Fort Centralny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Fort Centralny   Wto Lip 25, 2017 9:23 pm


Fort Centralny jest największą bazą wojskową umiejscowioną pomiędzy Fortem Lasu, a Fortem Ruin. Zazwyczaj stacjonuje w nim około dziesięciu tysięcy żołnierzy oraz zbliżona ilość robotów strażniczych SENTINEL. Jednak jego pojemność całkowita wynosi blisko pięć razy więcej, więc w razie potrzeby każda Golgota i stanowisko strzelnicze zostanie obsadzone. Jako jedyny ma bezpośrednie połączenie kolejowe z Rule, do którego dołączono stacje na Peryferiach, gdzie dołączane są towary takie jak żywność, ubrania i amunicja. Ze stolicy najczęściej jadą rekruci z ciężkim sprzętem. Rozkazy przekazywane są drogą radiową, a wizyty składane przez generałów, lub, co nie zdarzyło się jeszcze nigdy, Wielkiego Brata, są rzadkie i najczęściej za pomocą transporterów powietrznych.
Wewnątrz baz przypomina małe miasteczko i to nie tylko ze względu na swoją wielkość – często służy za punkt spotkań rodzin z synami, mężami oraz ojcami na służbie, kobiety w armii nadal stanowią niewielki procent i nic wskazuje na to, by stan ten miał się nagle zmienić. Jednak  poza tymi momentami jest to miejsce o typowo wojskowym rygorze – wszyscy żyją ustalonym odgórnie rytmem, każdy ma swoje zadanie do wykonania, a świetnie wyposażone zbrojownie, laboratoria i cała reszta infrastruktury pozwalają wierzyć, że Emersi nie stoją w nadchodzącym konflikcie na przegranej pozycji.



Nie szata zdobi człowieka. Co innego dobry pancerz.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Nie Gru 24, 2017 4:35 pm

Śmierć ma pół metra wzrostu.
Poziom średni/trudny 1/?


Dwanaście milionów kilometrów kwadratowych. Terytorium czterokrotnie bardziej rozległe niż część  Mondo Emerso należąca do ludzi. Wiele było wypraw w głąb ogromnego lasu Duhnia, ale nie przyniosły oczekiwanych skutków. Nikt nie wiedział gdzie szukać wrogów, a z kolejnych raportów można było wyczytać tylko szczątkowe informacje.
Jedno było pewne - pchają się do paszczy wilka. Bez dokładniej znajomości terenów nie mają szans z ich rdzennymi mieszkańcami, ale właśnie od tego są misje zwiadowcze, prawda?
Wedle rozkazów mieli się wszyscy spotkać w forcie Centralnym, dozbroić się i wyruszyć. Było późne popołudnie, kiedy pięćdziesięcioosobowa grupa żołnierzy z Rule dojechała koleją do największego z fortów. Technicy, snajperzy, piloci, czołgiści, kierowcy pojazdów pancernych, pirotechnicy, medycy. Cała paleta różnych umiejętności została tam ściągnięta w nadziei, że odsłonią kolejny fragment enigmatycznej układanki jaką byli Widzący.
Mieli wyruszyć za trzy dni, kiedy wszelkie sprawy dużej i małej wagi będą dopięte.

Info:
 



We were weak.


Ostatnio zmieniony przez Iskra dnia Pią Gru 29, 2017 7:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 34
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pon Gru 25, 2017 10:10 am

Stukot kuł. Tu-tu, tu-tu, tu-tu, tu-tu-da. Nieustający stukot, bujanie i przemijające krajobrazy. Artur już nie raz siedział w superszybkiej kolei i jeździł na różne poligony oddalone o setyki kilometrów, ale jazda pod samą granicę ciągnęła się w nieskończoność. Młody żołnierz siedział już drugą godzinę oparty o ścianę, tyłem do kierunku jazdy i słuchając muzyki. Akurat staruśki, ale wciąż doceniany piosenkarz nucił mu do ucha:
Wake up, run for your life with me
wake up, run for your life with me
in another, perfect life
in another, perfect life
we run
we run
we run
we RUUUUUUN!
Dokładnie w tej chwili minęli pierwszą linię umocnień, potężną bramę. Artur wyrwał słuchawki z uszu i rzucił się do okna, by móc w całości podziwiać sławny fort. Okno jednak ograniczało pole widzenia, to było za mało. Przeprosił kolegów z przedziału i wyszedł na zewnątrz. Przebiegł truchtem na tył wagonu i otworzył tylne drzwi. Powitał go potężny podmuch wiatru i szum wiatru. Na wagonie za nim, jechały trzy Żuki, i kto wie ile jeszcze sprzętu. Dookoła niego rozpościerał się krajobraz fortu. Artur chłonął widok, próbując się uspokoić. Jego pierwsza misja bojowa, będzie przeprowadzona z grubej rury. Musiał panować nad sobą i odruchami. Chwilę stał jeszcze w drzwiach, po czym wrócił do przedziału by zabrać worek z rzeczami, który przerzucił przez ramię.

Wyglądał jak każdy inny żołnierz. Szaro-zielony mundur, wysokie, czarne trepy, czarny beret. Kiedy wysiadali, wyjął z kieszeni telefon i pstryknął sobie selfie z dwoma kolegami z wozu, oznaczając ich na portalu społecznościowym. Rozstali się na stacji. Kierowca i mechanik, musieli zająć się rozładunkiem, a Artur miał czas do 14:00 by stawić się w koszarach, także mógł jeszcze coś zjeść. Chyba, że znów wyjdzie po nich jakiś pieprzony podoficer.

Miał nadzieję, że ściągną tu całą kompanię, by mogli pojechać tak jak ćwiczyli na licznych poligonach i treningach, może nawet cały pułk, skoro przyjechali też czołgiści? Z drugiej strony ilość różnych specjalizacji wśród jadących, świadczyła, że albo mają w bazie duże braki kadrowe, albo będzie to łączona operacja, przeprowadzona większym nakładem sił. Nie myśląc więcej nad rzeczami, które i tak się dowie w swoim czasie, rozejrzał się dookoła stacji i zerknął na zegarek, zastanawiając się gdzie może się udać i jak spędzić pozostały czas.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Wto Gru 26, 2017 12:21 am

"Tylko nie zniszcz stroju." Ta, jasne. "Pamiętaj by sprawdzić wszystko trzy razy." Jakbyście  tego nie robili po każdym moim potulnym powrocie do laboratorium, wy stare, przemądrzałe dziady. Dobrze wiem, że pracujecie nad czymś zdecydowanie większym, niż lekko zmodyfikowany pancerz wspomagany. Może i pół życia mnie zwodziłeś, ojcze, ale umiem już rozpoznać twoje kłamstwa. Ale niech będzie, pogram jeszcze w twoją grę. Chcieliście solidnego testu w trudnych warunkach? No to proszę was, kurwa, bardzo! Myśli Leo krążyły wokół ostatnich wydarzeń jak ogłupiałe nietoperze. Która to już wyprawa do Bety? W ruinach nie było już niczego, co mogłoby młodzieńca zaskoczyć - a przynajmniej tak myślał. Po testach i kontroli dostał parę dni wolnego, więc chciał je spędzić jak zazwyczaj, na włóczeniu się. Tylko dokąd? Rule było zbyt tłoczne, widokiem rozciągającym się na obrzeżach stolicy nacieszył się już wystarczająco, a ruiny na wschodzie... Ble, nudaaa.
Dlatego też kiedy od przełożonych z "militarnej" części Partii usłyszał o planowanym zwiadzie wgłąb terytorium wroga - postanowił do niego dołączyć. Nie służył w żadnej konkretnej jednostce i był raczej wolnym strzelcem, który wyrósł dzięki pracy i kontaktom ojca. Żołnierzem był całkiem niezłym, ani sprawności fizycznej ani intelektualnej mu nie brakowało. W każdym razie, korzystając z dorobku rodzica uzyskał zgodę kierujących wyprawą i przydzielono go do zwiadu. W wojsku powszechnie wiadome było, że opancerzony młodzik spisywał się świetnie tak długo, jak nie próbowano z nim dokładnie współpracować. Ot, wolna pszczoła obok roju, nadal mogąca żądlić. Nikt ani nic nie stało więc na przeszkodzie, by wsiąść do pociągu mającego zawieźć dzielnych wojaków do Fortu Centralnego. Rzadko kiedy w nim bywał, podobnie jak w pozostałej dwójce. Stąd też od chwili, gdy wysiadł z wagonu chłonął z uwagą widoki.
Czym mógłby zająć się przez te trzy dni, dzielące ich od wyruszenia do lasu? Chyba nie będzie za wcześnie na przygotowanie sprzętu, ne? A to oznaczało wizytę u zbrojmistrza, jak lubił nazywać osobę zajmującą się wyekwipowaniem wojaków. Pewnie w żargonie nazywali go jakoś konkretniej, ale Leo w zupełności wystarczyło, że mógł dostać broń, amunicję i sprawdzić pancerz. Dopiero potem będzie mógł zainteresować się tym, z kim przyszło mu tym razem iść ramię w ramię. Dobre sobie, może jeszcze współpracować? Wystarczy, że będzie mógł się komunikować z oddziałem dzięki systemowi ze smartwacha icon wgranego w ekran Reapera.
Nie zwracając więc większej uwagi na bandę, która przyjechała wraz z nim, ruszył raźnym krokiem w stronę, gdzie, o ile dobrze pamiętał, znajdują się magazyny. W wagonach też był sprzęt, ale kto wie, czy na tym wygwizdowie nie mieli czegoś ciekawszego - może któryś z inżynierów testował tu swoje wynalazki? Pobudzony tą myślą, przyśpieszył kroku. Co mu się przyda wśród drzew? Coś na krótki dystans, wiadomo. No i broń musi poradzić sobie z różnego rodzaju zagrożeniem. A jeśli po drodze trafi na szeroką polanę? As, Zefir? I jakiś Nagan albo coś jeszcze silniejszego. No i oczywiście granaty. Co najmniej kilka, EMP nie będą potrzebne, ale każdy inny rodzaj pewnie już tak.
I wtedy na twarzy młodzieńca pojawił się szeroki uśmiech.



Nie szata zdobi człowieka. Co innego dobry pancerz.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Wto Gru 26, 2017 11:46 pm

Zapowiadało się na naprawdę dużą operację, większą nawet niż można się było domyślać po otrzymaniu rozkazów jeszcze w koszarach. Raz, że wysłali całą eskadrę, wszystkie cztery skrzydła, na jedną operację, a to dużo, w momencie, gdy najczęściej brano jedno lub dwa. Zwłaszcza, że zasadniczo nie byli formacją do walki liniowej, tylko rozpoznawczą, więc rzadko kiedy było potrzebna była większa ilość 'zwiadowców'. Chyba, że chodziło o łączoną misję dalekiego zasięgu, lub wyprawę badawczą, a sądząc po tym, że ich ruszyli, coś takiego musiało mieć miejsce. Chyba, że znaleziono któreś z gniazd wroga, albo jakiś odszczepieńców i ktoś postanowił ich sprzątnąć, ale z tego co wiedział, jeszcze na coś takiego się nie nadziali.
Po wylądowaniu, dało się odczuć atmosferę przygotowań, jeszcze nie gorączkowych, choć za chwilę mogły się takie stać. W hangarze, w którym siadł z resztą swojej eskadry, 402-ójki, oprócz mechaników, którzy też zaraz zabrali się za przegląd i tankowanie Ważek, stało już trochę Motylków, a sądząc po ilości pozostałych, przygotowanych stanowisk, miało ich jeszcze trochę przybyć. Co do Żółwików, to ich obecności mógł się jedynie domyślać, bo transportowce lądowały zazwyczaj w innych hangarach, ale fakt, czy tu były, pozostawał dla niego zagadką.
Tego, podobnie jak masy innych informacji, od ogólnych założeń misji, po szczegółowe specyfikacje, miał się dowiedzieć na ogólnej odprawie o 14:00, a resztę szczegółów poda im później Borys, pseudonim 'Skoczek', dowódca ich eskadry, i jednocześnie skrzydła złotego.
Na razie jednak, do tego czasu mieli jakieś półtorej godziniy, czyli w sam raz, by zlokalizować przydzielone kwatery, i zanieść tam graty. Złapał więc torbę z mundurem koszarowym i kilkoma osobistymi bibelotami i żywym krokiem pomaszerował za resztą 'szarych' Kosym i Puszczykiem, czy też w oficjalnym nazewnictwie, szary-2 i szary-3.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pią Gru 29, 2017 9:40 pm

Śmierć ma pół metra wzrostu.
Poziom średni/trudny 2/24


Trzy dni. I dużo i mało, w zależności od tego na co ten czas jest przeznaczony. Tym razem został poświęcony na planowanie akcji, zapoznanie się ze sprzętem i przyszłymi towarzyszami broni. Jak nie podczas pierwszego spotkania, to w czasie podróży między kolejnymi salami i hangarami. Oczywiście znaleźli się indywidualiści, którzy postanowili nie odzywać się do nikogo, ale i takich potrzeba na tej wyprawie.

Artur: Jako wsparcie medyczne szybko zostałeś wyhaczony przez pozostałą grupę sanitariuszy i lekarzy. Kojarzył z twarzy jedną dziewczynę, która okazała się mieć na imię Sara.
Była z nim na roku, ale w innej grupie, przez co nie mieli możliwości bardziej się ze sobą zapoznać. Ogólnie widać było, że zgrali się już wcześniej, czy to w pociągu, czy na jakimś poligonie, ale ciepło przyjęli nowego w swoich szeregach. Pierwszą noc spędzili na rozmowie i opowiadaniu różnych anegdot z treningów czy zajęć. Nawet lekarze nie zadzierali nosa, a dali się namówić na wspólne pogaduchy. Nic nie zwiastowało jakiejkolwiek tragedii. Oczywiście Artur został włączony (czy tego chciał czy nie) do miłej karawany i skazany na towarzystwo medycznego wsparcia aż do końca pobytu w forcie.
Ostatniego dnia z rana został, jak reszta, zwołany do sali konferencyjnej, gdzie zostanie zaprezentowany plan działania.

Leo: Pogłoski o tym gburliwym, lekko rozchwianym dzieciaku dotarły nawet do fortu. Jak
się szybko okazało - jeden z naukowców zajmujący się chłopakiem w Rule przyjechał do niego aż do fortu Centralnego i czekał aż dotrze on do przytulnego warsztatu, gdzie będzie musiał wysłuchać ulubionej litanii po raz setny, a następnie ubrać strój i powtórzyć wszystko od początku. Każdego szlag by trafił. Na szczęście nie trwało to dłużej niż zazwyczaj.
- Pamiętaj, co mówiliśmy. Dwa raporty, jeden dla przełożonych, a drugi z działania pancerza,
w którym zawrzesz swoje własne spostrzeżenia, propozycje poprawek czy ewentualnych napraw. Strój będziesz mógł odebrać przed wyjazdem wraz z pozostałym uzbrojeniem -
po tych słowach Leo został puszczony wolno. Prosto w tłum podekscytowanych żołnierzy. Mimo standardowego stroju wyraźnie się pośród nich wyróżniał, co ściągało w jego stronę kolejne spojrzenia. Zagadało do niego kilku chłopa.
Mimo tych wszystkich, jakże stresujących przygód, jak reszta został wezwany do sali by wysłuchać ostatecznego planu, nad którym pracowało dowództwo, podczas gdy on sam podglądał magazyn z granatami.

Siergiej: Lotnicy okazali się mieć podobne podejście do medyków, chociaż łącznie z Siergiejem była ich tylko trójka, to szybko zaczęli krążyć w swoim towarzystwie i wymieniać się doświadczeniami. Jeden z nich okazał się mieć ponad czterdzieści la, przez co przewyższał pozostała dwójkę doświadczeniem i wiedzą. Dlatego dawał wskazówki, przez co na hangarze spędzili pozostałą część dnia, oraz następnego. Szybko się okazało, że samoloty mają o wiele więcej możliwości niż zostało im pokazane podczas szkolenia. Teraz co prawda dowiadywali się o nich tylko w teorii, ale być może przypomni się to podczas najbardziej potrzebnej chwili.
Wezwanie do sali obrad przerwało ciekawe konwersacje i zmusiło do powrotu na ziemię.
Mieli niebezpieczne zdanie do wykonania.

Info:
 



We were weak.


Ostatnio zmieniony przez Iskra dnia Pon Sty 08, 2018 11:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 34
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Wto Sty 02, 2018 6:27 pm

No i stało się, uziemili go z innymi medykami, a miał napić się whiskey z kumplami z plutonu. Nieco smutny, że muszą odłożyć libację i stratę przepustek na później, poinformował ich o niedogodnościach przez portal społecznościowy, po czym wyrzucił z głowy niepotrzebne zmartwienie i zajął się nowymi znajomościami (i odświeżonymi). Z radością powitał towarzystwo Sary. Znajoma twarz wśród nieznanych osób zawsze jest ulgą, a zwłaszcza kiedy jest to urodziwa twarz. Z przyjemnością dotrzymywał jej towarzystwa, doszkalając się z innymi medykami i spędzając wolny czas.

Poranek był ciężki. Libacja jednak się odbyła, nikt chyba nie stracił głowy ani przepustki. Nieco wczorajszy Artur wziął szybki prysznic, wrzucił coś lekkiego na ząb, ubrał się w mundur i wyszedł na odprawę. Wszystko musiało być na glanc, bo może jeszcze odpalą apel i będzie sprawdzanie wyglądu zewnętrznego. Mundur był świeży i wyprasowany, sznurówki w butach, włosy regulaminowe. Tylko z ust waliło jeszcze gorzelnią, ale cóż... na przypale albo wcale!
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Czw Sty 04, 2018 1:04 am

Wcale nie gburowaty, tylko trochę w sobie zamknięty. No i jakie niby rozchwianie emocjonalne? Że niby tylko kobieta zmienną jest? No ale po co na siłę wybielać i tak nieskazitelną postać młodzieńca. Są sprawy ważniejsze! Chociażby raporty do napisania. O ile wróci z misji w miarę w jednym kawałku i zdoła go napisać. Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości co do tego, co trzeba poprawić w pancerzach. Większe, wytrzymalsze i nie wymagające od użytkownika cholernej wprawy w regularnym detoksie organizmu. Leo nie miał z tym aż takiego problemu, jak co poniektórzy z jego, ekhem, znajomych... No, pozostałe króliki doświadczalne. Niektóre związki chemiczne nie powinny być nigdy podawane ludziom, a już tym bardziej w takich dawkach. Z drugiej strony w końcu młodzik złapał dryg i jako jeden z nielicznych potrafił po kilku sesjach z Titanem chodzić o własnych siłach.
Skupiony na wizjach nowych pancerzy, a właściwie pełnoprawnych zbroi, Leo miał gdzieś całe otoczenie i te trzy dni spędził unikając innych ludzi. Jasne, raz czy dwa ktoś go zaczepił, ale Łatka szybko ich zbywał. Nie widział sensu w rozmowie z nimi. Podobnie zresztą jak we wysłuchiwaniu całego planu. Świetnie poradziłby sobie znając tylko swoją część. No ale rozkaz to rozkaz, więc słuchał cierpliwie. Potem tylko odebrać swój sprzęt i w drogę. Ewentualnie kilka zastrzeżeń co do planu, o ile uzna go za idiotyczny. A to, czy zrzucą go z samolotu gdzieś w głębi terytorium wroga, czy pójdzie z buta trochę przed karawaną - powiewało mu to.


Ekwipunek:
Spoiler:
 



Nie szata zdobi człowieka. Co innego dobry pancerz.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pią Sty 05, 2018 12:35 am

Dla Siergieja i reszty jego kompanów, te trzy dni upłynęły szybko, zasadniczo skutecznie, i w miarę bezboleśnie. Było co prawda nieco więcej atrakcji, jak na przykład 'spotkanie towarzyskie' z resztą 'ważkowiczów' i częścią damskiego personelu medycznego bazy. Bez libacji, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie miał zamiaru siadać za sterami latającego 1000km/h z hakiem myśliwca z kacem czy innymi podobnymi doległościami. Nie obyło się natomiast bez podwędzania się wyczarowanymi jak zawsze znikąd fajkami, ale wszyscy rozeszli się wciąż nadając się do natychmiastowego użytku, więc było to raczej spokojne spotkanie.
Do niekonwencjonalnych zajęć można zaliczyć jeszcze akt wyrównywania zaległych rachunków z pewnym nader upardym desantowcem, ponieważ jednak obyło się bez profesjonalnego łatania obydwóch zainteresowanych, sprawa nie obiła się jakimś wielkim echem.
A poza tym, Siergiej spędzał czas, tak jak zazwyczaj w koszarach. Grzebał przy swojej maszynie, latał na symulatorach, i dyskutował o tym co da się, czego nie da się i co da się, choć nie powinno się dać zrobić w powietrzu. Tym razem towarzystwo do takich rozmów było jak się patrzy, bo nie dość, że byli w komplecie, to jako uzupełnienie dotarł też weteran dalekich lotów rozpoznawczych, owiany sławą w śród lotników Maksym 'Kary' ze 103-ego
Teraz jednak te trzy dni dobiegły kresu. Siedział z całą resztą żołnierzy, medyków, specjalistów i reszty personelu wojskowego na sali odpraw, i czekał, by dowiedzieć się, czym też będą się przez najbliższe dni zajmować.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pon Sty 08, 2018 11:26 pm

Śmierć ma pół metra wzrostu


Głównodowodzący całą akcją był już w sali kiedy po kolei żołnierze i niemilitarne wsparcie techniczne zbierali się o umówionej godzinie. Co jakiś czas spoglądał na zegarek i wyraźnie niecierpliwił się kiedy całość się przeciągała, nawet choćby o minutę.
Już na pierwszy rzut oka było widać, że to nie jest osoba, z którą warto zadzierać, ale tak wygląda dziewięćdziesiąt procent przełożonych, więc może nie urwie głowę na start spóźnialskim.
Na szczęście odbyło się bez kazania i kiedy zostały zamknięte drzwi, a w pomieszczeniu nastałą cisza.
- Prawdopodobnie każdy wie, po co tutaj przyjechał, jednakże zanim skupimy się na planie dotyczącym zwiadu, to jak już zapewne wiecie nasz Wielki Brat za kilka minut będzie prowadził wygłaszał bardzo istotne przemówienie. Dlatego dopiero po jego odsłuchaniu zajmiemy się kolejnymi kwestiami -
Po tych słowach jeden z mężczyzn, który stał za nim, sprawnie włączył transmisję na żywo. Na ścianie pokazało się oratorium. Zdążyli w idealnym momencie, bowiem ich dowódca właśnie miał zamiar zabierać głos. Jego ton, postawa i twarz nawet przez video wzbudzały we wszystkich szacunek, pokorę, a czasami i lęk. Niezaprzeczalnie był to lider tych ludzi.

Mężczyzna wyglądał na giganta w porównaniu do rozmiarów mównicy. Mało który człowiek mógł równać się z nim w kwestii wzrostu, a w kategoriach władzy i potęgi nikt nie dorastał mu do pięt. - Moi drodzy! - Spojrzenie stalowo szarego oka wodza wbite było w kamerę ustawioną centralnie na jego twarz. - Razem osiągnęliśmy więcej, niż ktokolwiek kiedykolwiek przed nami dał radę. Jednak, jak wszyscy dobrze wiemy, stoimy nad rozdrożem. A wybór drogi, którą będziemy od tej pory kroczyć zadecyduje o naszym być, lub nie być. - na chwilę zawiesił głos. - Zagrożenie kryjące się w wielkim lesie i za nim nie jest wam dobrze znane, ale przysięgam na swoje życie - nasi wrogowie są silni i nie znają litości. - Na potwierdzenie tych słów przejechał palcem po bliźnie zdobiącej jego twarz. - Nie możemy jednak wdać się w wojnę totalną bez wiedzy o całkowitej mocy i liczebności przeciwników. Dlatego też postanowiliśmy zwiększyć ilość zwiadowczych ekspedycji, jednocześnie wzmacniając swoją pierwszą linię obrony i bazę ekspedycyjną. - Oczywiście mowa była o forcie centralnym i jego dwóch mniejszych kopiach. Przywódca ludzkości lubił mówić prosto i szczerze, a przynajmniej świetnie potrafił sprawiać takie wrażenie na swoich słuchaczach. - Jednocześnie musimy pamiętać o największym darze tej ziemi i szukać kolejnych bogatych złóż Proelium na dotychczas posiadanych ziemiach. - Przy tych słowach na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech. Kolejny reaktor pozwoliły w spokoju zasilić wojennego molocha, wypluwać z fabryk kolejne maszyny, bronie i opancerzenie dla wojsk. Nieliczni wiedzieli, jak naprawdę wyglądają zapasy energetyczne Emersów, a ci, którzy zdawali sobie z tego sprawę szukali od dawna rozwiązania problemu. Przestawienie się na wojenną ścieżkę mogłoby obrócić w nicość cały dorobek ludzkości. - Jednak najważniejszą kwestią dla wszystkich powinno być... -
Głos dowódcy ludzkości nagle ucichł, z głośników rozlała się cisza, a ekrany obrazujące transmisję na żywo wypełniła czerń. To samo stało się w całym Rule i jego okolicach, a także najdalszych fortach i gdzie jeszcze Emersi odbierali sygnał z przemowy. Po kilku sekundach powstało w Oratorium powstało zamieszanie i kiełkujące podejrzenie o sabotażu - bo jak to mogło się stać, by prosta usterka techniczna niszczyła reputację Partii? Niemożliwe, wszystko było sprawdzane wielokrotnie. Musiała więc to być robota kogoś mającego dostęp do centrali zajmującej się obsługą transmisji. A może to tylko jeden z wielu testów Wielkiego Brata?
I równie gwałtownie jak przerwano transmisję, tak równie szybko ją wznowiono. Tyle, że zamiast twarzy wielkiego brata i jego donośnego głosu po całym świecie złom-monterów poniosły się słowa, a raczej zbitki słów, nieudolnie próbujące brzmieć ludzko. - Teraz. Nasza kolej. - Transmisja została urwana, a monitory wyświetlały jedno słowo "Powstaliśmy".


Transmisja została przerwana zostawiając wszystkich z faktem, który dla wielu obecnych w Forcie mógł oznaczać tylko śmierć. Nie trzeba było długo czekać by cisze jaka powstała przerwało kilka głośnych łupnięć. Każdy dobrze znał ten dźwięk przez długi czas zapewniał on bezpieczeństwo.
Kroki robotów stróżujących SENTINEL.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 34
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pią Sty 12, 2018 1:36 pm

Jak każdy, Artur siedział rozwalony na krześle i wlepiał wzrok w ekran. Przemówienia Wielkiego B. zawsze były ciekawe, ale tyle się nasłuchał o polityce od ojca, że nieco mu zbrzydła. Niemniej z ciekawością zaczął słuchać co ma do powiedzenia ich wielki wódz. Rozejrzał się po sali. Ogromne pomieszczenie mieściło zwykłych żołnierzy, pilotów i kadrę dowodzącą. Belki, krokiewki, gwiazdki,w  cholerę tego.
– Ciekawe gdzie nas wysyłają – odezwał się po cichu do znajomej – pewnie rzucą nas na jakiś zwiad do tej nieszczęsnej puszczy. Trzeba wziąć podwójną ilość szpreju na komary...
Artur wciągnął ze świstem powietrze kiedy transmisję przerwano. Kompletnie się tego nie spodziewał, nikt z obecnych się tego nie spodziewał. A już na pewno nie tego co nastąpiło potem. Nasz czas? Czyj czas do chuja złamanego – myślał nerwowo Artur – to jakaś rewolucja? Pieprzeni liberałowie i ich pomysły, pewnie w tej chwili przeprowadzają jakieś zamachy w stolicy!

Tomp. Tomp. Tomp. Znajome kroki SENTINELI na zewnątrz. Hawkwood powoli odwrócił się do tyłu, wpatrując w drzwi. Rzucił nerwowe spojrzenie Sarze. Żadne z nich nie miało przy sobie broni. Prawdopodobnie mało kto na sali miał, a już na pewno nie taką, która była w stanie poważnie zaszkodzić robotom strażniczym. Żuki. Musieli dostać się do Żuków. Działko rozszarpie na strzępy roboty. Teraz Artur żałował, że jednak nie mają tego pancerza reaktywnego, ale nikt nie spodziewał się, że straszydła zza granicy będą do nich strzelać pociskami HEAT! Żuki albo magazyn broni. Tam są pancerze, broń, amunicja, granaty, wszystko!
– Sara, jak nie będzie rozkazów to spierdalamy oknem – powiedział półgębkiem do znajomej Artur i zaczął się powoli przesuwać w tym kierunku. Miał tylko nadzieję, że nie są na jakimś piątym piętrze. Do pierwszego piętra można jeszcze skakać, przeturlać się i wiać. Wyżej to już nogi pod brodą się znajdą.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pią Sty 12, 2018 8:24 pm

Siedział, i czekał, aż transmisja zakończy się, a prowadzący wreszcie przejdzie do właściwych rozkazów. Przemówienie Wodza, oczywiście było ważne, ludzkość potrzebowała przywódcy, który przemawiał do ludzi, by nie utracić zapału, ani nie stracić z oczu celu, czy też nawet nie popaść w anarchię. Wielki Brat rządził i wiedział, a każda okazja, każdy moment, w którym dzielił się z nimi swoją wiedzą, był powodem do radości. Nawet jeśli te informacje były tak ogólne jak teraz. Dokładniejszymi przecież miał się z nimi podzielić przewodniczący tej odprawy, i na to właśnie czekał.

Do tego jednak nie doszło. Przerwanie transmisji wywołało w sali ogólne poruszenie, spotęgowane jeszcze krokami na korytarzu. Część ze zgromadzonych wstała i zaczęła się kierować w przeróżne strony, a część siedziała jak sparaliżowana. Prowadzący gdzieś zniknął, nie zapowiadało się również by kto inny miał zająć się organizacją tego bałaganu. Inicjatywę przejął na razię jego eskadrowy, który wstał z siedzenia, i zarządził ewakuację wyjściem, które teoretycznie było do tego, z nazwy przynajmniej sądząc, ewakuacyjnym.
Siergiej wstał jednak natychmiast i zaprotestował:
- Nie ewakuacyjnym, tam będzie za duży tłum, no i daleko do hangarów. Technicznym będzie szybciej, no i tam nie nadziejemy się na Sentinele. - Borys zastanowił się szybko, i skinął tylko głową, a on szturchnął siedzącego obok Kosego, wybijając go ze stanu chwilowej blokady umysłowej i zaczął przebijać się z resztą ekipy do niewielkich drzwi z napisem: PRZEJŚCIE TECHNICZNE. Korytarzami obsługi powinni dostać się do hangaru, podczas gdy główna śluza wejściowa powinna być w pozycji podstawowej, czyli zamkniętej. Wrota trzeba będzie otworzyć ręcznie, ale potem będzie się mógł wreszcie włączyć do akcji.
Przy okazji uświadomił sobie, że tak naprawdę mało kto przygotowuje się do obrony sali. Raz, że mało kto, poza ochroną, miał w ogóle jakąkolwiek broń (sam miał na przykład jedynie swój nóż przy pasie), a jeśli już, to raczej niezbyt skuteczną przeciw robotą. O dozbrojeniu się w magazynach pomyślał dopiero teraz, pierwszym odruchem było dotarcie do maszyn, które zapewniały większą siłę ognia, niż niemalże każdy z ręcznych sprzętów zgromadzonych w zbrojowni (przynajmniej wedle tego, co było mu wiadome na temat tamtejszych zasobów). Jedynym ich minusem w tej sytuacji, był fakt posiadania systemów SI, który wymuszał całkowite przejście na sterowanie ręczne, albo przynajmniej odcięcie wszystkich połączeń szerokopasmowych, na wypadek gdyby firewalle systemów okazały się być jednak niewystarczające. Teoretycznie autonomia ich SI była o wiele mniejsza niż ta w Sentinelach, a zabezpieczenia były na najwyższych standardach, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Poza tym, latanie bez wspomagania miało swoisty adrenalinowy smaczek, i było wykonywane regularnie podczas ćwiczeń, choć oczywiście nie w takich warunkach.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Nie Sty 14, 2018 12:24 am

Co może być lepsze od kiszenia się z bandą wojskowych w jednym pomieszczeniu i wysłuchiwanie planu działania na nieznanym, wrogim terytorium? Siedzenie z nimi jeszcze dłużej, bo trzeba wysłuchać przemowy Wielkiego Brata. To nie tak, że Leo miał problem z postacią dowódcy ludzkości, ale teraz nie miał najmniejszej ochoty na słuchanie kolejnych pustych frazesów i propagandy tłuczonej do głów. Młodzieniec nie był głupi - wiedział, że władza nie informuje "motłochu" o wszystkim. Nie żeby Leo miał z tym jakiś problem - już z domu wyniósł wiedzę, że lepiej nie interesować się pewnymi sprawami za bardzo, bo wtedy ktoś może zainteresować się nami. A przemówienie Brata być może będzie ciekawe? Byłoby miło usłyszeć, że ludzkość za pomocą tajnych ścieżek nawiązała porozumienie z tymi obcymi stworami i od teraz wszyscy mogą żyć ze sobą w spokoju. Choć nie, wtedy nie miałby co robić w swoim obecnym zawodzie, a to oznaczało konieczność przebranżowienia się. A gdyby tak zostać piekarzem i w spokoju dawać ludziom radość pod postacią świeżych bochenków z chrupiącą skórką?
Wizja siebie w białym stroju mieszającego ciasto w misce na tyle zawróciła Łatce w głowie, że większość wystąpienia szefa wszystkich szefów przeszło gdzieś obok niego. Z rozmyślań wyrwało go dopiero zamieszanie powstałe, jak wtedy pomyślał, z awarii sprzętu transmitującego. Kiedy jednak na ekranie pojawił się napis o "powstaniu", Leo szybko dodał dwa do dwóch - to jest rzeczony komunikat i poprzedzający go nieludzki głos - i wyciągnął wnioski. Jeśli podejrzenia młodzieńca są poprawne, to ludzkość ma przejebane. Bardzo. Tyle lat budowania świata na nowo, łączenia stłuczonych fragmentów dla dobra ogółu... Partia nie była zła. Nawet jej cisi przeciwnicy powinni docenić ją w porównaniu do tego, co miało nadejść. A nadchodziło głośnymi, miarowymi krokami metalowych kończyn. Po raz kolejny w swoim życiu pożałował, że nie ma ze sobą broni, o pancerzu nawet nie marząc. Cały ekwipunek, który wybrał na wyprawę do lasu czekał spokojnie kilka pomieszczeń (o ile nie budynków) od jego dotychczasowej lokacji. Cholera.
Co robić? Czekać na rozkazy? Dobre sobie, to właśnie one doprowadziły do sytuacji, w której duża ilość mięsa będzie prawie bezbronna w starciu z jeszcze większą ilością mięsa. Leo starał się przypomnieć sobie jak najszybciej trafić z tej sali do magazynu/zbrojowni. Oczywiste drogi, na których prawie na pewno spotka Sentinele oczywiście odpadają, ale niestandardowe rozwiązania dające większe szanse przeżycia trzeba wziąć pod uwagę. Czy są stąd wyjścia awaryjne? Jak wysoko się znajdują - skok przez okno nie jest taki głupi o ile jest się na piętrze lub trochę wyżej. Z predyspozycjami Łatki nawet po upadku z trzeciego doszedłby do siebie, o ile tylko miałby czas na powrót do zdrowia. Wracając jednak do pytań - ile robotów widział w forcie gdy do niego przybył? No i czy na pewno w tej salce nie znajdzie się żadna broń. Karton granatów EMP spadający z nieba na głowę byłby idealny. Młodzieniec wybrał więc najbezpieczniejszą (jego zdaniem) drogę wydostania się z tego pomieszczenia i dostania się do swojego ekwipunku. A jak mu nie wyjdzie? Trudno, przynajmniej starał się zrobić wszystko co w jego mocy. a nie czekał na śmierć jak reszta; niczym owce prowadzone na rzeź.



Statystki:
- Siła D
- Szybkość C
- Wytrzymałość B
- Percepcja C
- Intelekt C
- Moc E



Nie szata zdobi człowieka. Co innego dobry pancerz.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Sob Sty 20, 2018 12:02 am

Śmierć ma pół metra wzrostu.

Sytuacja bez dwóch zdań przez chwilę wymknęła się z pod kontroli. Po kilkusekundowej ciszy wiele osób połączyło fakty. Zaczął się harmider panika owładnęła krótką chwilą wszystkimi. Każdy od razu miał swój własny plan na to jak uciec.

Siergiej: Razem ze znajomymi postanowił zwyczajnie olać dowódce, który jak się szybko okazało po prostu zaczął się komunikować z innymi osobami. Plan był dobry, dotrzeć do hangaru gdzie były ukryte samoloty i unieść się ponad to. Poszło za nimi kilka osób, reszta została w sali obrad i albo tłoczyła się do głównego wyjścia, albo czekała pokornie na rozkaz dowódcy. Sprawnie więc zeszli z pierwszego piętra i dostali się na parter budynku do hangaru mieli jeszcze kawałek drogi i to przez plac, ale mogło się udać, po SENTINEL nie było tam jeszcze śladu. Ale co pierwsze?
Broń czy jednak bezpieczeństwo?

Leo i Artur: Obydwoje wpadli na podobny pomysł i postanowili na spokojnie znaleźć wyjście z tej sytuacji. nie musieli czekać długo na to by dowódca wykazał się opanowaniem jakiego się od takich ludzi wymaga. Mężczyzna nie zwrócił uwagę na uciekinierów. Ukarze ich jak cała sytuacja ucichnie.
- Spokój! - wrzasnął a jego donośny głos odbił się od ścian. Odgłosy kroków SENTINEL lekko przerywały pełną napięcia chwilę, po której zostały wydane rozkazy. Krótkofalówka znowu zabrzęczała zdradzając gdzie jest czysta droga.
- Żołnierze i medycy polowi udać się do zbrojowni i wziąć ciężki sprzęt; macie powstrzymać maszyny przed niszczeniem. Informatycy i technicy, na stanowiska komputerowe w budynku łączności. Spróbujcie rozbroić te maszyny - padły rozkazy.
Krótkofalówka zabrzęczała podając dodatkowe informacje. Ludzie zaczęli się powoli wysypywać przez wejście, a ostatni w kolejce mogli jeszcze przez okno dojrzeć kilka robotów nieschematycznie poruszających się dookoła budynku.


Info:
 



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 34
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Sob Sty 27, 2018 8:46 pm

Artur wyjrzał przez okno i cofnął się czymprędzej – na zewnątrz czaiły się SENTINELe.
– Zapomnij o oknie, rozsmarują nas na asfalcie jak tylko wylądujemy. Mam nadzieję, że wyjście nie jest jakoś bardzo obstawione, a pewnie jest, bo to będzie wyścig ze śmiercią. Będą nas miały na tacy.
Razem z pozostałymi udał się do wyjścia, cały czas pozostając blisko ścian i gotowy rzucić się na ziemię. Spodziewał się robotów przy wyjściu. W takim wypadku wszyscy zaczną wybiegać i skakać za osłony, ale ofiar będzie bardzo wiele. Niemniej musieli się przebić do magazynu broni, nie mieli na kogo liczyć. Po drodze obrócił się do podążającej za nim dziewczyny i spojrzał jej w oczy.
– Co z tobą – zapytał zaniepokojony jej stanem – mów do mnie, dziewczyno. Wiem, że wygląda to okropnie, ale wydostaniemy się stąd i dotrzemy do magazynu broni, słyszysz mnie? Nie możesz mi tu teraz odlatywać, niedługo będzie tu  w cholerę rannych, którzy będą nas potrzebować.

Plan brzmiał łatwo, ale na pewno taki nie będzie. Od osłony do osłony, do magazynu, broń, opancerzenie, hełm, reszta wyposażenia i się zobaczy.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Czw Lut 01, 2018 6:59 pm

Krzyki, zamieszanie i urwanie głowy albo też mniej szlachetnej części ciała. Wiadomo, że każdy na stres ma prawo zareagować inaczej, ale no na litość Partii - do fortu nie biorą maminsynków. No chyba, że to jacyś spece od technologii, choć i ci powinni potrafić wziąć się w garść. Przynajmniej w teorii. No ale i tak nie było tak źle - poza drobną niesubordynacją (i to nie ze strony Leo!) większość ludzi wysłuchała poleceń dowództwa i ruszyła na swoje stanowiska.
Łatka nigdy nie przejawiał zainteresowania jeśli idzie o grzebanie we wnętrznościach robotów, ani mozolnym wpisywaniu kolejnych linijek kodu. Gdyby to był bunt pancerzy wspomaganych - o tak, wtedy mężczyzna pierwszy ruszyłby do budynku łączności... A skoro chodziło o stalowe puszki bez miejsca na człowieka wewnątrz, to kolejne kroki Leo były proste. Biegiem do magazynu po swój sprzęt i do boju z okrzykiem na ustach!
Wszystko pięknie, szkoda tylko, że od szafki z jego sprzętem dzielili go inni ludzie. Całkiem dużo ludzi. Którzy wychodzili wszyscy na raz. Dlatego zamiast wmieszać się w tłum i ruszyć wraz z nimi do walki, czekał grzecznie w swoim kącie, aż większość się już rozejdzie. A wtedy bez problemu pójdzie, przywdzieje pancerz i będzie mógł kopać tyłki zbuntowanych maszyn. No chyba, że nerdy wyłączą je szybciej.
Zwłoka miała też swoje dobre strony - jeśli po drodze czaiły się SENTINELe, to pierwsi wychodzący natkną się na nie szybciej od Leo i ułatwią mu tym samym drogę. Nie żeby nie zamierzał uważać i unikać potencjalnego zagrożenia, ale tak będzie jeszcze łatwiej.





Nie szata zdobi człowieka. Co innego dobry pancerz.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pon Lut 05, 2018 12:24 am

Dotarł na dół, stwierdzając, że udało się im wydostać z sali obrad niemal w komplecie. Co się aktualnie tam działo - nie wiedział. Mógł ktoś wreszcie opanować znajdujących się tam ludzi, jednak równie dobrze wszyscy mogli już zostać przerobieni na krawą miazgę przez zbuntowane roboty. Miał nadzieję, że pierwsza alternatywa doszła do skutku, ale tego nie dowie się, przynajmniej dopóki nie zobaczy podjętych działań, bo na przekonanie się o tym w środku nie czekał. Zareagował zgodnie z tym, jak go szkolono - w sytuacji braku bezpośrednich rozkazów, zaczynał działać w oparciu o własne informacje. Było to jak najbardziej zasadne podczas działania w pojedynkę lub w małych grupach daleko od sztabów i baz, czy sprawdzi się również w tym wypadku, to okaże się dopiero po fakcie, Czy teraz rozkazy już padły - nie wiedział, bo ewakuowali się z sali przed otrzymaniem takowych.
Co postawiło ich w aktualnej sytuacji.
Widziąc jednak, że biegnący przed nim piloci nie zatrzymali się na parterze, tylko żwawo ruszyli w stronę hangaru, w miarę możliwości najkrótszą trasą, pobiegł również. Z logicznego punktu widzenia był to z resztą najsensowniejszy wybór. Górą i tak się nie przebiją, więc wracać nie ma po co, a z racji braku SENTINELI w polu widzenia, szukanie innych, bardziej osłoniętych dróg, było by tylko stratą czasu, o tyle niebezpieczną, że zbyt długie czekanie mogło sprawić, że roboty dotrą i tutaj. Zaś siedzienie w miejscu było proszeniem się o namierzenie przez mordercze maszyny i śmierć. Pozostawało więc szybko przedostać się do hangaru, co też niniejszym czynili, biegnąc, ile sił w nogach.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pią Lut 09, 2018 6:11 pm

Śmierć ma pół metra wzrostu

Siergiej: Wzrok może być mylny, tak samo jak wnioski wyciągane w strachu, który najwyraźniej zawładnął mężczyzną i jego kompanami. Można gdybać co by się stało gdyby został w sali i poczekał te kilka krótkich chwil na rozkazy, a nie dał się ponieść emocjom i zwyczajnie uciekł. Niestety jeszcze nikt nie nauczył się cofać czas, a zdarzenia jakie zaraz miały się rozegrać prawdopodobnie będą lekcją dla jego dalszego życia.
Jego towarzysze nie zatrzymali się tylko pobiegli dalej w stronę hangaru by jak najszybciej wnieść się w powietrze. Wszystko szło gładko... do czasu. Zza budynku, który mieli własnie minąć wysunęło się działo i zaczęło strzelać robiąc z pierwszego lotnika durszlak, a pozostałych pozostawiając mniej lub bardziej poranionych. Grad pocisków jaki spadł na Siergieja był ogłuszający i mimo okoliczności niespodziewany. Ból przeszył jego ramię gdy metal roztrzaskał mu obojczyk, przewiercił się przez mięśnie i wbił trochę za nim w ziemię. Siłą uderzenia posłała żołnierza na glebę. Szczęście w nieszczęściu, ze jeden z towarzyszy pomógł mu wstać i się schować zanim poleciał na nich kolejny metalowy deszcz. Potem szybka kalkulacja strat. Dwójka osób leżała na chodniku. Jedna dziewczyna - wyglądająca bardziej jak mielone mięso wymieszane z jakimiś szmatami i dogorywający mężczyzna, któremu kaliber rozłupał udo przebijając się przez tętnicę. Dopiero teraz było słychać dźwięk kroczących robotów. Najwyraźniej się przyczaiły i czekały na odpowiedni moment by dokonać swojej rzezi. Mieli mało czasu na wymyślenie nowego planu, inaczej zostaną zredukowani do poziomu kotletów mielonych.

Artur: Medycy w wojsku to bardzo ciekawy gatunek. Niby na froncie są po to by siać śmierć, ale z drugiej strony utrzymują wielu przy życiu. Częstym błędem takich osób jest zaciąganie się do wojska z uwagi na ten drugi powód. Potem wychodzą takie "problemy" jak dziewczyna, na którą uwagę zwrócił Artur. Była blada i wręcz przerażona. Wyraźnie było widać, że niewiele jej trzeba by wywróciła oczami do góry i zwyczajnie zemdlała. Mimo swojego stanu spojrzała na Artura wyjątkowo trzeźwym wzrokiem. Ścisnęła usta i kiwnęła głową z nowym zapałem. Zanim jednak żołnierz zdołał zrobić chociaż krok, to złapała go za mundur na plecach i ścisnęła aż pobladły jej kostki. Ewidentnie potrzebowała wsparcia. Może i to było samobójcze wyjście, ale trochę wiary i ponoć wszystko jest możliwe.

Leo: Ponoć ostatni staną się pierwszymi pytanie tylko do czego. Otóż wrodzona niechęć mężczyzny do tłumu wcale mu w tamtej chwili nie pomagała, ale jak już sam zdążył zauważyć - są tez plusy takiej, a nie innej sytuacji. Reszta pójdzie na mięso armatnie, ale hej! Liczy się wygrana.
Pozostawił za sobą pustą salę i chyba jako jeden z niewielu, jak nie jedyny, w miarę dobrze się bawił podczas tej całej pokręconej sytuacji. Niestety pozostanie z tyłu miało swoje minusy mógł niedokładnie słyszeć rozkazy, a nawet zwyczajnie zostać zabity. Podczas takiego ostrzału lepiej i tak mieli ci schowani w środku masy. Czy ta decyzja okaże się najlepsza? Niedługo wszyscy się dowiedzą.

Leo i Artur: Tym razem rozkazy były już bardziej konkretne. Kilka drużyn ma iść kilkoma drogami do zbrojowni unikając śmierci. Artur został rozdzielony z drugą sanitariuszką, która wydawała się już w miarę spokojna.
- Nie daj się zabić - rzuciła mu na ucho kiedy dołączała do swoich ludzi. Medyk został przydzielony do grupy wraz z Leo i mieli iść najkrótszą drogą i otworzyć dla innych magazyn i przygotować uzbrojenia. Roboty najwyraźniej zainteresowały się czymś innym nie tak daleko od ich aktualnego położenia. Cywile? Może, ale nie było czasu na mazgajenie się.
Droga była prosta sto metrów podczas których muszą przeciąć w jakiś sposób główny plac i jedną z szerokich ulic prowadzącą do wyjazdu fortu. Karkołomny bieg, ale na ich szczęście mieli po drodze wiele miejsc, gdzie mogliby się schować i przeczekać ataku rozwścieczonych robotów.
- RUSZAĆ! - to był rozkaz, na który wszyscy czekali.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 34
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pon Lut 12, 2018 9:41 am

Krótka chwila słabości skończyła się równie szybko co się zaczęła i musieli ruszać w dalszą drogę. Silniejsi niż wcześniej, bardziej zdeterminowani. Szli wraz z dziesiątkami innych, prąc w kierunku wyjścia. Niefortunnie rozdzieleni, pożegnali się skinieniami głowy i Artur dodał jeszcze: Nie dam.
Ledwno drzwi się otworzyły, zaczął się szaleńczy wyścig. Od osłony do osłony, poruszanie się pojedynczo nie grupami, byle szybciej, byle dalej od robotów. W pewnym momencie rozległy się strzały i w połowie trasy Artur rzucił się na ziemię zasłaniając głowę. Po chwili rozejrzał się dookoła i spostrzegł, że strzały te nie były przeznaczone dla nich. Zerwał się z ziemi i gnał dalej, starając się nie myśleć o przestraszonej dziewczynie, która była w innej grupie. Cholera, sam był przestraszony! Czuł jak serce pompuje adrenalinę w żyłach, słyszał dziwny szum krwi. Wtedy też pomyślał sobie, że jeśli słyszymy strzały, to znaczy, że nie są one pewnie przeznaczone dla słyszącego.

Poranne treningi i bieganie okazały się błogosławieństwem. Mógł biec i biec, w dodatku bez wyposażenia czuł się lekki jak sarenka. Byle by tylko nie napatoczyć się na te przeklęte maszyny.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Czw Lut 15, 2018 11:33 pm

W końcu udało mu się wyjść z tej sali. Mało tego, w końcu udało mu się dostać jakieś konkretne rozkazy! Nie żeby palił się do wykonywania cudzych poleceń, ale skoro zgadzają się z jego planem... Samo zadanie nie wydawało się takie złe - jasne, szanse na to, że zgarnie po drodze kulę, albo i całą serię były całkiem spore. Na pocieszenie można dodać, że roboty nie miały raczej konkretnego celu do ustrzelenia, więc każdy z ludzi biegnących ku zbrojowni miał (przynajmniej teoretycznie) w miarę równe szanse. Wiadomo, że jeśli ktoś będzie używał mózgu to nie będzie parł jak debil do przodu, skupi się na potencjalnym zagrożeniu i będzie przemykał od osłony do osłony. Nie żeby Leo planował biec na oślep z językiem wywieszonym na brodzie, ale dobrze wiedział, że działka SENTINELi miały wystarczającą moc, by przebić się przez co słabsze osłony. A jak ogień już przygwoździ w miejscu, to ciężko się wycofać. Dodając do tego fakt, że zbuntowane mechy mogły mieć na składzie amunicję przeciwpancerną, to krycie się za osłonami raczej nie ma sensu. Masa czujników upchanych w konserwach kazały też odrzucić cichy wariant oparty w całości na skradaniu. Nie przy takiej liczbie wojskowych kierujących się w jedno miejsce w świetle dnia pod kamerami i czujnikami niedoszłych sług.
Dlatego też Leo biegł do celu co chwila zmieniając kierunek sprintu. Co prawda niewielka to pociecha kiedy któryś SENTINEL weźmie go na celownik, ale lepsze to niż nic. Niech no tylko dotrze w jednym (no, może być i prawie jednym) kawałku do zbrojowni, wtedy szanse na przeżycie wzrosną niepomiernie. Bo zwycięstwo przez samą wymianę ołowiu i materiałów wybuchowych nie wchodziło w grę. W końcu Partia zaprojektowała swoich strażników by mogli przechylić szalę zwycięstwa na stronę ludzi w konflikcie Emersów z potworami z lasu. A tamte monstra to silne skurwysyny.




Nie szata zdobi człowieka. Co innego dobry pancerz.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Czw Mar 01, 2018 9:13 pm

Śmierć ma pół metra wzrostu

Siergiej: jak można było się podziewać ich schronienie nie wytrzymało długo. Siergiej skulony z bólu uniknął pocisku, który trafił jego kompana. Zwłoki opadły na ziemię ukazując dziurę wylotową, która niegdyś była twarzą. Krew, kawałki mózgu i białe kości zaczęły powoli spływać na beton. Mimo to szaleństwo dalej trwało. Niedobitki tej rzezi ganiali starając się unikać kul, ale robotów było co raz więcej. Siergiej był również na straconej pozycji. Krwawił dosyć obficie i wiadomo było, ze kolejna seria z broni będzie tą zabójczą dla niego. Wszystko zależy od podjętej decyzji, czy może jednak ból nie pozwoli mu zadziałać w jakikolwiek sposób?

Leo: szaleńczy bieg wśród wrogów nie jest genialnym pomysłem, ale o dziwo się sprawdził. Może dlatego, ze większość SENTINEL z tego obszaru było zajętych dobijanie grupy, która opuściła pomieszczenie wyjściem technicznym. Mimo to mężczyzna został trafiony piętnaście razy, głównie po uszach, rekach i raz nawet dostał w policzek. Były to draśnięcia, które na pewno wymagałyby szycia, ale na chwilę obecną były niegroźne. Co innego strzał, który posłał go pod ścianę i przerobił jego śledzionę na kisiel, ale mimo wszystko nasz samobójca jeszcze nie był śmiertelnie ranny i żeby było śmieszniej leżał pod budynkiem naprzeciwko zbrojowni. Niestety drogę co raz skuteczniej zaczynał zasłaniać mu robot. Miał niewiele czasu na to by coś wymyślić.

Artur: Leo zrobił medykowi i reszcie grupy całkiem skuteczną dywersję, chociaż może nie zdawał sobie z tego sprawy. Mieli w miarę czystą drogę, wystarczyło tylko nie zwrócić uwagę czujników SENTINEL. Zbrojownia zdawała się być na wyciągnięcie ręki, tak samo jak śmierć Leo, który był wyraźnie ranny i rzucony na pastwę zbuntowanego robota. Reszta grupy była zdruzgotana tylko przez chwilę, potem adrenalina i wyszkolenie wojskowe wzięły górę i pognali w stronę drzwi, które mogą ocalić im życia. Mieli marne szanse by pokonać roboty w taki sposób. Musieli przetrwać aż informatycy wyłączą te piekielne maszyny.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 34
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pią Mar 02, 2018 8:16 am

O cie chuj – pomyślał w pierwszym odruchu Artur – co ten żółtodziób wyprawia, przecież to pewna... a nie, nawet nie muszę dokańczać, już dostał i leży pod ścianą. No trudno, nikt po niego nie pójdzie. Otwarta przestrzeń, bezpośredni ostrzał, zero szans powodzenia. Okoliczności te sprawiały, że nawet w obliczu wydanego rozkazu mógłby odmówić jego wykonania. No cóż, było i nie ma, nie ważne. Trzeba skupić się na przetrwaniu.

Oczywistym było, że dystrakcja jaką był pechowiec nie potrwa wiecznie. Trzeba było gnać czym prędzej od osłony do osłony, w dodatku zakosami. Nie zwalniając kroku, aby tylko dotrzeć do magazynu broni, do swojej giwery, pancerza a potem można próbować dostać się do Żuków. Gnany strachem i chęcią ocalenia własnej skóry, Artur robił wszystko by być jak najkrócej na widoku. To już nie tylko były życiówki w sprincie na krótki dystans, ale też przewroty i wślizgi. Ktoś kto nie widziałby szerszego obrazu sytuacji mógłby się zaśmiać, ale tu chodziło o życie, tu nie ma miejsca na żarty.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 56
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Pią Mar 02, 2018 9:47 pm

Plan był dobry. Szkoda tylko, że ponownie zawiódł czynnik ludzki. Co jak co, ale Leo nie spodziewał się, że tak szybko zostanie wzięty na celownik blaszaków, tym bardziej, że wraz z nim do magazynu broni przemieszczało się całkiem sporo osób. No ale cóż, tak to już w życiu bywa, że raz obrywasz za Partię, a kiedy indziej obrywasz od Partii. Choć i tak Łatka miał dużo szczęścia, że żaden z poprzednich strzałów nie okazał się równie celny, jak ten, który posłał go na ziemię. Fala bólu rozlewająca się po ciele była wprost proporcjonalna do ilości utraconej krwi. Ale hej, zawsze mogło być gorzej. Mógł skończyć jak ci wszyscy tchórze, którzy kryli się po kątach, a teraz udawali, że nie dostrzegają kompana w potrzebie. Twarz Leo mimowolnie wykrzywiła się w karykaturze uśmiechu. Nie liczył na innych wojskowych, a dzięki swojemu doświadczeniu w obrywaniu i przeżywaniu, Łatka miał szansę ponownie wyjść cało z opresji. Co najwyżej z lekkimi ubytkami w okolicach brzucha. Trudno, ma przynajmniej nauczkę, by zawsze nosić przy sobie pancerz. Albo na sobie.
Co więc zrobił dzielny idiota? Spróbował przeczołgać się, a jeśli to możliwe - wstać na równe nogi i przebyć te jebane pięć metrów. A potem założyć pancerz i nawalić się wspomagaczami. W tym stanie dałby radę nie tylko stawić krótki opór SENTINEL'om, ale też dotrzeć do lazaretu, punktu opatrunkowego, czy gdzie tylko babuleńka zażyczy. A gdyby któreś z mechanicznych gówien znowu spróbowało wziąć go na celownik - cóż... Pozostają próby uniku i błaganie o dostatecznie grube ściany zbrojowni. Może tym razem los się do niego uśmiechnie?





Nie szata zdobi człowieka. Co innego dobry pancerz.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Wojskowy

avatar


Liczba postów : 16
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Sob Mar 03, 2018 12:28 am

//Sorry wielki za długą przerwę i blokowanie fabuły, ale jakoś wcześniej nie udało mi się pozbierać.//

Leżał na ziemi pół przytomny z bólu z głową raz po raz rozrywaną odgłosami kanonady. Pocisk, który trafił go w obojczyk, wyrwał kawałki mięsa i kości, ale nie był na tyle miłosierny by uszkodzić nerwy w tamtej okolicy wystarczająco mocno by przestały przewodzić wszelkie impulsy, i teraz całe ramię było jednym wielkim płonącym ogniskiem bólu.
Wokoło było słychać raz po raz krzyki trafianych ludzi, a w powietrzu unosił się ciężki zapach krwi i rozerwanych organów wewnętrznych. To wszystko docierało do niego, ale jakby przez jakiś filtr. Mieszanina hormonów we krwi i losowych sekwencji bodźców docierających z uszkodzonych części ciała, wywołało u niego wrażenie niejako podwójnego myślenia. Jednocześnie był obecy na jednym z placów po między budynkami fortu i w jakimś kompletnie abstrakcyjnym miejscu, gdzie obserwował to, co się z nim dzieje, ale nie analizował, nie myślał, był jedynie tego świadomy, a nie docierało to do niego jako rzeczywistość.
Wiedziony na wpół myślą, a na wpół impulsem, z mroczkami przed oczyma zaczął się wlec w stronę, gdzie według jego na pół przytomnego mózgu, powinno być wejście do budynku, pod ścianą którego leżał. Czyjaś ręka szarpnęła go w górę, na skutek czego przemieścił się kilka kroków do przodu, bardziej przewracając się i zataczając niż biegnąc. Potem coś pchnęło nim w bok.
Usłyszał tylko trzask, ale nie zdążył rozpoznać, czy był to trzask gwałtownie otwieranych drzwi, czy może jego pękających kości, bo na skutek przemieszczenia się resztek pokruszonej kości, mroczki przed oczyma rozlały się na całe pole widzenia, obejmując też przy okazji inne zmysły.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Fort Centralny   Sob Mar 03, 2018 6:43 pm

Śmierć ma pół metra wzrostu

Siergiej: ból był paraliżujący. Ale nie obezwładniający. Żołnierz zdołał wstać i zrobić parę kroków, by potem dostać pomoc od ostatniego ze swoich kompanów. Niestety nagły zryw nie okazał się dobry dla krwotoku i po mundurze mężczyzny popłynęła kolejna struga krwi, która zamroczyła go, a potem rozległ się dźwięk kolejnych strzałów. Tym razem pilot nie poczuł bólu. W sumie nie poczuł już nic. Jego martwe ciało osunęło się na ziemię i przestało interesować zbuntowane roboty, które odwróciły się i zaczęły szukać innych celów.

Artur: ranny kompan. Niestety dla Leo nikt nawet nie myślał o udzieleniu mu pomocy. Szczęście w nieszczęściu, że roboty zwrócili na nich uwagę dopiero gdy pierwsza osoba wpadła z impetem do magazynu broni. Wtedy SENTINEL odwrócił się od Leo i zaczął strzelać do pozostałych osób, które przy takiej ilości kul oberwały siłą rzeczy. Artur był zamknięty w tym piekle, ale bardzo umiejętnie unikał kul, a do magazynu dotarł jako trzeci ukrywając się w ostatniej chwili przed serią. Nie mogło być jednak zbyt idealnie. Zbłąkana kula odbiła się od uchylonych drzwi i przestrzeliła mu na wylot ucho zostawiając je wiszące na kawałku małżowiny i skóry.
Roboty jeszcze nie starały się wtargnąć do środka, co dawało żołnierzom czas na pozbieranie się w sobie i pomaganie kolejnym osobom, które wchodziły do środka. Kiedy w środku byli wszyscy prócz Leo samobójcy, to żołnierz pilnujący drzwi zatrzasnął je z ciężkim oddechem. Najwyraźniej nie miał zamiaru wpuszczać nikogo więcej.

Leo: chwilowe zamroczenie szybko rozproszyła adrenalina. Krwotok był dosyć obfity, ale przy wytrzymałości mężczyzny nie było to jeszcze nic poważnego o ile nie będzie wstawał i się w jakikolwiek sposób ruszał. Co było praktycznie niemożliwe patrząc na zaistniałą sytuację. Bo zanim odzyskał pełną świadomość drzwi do magazynu broni zdążyły się zamknąć zostawiając go na zewnątrz praktycznie na pewną śmierć.
Został namierzony przez błąkającego się SENTINEL robot już podniósł broń, by naszprycować Leo ołowiem, kiedy nagle z drugiej części placu dobiegły strzały. Kule nieprzyjemnym dźwiękiem odbiły się od metalowych części zaburzając trajektorię lotu ostrzału jaki był wycelowany w Leo. Zamiast umrzeć na miejscu dostał czterema kulami w okolicach podbrzusza znowu unikając śmierci dzięki szczęściu i wręcz nieludzkiej wytrzymałości.
Wychodzi na to, że nie każdy syntetyk jest nieprzychylny człowiekowi.



We were weak.
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Fort Centralny   

Powrót do góry Go down
 
Fort Centralny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Proelium  :: Area Nera :: Granica :: Posterunki graniczne-
Skocz do: