jej na idealne zapamiętanie wszystkiego, co zobaczy.
Odstawiła lampkę z winem na bok i podniosła się, chociaż niezupełnie - jedynie na tyle, by pochylić się nad stolikiem i wystawić w stronę pani podporucznik dłoń do uścisku. Nie miała jej za złe tego, że nie zrobiła tego pierwsza. Cóż, Katia spotkała się już z różnymi przywitaniami z nią, które niekiedy zakładały salutowanie, uściski, ukłony, klęknięcia i inne dziwne ruchy. Brak takiej akcji wpływał akurat pozytywnie na wizerunek Jane, chociaż idealnie byłoby z podaniem dłoni. Uścisk sporo mówił o człowieku.
- Odrzućmy na bok pozycje i tytuły. Mów mi Katia, wszak jestem młodsza. Miło mi Ciebie poznać, Jane. O ile mogę mówić po imieniu. - odezwała się spokojnie, a na jej twarzy zagościł ciepły, przyjazny uśmiech. Na ile szczery, a na ile wyćwiczony do perfekcji? Kto wie. Niezależnie czy wojskowa uścisnęła dłoń, czy nie, to panna Vitsin znów usiadła na swoim miejscu, założyła nogę na nogę i nawet na chwilkę nie przerywała kontaktu wzrokowego.
- Dlaczego kawa? Chodzi o smak? Właściwości? A może styl? Osobiście przyznaję, że nie przepadam za winem, a szczególnie tym, którym mnie właśnie uraczono. Wino jednak pasuje do mnie. - proste pytanie z ciekawości. Miało też za zadanie wprowadzić nieco zwyczajnej gadki, by rozluźnić atmosferę oraz przygotować podporucznik Feyran do znacznie ważniejszych pytań, które wymagają swobody wypowiedzi. To był tylko taki wstęp, by na start ocenić jaką osobą jest Jane. Katia zaczynała swoją ulubioną zabawę w poznawanie ludzi. O ile ona doskonale się bawiła, o tyle rozmówcy zazwyczaj czuli ogromną presję, a niekiedy nawet strach. Od podporucznik inżynier oczekiwała więcej.
- Przeglądnęłam przed wyjściem Twoje akta. Mnóstwo informacji, które skupione są wokół wojskowej kariery. Jeżeli przysłali mi Ciebie, to znaczy, że spełniasz wymogi, aby ochraniać kogoś mojego pokroju. Nie mam zamiaru wypytywać o Twoje zdolności, Jane, ani o kwalifikacje. Jestem przekonana, że armia lepiej się zna na takich sprawach, niż ja. - przerwała sobie na chwilę, by upić drobny łyczek wina. Przez cały ten czas zdołała opróżnić jedynie połowę zawartości lampki i zdecydowanie było to wystarczająco - odsunęła trunek na bok, by więcej jej nie skusiło kosztowanie go.
- Powiedz mi, Jane, jakie były trzy najważniejsze wydarzenia w Twoim życiu? - i wpatrzona w jej oczy oczekiwała na odpowiedź z drobnym, niemalże dziecięcym uśmieszkiem. Katia mogła mieć dostęp do szczegółowej biografii podporucznik inżynier Jane Feyran, jednak nawet po poznaniu jej sens tego pytania nie znikał. Nie chodziło wszak o poznanie historii potencjalnej ochroniarz, a o informację jakim jest człowiekiem poprzez analizę tego, co odpowie. Każdy subiektywnie postrzegał znaczenie wydarzeń z życia i dla niektórych najistotniejszym będzie moment obserwowania ptaków, podczas którego uznali, że chcą pilotować powietrzne transportery, a dla niektórych dzień wstąpienia do armii. A jak było z Jane?



Oh, it's you.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Naukowiec

avatar


Liczba postów : 11
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Sro Paź 25, 2017 8:43 pm

- Także mi miło, sir... Znaczy... Katia. - Odezwała się z lekkim zdenerwowaniem, podając rękę Naczelnej Architekt i ściskając ją mocno, po żołniersku. Po chwili zdała sobie jednak sprawę, że może to być dla niej zbyt duża siła i momentalnie rozluźniła dłoń. Uśmiech dziewczyny trochę ją uspokoił. Mógł być co prawda udawany, ale w głębi duszy Jane liczyła, że to reakcja na nie popełnienie żadnej gafy przy przywitaniu. Czuła się trochę nieswojo, gdy przywitała się, jakby to zrobił ktoś normalny. Nigdy nie witała się tak luźno, bez odpowiedniej etykiety, z osobą wyższego stopnia. To chyba był pierwszy raz, a w dodatku przy tak ważnej osobie. Już bez większego strachu, lecz nadal speszona, pociągnęła łyka kawy ze swojej szklanki, wpatrując się w świdrujące ją, szkarłatne oczy Katii.
- Dlaczego kawa? - Zaczęła odpowiadać, zaskoczona trochę pytaniem. Domyślała się, że podczas tej rozmowy padnie naprawdę dużo pytań. Nie spodziewała się jednak, że zacznie się od tak przyziemnych spraw. Mimo, że wydawało jej się to trochę dziwne, odpowiedziała uprzejmie na zadane pytanie. - Z dwóch powodów. Po pierwsze, dodaje energii i pozwala się lepiej skupić. A po drugie, wypada coś jednak w barze kupić. A mój organizm nie toleruje alkoholu. Jedyny mój przewlekły problem zdrowotny. Z pewnością był opisany w aktach.
Feyran szybko zdała sobie sprawę, po co było to pytanie. Z każdym słowem czuła się mniej nieswojo, coraz bardziej opuszczała swoją "gardę" w rozmowie. Rozluźniała się, niektórzy by powiedzieli że nawet zbyt mocno. Choć w tej rozmowie prawdopodobnie o to chodziło. Żeby luźno i szczerze odpowiadać na pytania. Na tym w końcu polegają rozmowy kwalifikacyjne, nieprawdaż? Ani się obejrzała i odpowiadała już od serca na następne pytanie swojej przyszłej przełożonej.
- Z całym szacunkiem, sir... Katia. Armia mogła wybrać dużo lepiej. Są przecież specjaliści techniczni w zwiadzie, wielu utalentowanych szturmowców w oddziałach frontalnych. Nie do końca wiem, dlaczego ja. Nie mam zbyt dobrych kwalifikacji do ochrony VIPów. - jednak, gdy zorientowała się, jak lekceważąco mogło to zabrzmieć, szybko sprostowała - Nie, żebym narzekała na tą ofertę, wręcz przeciwnie! Czuję się naprawdę doceniona i zaszczycona. Zastanawiam się tylko co sprawiło, że to ja jestem na tym miejscu, a nie inni, wyżsi rangą, umiejętnościami i doświadczeniem. Kryterium nie było chyba wyłącznie to, jak bardzo kandydat jest ciekawy, prawda?
Kolejne pytanie, które dostała, utwierdzało Jane w przekonaniu, że cała ta przyjemna otoczka ma na celu tak naprawdę wyciśnięcie z niej jak najwięcej informacji o niej samej. W końcu profil psychologiczny w aktach, a faktyczna rozmowa, to dwie różne rzeczy. A Katia, można było to już powiedzieć bez chwili zawahania, badała to, kim Feyran jest. Mimo wszystko, pytanie było trudne. Żaden człowiek nie zastanawia się ot tak sobie, jakie wydarzenia uważa za najważniejsze. Na chwilę zapadła niezręczna cisza, gdy Jane zastanawiała się, co tak naprawdę może uznać za ważny punkt swojego życia. A gdy już powiedziała pierwsze słowo... Poszło jak z górki.
- No cóż... To było dawno, niecałe 20 lat temu, na zajęciach z techniki. Jesteś w zbliżonym wieku do mnie, więc pewnie robiliście to samo w szkole. Lutowanie i budowanie prostych układów. Zazwyczaj radia, prawda? U nas też było to radio. Większość dzieciaków to odbierało jako mordęgę... Ale ja jakoś złapałam bakcyla, od razu. Spodobało mi się na tyle, że po powrocie do domu wróciłam do domu i spytałam się matki, czy mamy może w domu jakieś stare radio. Mieliśmy - Jane zaśmiała się trochę - i nawet je rozkręciłam. Nie dość, że nie miałam pojęcia jak ono działa, to jeszcze nie do końca wiedziałam, jak je z powrotem złożyć. Tamtego dnia zdecydowałam, że chcę być w stanie kiedyś zrobić takie samo radio. Oczywiście zanim stwierdziłam, że ktoś musiał być głupi, by zbudować cokolwiek bardziej skomplikowanego niż mój prosty układ z lekcji. Jak to dzieci mają w zwyczaju.
Łapiąc wenę przy opowiadaniu, Feyran nie przerywała, cały czas mówiąc dalej, z niezmywającym się uśmiechem na ustach.
- Dalej... Pamiętam jak sama złożyłam pierwszy komputer. W wieku 14 lat. Moja rodzina nie była biedna, mogliśmy sobie pozwolić na elektronikę bez problemu, ale i tak fascynujące było złożenie hardware'u ze śmieci samemu. Zlutowałam elektroodpady w jedno, jakoś połączyłam... I o dziwo nawet działało. Napisałam na to autorski system, który był na tyle zoptymalizowany. że zacinał się co chwilę. Ale i tak byłam z siebie dumna.
- Potem już nie było takich większych chwil. Aż do zakończenia akademii. Nie chodziło jednak o samo jej ukończenie. Chodziło o to, że otworzyłam sobie drogę do robienia na utrzymanie tego, co uwielbiam. Siedzenie w laboratorium może i jest ciekawe... dla niektórych. Ale ja zdecydowanie od siedzenia na dupie wolę woń prochu i lutowanych płyt do Motyla. - Zakończyła i dopiero po ostatnich słowach zdała sobie sprawę, jak bardzo oddała się opowiadaniu. W jej opinii, za bardzo. Zmieszała się trochę, mając wrażenie że zajęła Katii zbyt dużo czasu tą jedną odpowiedzią i dodała na koniec z zakłopotaniem. - Przepraszam, że tak to rozwlekłam...
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 60
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Sob Mar 10, 2018 9:47 pm

Pajęczyna
1/20
Misja łatwa


Partia to bez wątpienia twór nie dający sobie w kaszę dmuchać. Nie tylko względem jakichś dziwacznych dzikusów żyjących w lesie i podcierających się liśćmi, ale także w stosunku do własnych obywateli. Bez różnicy, czym ci ostatni się podcierali. Jednak największym osiągnięciem tego polityczno-społecznego molocha było przekonanie ludzi, że jest ich jedyną nadzieją na normalne życie i dalszy rozwój cywilizacji. Wojsko, policja i tajne służby zwane pająkami. Wszystkie te formacje były liczne, świetnie wyszkolone i gotowe do działania w każdym momencie. Jednak ich użycie w kwestiach wewnętrznych jest jednocześnie pokazaniem, że mechanizm nie jest idealny; że gdzieś między trybikami i smarem znajdują się ziarenka piasku gotowe zebrać się w jednym miejscu i zatrzeć silniki. To edukacja i propaganda powinna czynić ze społeczeństwa posłuszne owieczki, ślepo zapatrzone w słuszność słów Wielkiego Brata, a jednocześnie zostawić sporo miejsca na wyobraźnię, kreatywność i twórcze rozwiązywanie problemów. Ostatnie wydarzenia* wcale nie ułatwiły Partii tworzenia wizji życia w spokoju i radości. Na szczęście ofiary zostały pogrzebane, a między ludźmi a syntetykami (tymi, którzy zostali w Rule) zapanował spokój. Niemniej jednak, chwilowe bezkrólewie z pewnością ułatwiło tymczasowy wzrost przestępczości i tak zwanych "ruchów oporu", które do tej pory nie były ani ruchliwe, ani oporne.
Tarantula trafiła na miejsce z prostym zadaniem - miała uwieść pewnego mężczyznę, który, zgodnie z danymi wydziału, miał być przywódcą lokalnej grupki, która planowała wyjść z ukrycia by z pieśnią na ustach siać wolność i demokrację. Żartowałem, planowali wysadzić jedną z większych szkół dla przyszłych inżynierów. O swoim celu Elizabeth wiedziała tylko tyle, że jest facetem po trzydziestce o szpakowatych, krótko przystrzyżonych włosach i błękitnych oczach. Przez regularne treningi pływackie i sztuk walki utrzymywał dobrą kondycję, a z racji wykonywanego zawodu nauczyciela, był dobrze sytuowany finansowo. Co więc pchnęło tego głupca w szpony wywrotowców?  



*Akcja ma miejsce dwa tygodnie po przebudzeniu maszyn. Sytuacja jest już w miarę unormowana, ale stosunki między Emersami, a robotami które postanowiły dalej służyć ludziom są napięte.


Powrót do góry Go down

Złom-monter | Pająk

avatar


Liczba postów : 10
Zobacz profil autora Online

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Nie Mar 11, 2018 3:00 am

Gdy Elizabeth poraz pierwszy usłyszała jakie zadanie przed nią postawiono, roześmiała się głośno i serdecznie. Z trudem przyszło jej przyjęcie do wiadomości że nikt nie robi sobie z niej żartów. Nikt o zdrowych zmysłach nie posłałby jej na misję dyplomatyczną, a co dopiero taką która wymagała użycia daru kobiecości. Lisa była kobietą, był to niezaprzeczalny fakt. Jednak pomimo różnic w kilku miejscach ciała, była zdecydowanie barziej męska od większości mężczyzn z którymi jej przyszło pracować. Czyżby jej cel był pedałem? Wiedziałaby o tym. Podejrzewała że zainstała sytuacja była po prostu ukrytym testem. Mężczyzna mógł być podstawiony. Nie było przecież możliwym, że dowództwo pozamieniało się mózgami z pierwszymi zwierzętami jakie mogli spotkać w zoo. Na wszelki wypadek kobieta zanotowała sobie, by złożyć odwiedziny małpom w Wild Street.

Jaki w ogóle cel miało uwodzenie buntownika? Chcieli wypuścić w sieć materiały go kompromitujące? Lisa najchętniej zabrałaby delikwenta do kwatery i porozmawiała z nim po swojemu. Tarantula była przekonana że w pół godziny wyciągnęłbaby z nauczyciela wszystkie niepotrzebne informacje. Odrobina strachu u buntowników spowodowana pojmaniem towarzysza nie zaszkodziłaby porządkowi w mieście. Terror kontrolowany do tej pory działał wyśmienicie, a teraz ktoś postanowił to zmienić.

Rozejrzała się po lokalu. Głośna muzyka, używki, dziewczęta. Doskonałe miejsce na rozpoczęcie poszukiwań nauczyciela, nie ma co. Przyjrzała się zgromadzonym w nadziei że system wychwyci znajome twarze. Nie miała zamiaru rozmawiać z samotnym trzydziestolatkiem w barze bez pewności że ów jest jej celem. Bez cienia uśmiechu na twarzy zbliżyła się do lady i zamówiła pierwszy lepszy drink z oferty. Zaczęła go powoli sączyć, co jakiś czas ogarniając pomieszczenie wzrokiem. Miała szczerą nadzieję, że nikt się do niej nie dosiądzie.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 60
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Sro Mar 14, 2018 8:38 pm

Pajęczyna
3/20
Misja łatwa

Co lub kto stał za tak skonstruowanym rozkazem wydanym Tarantuli? Nie wiadomo.
Jasne, gdzieś na górze wszystkich Emersów stał Wielki Brat, czuwający nad wszystkim i wszystkimi. Ale komu konkretnie w sztabie służb strzeliło do głowy, by bezwzględną agentkę posłać do, teoretycznie, skąpanego romantyzmem i seksapilem, spotkania? Może przełożeni panny Passer wierzyli w to, że po kilku głębszych mężczyzna zabierze piękność ze sobą do domu, a tam pokaże jej wszystkie plany swojego oddziału terrorystów? Nawet na papierze nie wygląda to zbyt realnie. A przecież Partia miała w swoich szeregach wiele kobiet gotowych działać na każdym możliwym polu, które przyjęłyby takie zadanie bez oporu, z pochwalną pieśnią na ustach. A może to po prostu kolejny test Tarantuli, czy nadaje się do każdego rodzaju zadań? To też byłoby głupie podejście. Niemniej jednak, rozkaz otrzymała służbowymi kanałami - nie był więc to podstęp... No, prawie na pewno nie mogła to być podpucha. A jeśli jednak, to po cholerę ktoś miałby interesować się taką płotką, jaką jest Eizabeth?
Cholera wie, według jakich zasad grają wielcy tego świata - mniejsi najczęściej muszą się dostosować i tyle. Albo, jak w przypadku niewielkiego promila obywateli - spróbować się zbuntować i zawalczyć o swoje. Chuj z tym, że każdy, kto do tej pory tego próbował, nie wracał z tarczą. Ba, wcale nie wracał z tego pojedynku.
Panna Passer piła zamówione przez siebie shoty, obserwując kolejne twarze wkraczające do budynku. Jak na złe, nigdzie nie było widać mężczyzny pasującego do opisu... Aż w końcu pojawił się! Szedł obok baru, kierując się na piętro. Widocznie miał tam rezerwację, albo ktoś już na niego czekał. Za parę sekund znajdzie się obok Tarantuli. Czy wtedy wpadnie w jej sieci?


Powrót do góry Go down

Złom-monter | Pająk

avatar


Liczba postów : 10
Zobacz profil autora Online

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Czw Mar 15, 2018 8:50 pm

Lisa oswoiła się w końcu z wieścią o braku profilowania zadań. Nie podobało jej się to, ale nie mogła nic poradzić. W końcu była tylko podrzędnym żołnierzem, nawet jeśli przeznaczono ją do misji specjalnych. Jedynym co jej pozostało to postarać się dobrze bawić podczas wprowadzania się do mieszkania brzydala. O ile w ogóle starczy jej cierpliwości, by tak długo ociągać się z pojmaniem celu. Pomimo akceptacji sytuacji, wciąż niezbyt widziała siebie w roli kurwy, nawet na usługach Wielkiego Brata. Jeszcze tego wieczora miała w planach dopytać się o szczegóły "misji". Bowiem nawet jej lojalność miała swoje granice.

— Napijesz się ze mną? — Zapytała przechodzącego mężczyznę. Było to najbardziej wyrafinowane zaproszenie jakie potrafiła wymyślić. Nie miała też zamiaru go śledzić. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak drewnianie zabrzmiało to w jej ustach. Szczerze wierzyła że na takie coś dał by się złapać jednie ktoś bardzo głupi albo bardzo samotny. Szczerze liczyła na drugą opcję. Nauczyciele na ogół nie byli przesadnymi idiotami. Postarała się o kontakt wzrokowy i w miarę przyjazny uśmiech. Przyszło jej to łatwo, choć nie miała doświadczenia w przyjaznych uśmiechach. Na wszelki wypadek miała plan awaryjny - Złapać go na zewnątrz. Jeśli był masochistą, to będzie można zaliczyć taką sytuację do uwiedzenia.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 60
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Wto Mar 20, 2018 4:50 pm

Pajęczyna
5/20
Misja łatwa


Nikt z przełożonych nie miał zamiaru traktować Passer jako panny negocjowalnego afektu... Chyba nie. W każdym razie do tego typu zadań Partia miała odpowiednie kandydatki. Może tym razem chodziło o pozostałe zdolności Passer? Awantury w tym barze należały do rzadkości, nie mówiąc już o strzelaninach czy morderstwach. Pająkom raczej nie zależało na terroryzowaniu cywili. Wiadomo, później można wszystko ładnie zatuszować, zamknąć usta i oczy niewygodnym świadkom, ale... Po co? Wybór Tarantuli był po prostu bezpieczną opcją na wypadek gdyby plan z podrywem nie wypalił. Ale wybierając ją na kusicielkę szanse na podryw malały drastycznie... Niezbadane są wyroki Partii.
Tymczasem jednak zagadnięty nauczyciel nie poświęcił siedzącej przy barze piękności większej uwagi, niż wiecznemu wagarowiczowi, który w końcu łaskawie pojawił się na lekcji. Odpowiedział jedynie krótkim - Jestem już umówiony. - i poszedł dalej, kierując się ku schodom na piętro. Kto by się spodziewał, że jej cel odrzuci zaczepkę Elizabeth? Heh.
Na szczęście szklanka jest zawsze do połowy pełna (no chyba, że jednak jest pusta), a do samotnej kobiety postanowił przysiąść się zainteresowany nią mężczyzna. Ten nie prezentował się tak dobrze, jak facet zmierzający na piętro. Miał jakieś dziesięć lat więcej, lekką nadwagę i kilkudniowy zarost rekompensujący zapewne bardzo rzadkie i siwe włosy. Ubrany był porządnie, choć strój był już trochę znoszony. - Ja stawiam co tylko zechcesz. - skinął dłonią na barmana. - Jestem David. - zamilkł i uśmiechnął się lekko.   


Powrót do góry Go down

Złom-monter | Pająk

avatar


Liczba postów : 10
Zobacz profil autora Online

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Wto Mar 20, 2018 6:16 pm

Poczuła na ustach gorzki smak wstydu. Nie nadawała się do takich rzeczy. Brakowało jej wdzięku, kobiecości, a przede wszystkim celu który traciłby rozum na widok chętnych cycków. Nie była jednak przegrana. Za pazuchą wciąż miała sposób, któremu żaden mężczyzna nie mógł się oprzeć — musiała tylko znaleźć się z nim sam na sam. Z drugiej strony nie wiedziała, czy strzelanie nauczycielowi-rebeliantowi było wskazanym działaniem. Być może celem tej całej farsy było zinfiltrowanie szeregów buntowników i zebranie informacji o tym kogo powinno się aresztować i naprawić? Masz kurwa, profesjonalizm. Była ręką sprawiedliwości grupy która niepodzielnie rządziła w tym mieście, a sztab dowodzenia nie potrafił jej nawet załatwić porządnego opisu urzędnika państwowego o wątpliwej lojalności. Jak miała wiedzieć w jaki sposób się za niego zabrać jak nie wiedziała nawet czy jest żonaty?

Gdy tak rozmyślała nad niekompetencją jej przełożonych, obok niej pojawił się jakiś starszy męt. Wyglądem swym przypomniał niespełnionego inteligenta, typ człowieka którego można ujrzeć jako głównego bohatera z taniej, ulicznej muzyki robionej przez młodych, niespełnionych inteligentów. Czyżby liczył na łatwy seks? To było bardzo prawdopodobne - nikt inny nie zbliżyłby się do osoby o nieżeńskim stylu bycia jak ona. Miała już w głowie sformułowaną idealną ripostę na jego zaproszenie. Zanim jednak zadecydowała się zaoferować pomoc w znalezieniu kierunku do najbliższego szpitala, wpadła na pomysł za który natychmiastowo siebie znienawidziła.
Paser. — Odpowiedziała mu krótko i zimno. — Jak chcesz pić, to chodź na górę. Tutaj jest za głośno.

Podstarzały głupiec miał być tylko owieczką odciągającą myśl o tym, że czerwonowłosa jest w barze tylko z powodu nauczyciela. Nie chciała, by ten pomyślał że ktoś może go śledzić. Na pewno nie przed momentem gdy będzie mogła śmiało przyłożyć mu lufę czy pięść do skroni. Wchodząc na piętro obrzuciła szybko wzrokiem towarzystwo jej niedoszłego partnera. Zachowała dwa zdjęcia. Zawsze to był jakiś krok do przodu. Osoby do których podejrzany się nadto zbliża także były podejrzane. Usiadła przy wolnym miejscu, w miarę możliwości tak by mieć naturalny widok na cel. W takiej sytuacji nie musiałaby nawet na nich patrzeć, by syntetyczne oczy wykonywały regularne zdjęcia anarchistom. Wystarczyło mieć głowę zwróconą w ich okolice, co nie było już aż tak podejrzane.

Więc, David, co cię tu sprowadza? — Zapytała rozmówcę. Starała się nie brzmieć niemile i ironicznie w rozmowach w ludźmi do których nie czuła sympatii i czyniła w tym kierunku spore postępy. Tak przynajmniej jej się wydawało. — Nie wyglądasz na imprezowicza.
Tego co jej odpowiedział słuchała tylko połowicznie, szczególnie jeśli była to dłuższa odpowiedź. W razie gdyby mężczyzna nie był wylewny, zapytała go o kilka innych pierdół - życiowe zajęcie, rodzinę, dlaczego zaproponował drinki akurat jej. W tym czasie przejrzała nieco dokładniej udostępnione jej dane. Chciała wiedzieć o niedostępnym panu jak najwięcej. Gdzie mieszka, w której dokładnie placówce pracuje, jaki przedmiot jest jego specjalizacją. Obstawiała chemika, ci mają wyjątkową łatwość w konstruowaniu wszelkiej pirotechniki i innego sprzętu typowo terrorystycznego. Prócz tego, przyjrzała się dokładniej zdjęciom które sama zrobiła. Była to nieco lepsza forma obserwacji niż ordynarne gapienie się na śledzonego. Trochę dyskrecji jej na pewno nie zaszkodzi.

Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 60
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Czw Mar 22, 2018 11:55 am

Pajęczyna
7/20
Misja łatwa

Na bezrybiu i rak ryba? Coś w tym było, bo Elizabeth nie zamierzała porzucić zadania tylko dlatego, że jej cel dał jej kosza. A skoro pod rękę nawinął się nieświadomy niczego rycerz chętny uratować samotną damę... Czemu by z tego nie skorzystać? David przystanął ochoczo na propozycję agentki, pozwalając jej wybrać ich boks. Ciężko powiedzieć, w którym konkretnie skrył się nauczyciel, więc przy którym stoliku finalnie wylądowali było raczej bez znaczenia. Najpewniej tym przy schodach, by mieć oko na wchodzących i wychodzących, ne? Na stole szybko pojawiły się kolorowe jak i czyste trunki, a wraz z nimi przekąski na słono i słodko.
- Hehe, w młodości bywałem tu częściej. A co się tyczy mnie, to... - i w tym miejscu rozpoczął się monolog Davida. Opowiedział on farbowanej Rudej, że jest od jakiegoś czasu samotnym mężczyzną, który nie ma co ze sobą zrobić po skończeniu wykładów chemii na jednym z uniwersytetów. Wspominał swoją cudowną żonę, którą stracił; opisał pamiątki i bibeloty po niej zdobiące jego dom na obrzeżach Rule. Ich, znaczy jego syn był już dorosłym mężczyzną, służy w jednym z fortów. Słów było znacznie więcej, ale wynikała z nich właśnie taka, dość przyziemna historia. prawie każde zdanie kończył kolejnym opróżnionym kieliszkiem, albo następną garścią przekąsek.
Tymczasem Passer wyszukiwała kolejne informacje odnośnie mężczyzny, który naprawdę ją interesował. Nie było tego za wiele, ale każdy okruch wiedzy był w tej chwili na miarę złota. Tylko co miała zrobić Tarantula z Davidem, które nadal snuł swoją opowieść z przerwami na kolejny kieliszek. Przeprosić i zniknąć na "upudrowanie noska"? A może odejść tak po prostu i zostawić starszego mężczyznę?

Spoiler:
 


Powrót do góry Go down

Złom-monter | Pająk

avatar


Liczba postów : 10
Zobacz profil autora Online

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Czw Mar 22, 2018 3:20 pm

Elisabeth tylko kątem oka zauważyła jak jej przegrany koleżka zatapia swe smutki w pierwszych lepszych alkoholach. Potok słów z jego ust wylewał się prorcjonalnie płynnie do ilości drinków które ów w siebie wlał. Coraz rzadziej nawet robił przerwy na potakiwania dziewczyny rzucane od niechcenia. A jej to wcale to nie przeszkadzało. Im mniej uwagi jej przykładał, tym bardziej mogła skupić się na ważniejszych rzeczach. Cały czas przede wszystkim obserwowała korytarz, wyczekując wyjścia jej celu. Jeśli wyszedłby nadprogramowo szybko, znaczyłoby to tylko przekazanie jakiegoś przedmiotu, najprawdopodobniej związanego z akcją. Przy dłuższej wizycie może chodzić o ustalenie szczegółów ich akcji.

Z zaciekawieniem przeczytała poznane informacje. Dlaczego dopiero teraz miała do nich dostęp? Mogła uniknąć tej całej niezbyt przyjemnej sytuacji i po prostu czekać na filozofa w jego własnym mieszkaniu z przygotowanym całym arsenałem niespodzianek przeznaczonych tylko i wyłącznie dla niego. Cel był kawalerem, niewiele miał do stracenia w swym życiu. Dziewczynę ciekawiło tylko co mógłby zyskać nasyłając śmierć na niewinnych uczniów. Nawet gdyby jego próba się powiodła, większą niechęć sprowadzi na rebeliantów niż samą Partię. Nikt nie lubi dzieciobójców.

Lisa nie wyszła jeszcze z fazy planowania. Zapytała o szczegóły misji – uwiedzenie nie było specjalnie szczegółowym terminem. Miała wydobyć z niego informacje? Poznać wspólników? Zapobiec atakowi? Miała szczerą nadzieję, że ludzie zajmujący się komunikacją raczyli zaktualizować jej zadania, tak jak zrobili to z informacjami o podejrzanym. W przeciwnym wypadku Passer ochoczo nagnie nieco wyrażenie "uwieść" dla własnej wygody i prostoty. Sprzęt zostawiony w samochodzie będącym częścią standardowego wyposażenia pająka był wystarczający by uporać sobie z jednym niesfornym mężczyzną. Uczucie wyszktałcone przez Syndrom Sztokholmski koniec końców także było swego rodzaju zauroczeniem. Jej następny krok zależał tylko i wyłącznie od tego, na co może sobie pozwolić.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 60
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Sob Kwi 07, 2018 12:16 pm

Pajęczyna
9/20
Misja łatwa

Cała ta akcja faktycznie wydawała się dość niedokładnie opracowana. Może kierownictwo nadal nie doszło do siebie po zamieszaniu z robotami? A może jakiś genialny haker świetnie się bawił w swoim mieszkaniu, obserwując narastające wkurwienie Passer? Ewentualnie to po prostu WEB postanowiło sprawdzić jak radzi sobie agentka w trudnych warunkach. Aktualnie nie ważne było, która z tych opcji okaże się w finalnym rozrachunku prawdziwa.
Obecną uwagę agentka poświęcała (poza docinkami na niekompetentność organizacji) na działaniach nauczyciela. Póki co jednak nie było go nigdzie widać, więc pewnie nadal był na spotkaniu. No chyba, że jakimś cudem przeszedł przez ścianę, albo ukryte wyjście. David dalej paplał wesoło o swoim nudnym życiu. Z coraz to bardziej bełkotliwych słów dało się zrozumieć, że jego żona wcale nie zginęła w wypadku ani na skutek nieznanej do tej pory choroby, a po prostu odeszła z młodszym kochankiem. Ot, ludzki dramat jakich wiele.
Tymczasem do Elizabeth dotarły, zdawałoby się, ciut konkretniejsze informacje odnośnie sposobu złapania przeciwnika. Nadal przypominało to poziomem dzieci bawiące się w tajnych agentów, ale lepsze to, niż nic.  


Spoiler:
 


Powrót do góry Go down

Złom-monter | Pająk

avatar


Liczba postów : 10
Zobacz profil autora Online

PisanieTemat: Re: Bar "X"   Sob Kwi 07, 2018 1:51 pm

Nic. Zero konkretnych informacji. Wcześniejsza irytacja przerodziła się we frustrację, a ta w gniew. Pokręciła głową, nie będąc w stanie pojąć metodyki działania jej dowódców. Nie rozumiała dlaczego wymagano od niej subtelności. Organizacja zajmująca się bezpieczeństwem powinna mieć na wyposażeniu agentów uzbrojonych w cierpliwość i doświadczenie w kurwieniu się z wybranymi przez nich personami. Właściwie to powinna zrobić wiele rzeczy, których najwyraźniej nie zrobili. Chwilę poświęciła na ustalenie planu działań tak, by zgadzał się z trzema dogmatami ustalonymi przez jej przełożonych. Kiedy już wiedziała co robić(a nie zajęło jej to zbyt wiele czasu), wstała i ruszyła do wyjścia zupełnie bez słowa. Jeśli została zatrzymana przez swego "rozmówcę", zbyła go mówiąc coś o telefonie i spotkaniu z chłopakiem. Jeśli by się zdarzyło, że pijak spróbuje ją złapać, wyprowadziłaby sierpowy wolną ręką i zamknęła za sobą drzwi. Ruszyła następnie do samochodu i poczekała w spokoju na nauczyciela. Miała zamiar prześledzić go w drodze do domu i tam właśnie go odwiedzić, obezwładnić, przesłuchać i oddać w ręce ekipy od poprawnego zachowania.
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Bar "X"   

Powrót do góry Go down
 
Bar "X"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Proelium  :: Area Nera :: Rule :: Centrum-
Skocz do: