Proelium


Share | 
 

 Alfa

Go down 
AutorWiadomość
Leo
Złom-monter | Wojskowy
avatar

Liczba postów : 57

PisanieTemat: Alfa   Wto Lip 25, 2017 7:21 pm

Opis lokacji w której dzieje się misja Mormo.



Nie szata zdobi człowieka. Co innego dobry pancerz.


Ostatnio zmieniony przez Leo dnia Sob Sty 06, 2018 9:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mormo
Dziecko Cienia | Zgnilizna
avatar

Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Alfa   Nie Lis 26, 2017 7:14 pm

Ból rzeczywiście był przeszywający. Choć liczne wędrówki Mormo powinny ją przynajmniej uodpornić na bolesne działanie światła, wychodzenie zawsze kończyło się tak samo. Jednak los uśmiechnął się do niej trochę. Słońce chyliło się już ku zachodowi, co pozwalało jej na bezkarną eksploracje w mroku. A mrok to przyjaciel. Sprzymierzeniec.

Kobieta nasunęła mocniej kaptur na twarz i ruszyła przed siebie, starając się nie krzywić. Zamknięcie oczu z pewnością dało by ukojenie, jednak jak iść przez niebezpieczne miasto nic nie widząc? Kilka minut i ostatnie promienie świetlistej gwiazdy znikły za horyzontem, pozwalając Nocnicy na chwilę rozluźnienia. Jedynie blask księżyca oświetlał ruiny, niegdyś tak zaludnionego miasta. 
Alfa była chyba ulubionym miastem naszej poszukiwaczki skarbów. Łupy może i pozostawiały dużo do życzenia, ale prawdopodobieństwo śmierci było najmniejsze, jeśli chodzi o tereny Emeresów. Kto jak kto, ale Mormo bardzo ceniła swoje życie po życiu.

Kobieta powolnym, pełnym wyrachowania krokiem wkroczyła między zawalone wieżowce, zastanawiając się nad dziejami tego miasta. Albo czegoś, co kiedyś było miastem. Szła dalej. Te lepsze kąski były w głębi. Strachliwi i mało doświadczeni poszukiwacze, nie zapuszczali się głębiej, niż na pare metrów do miasta i cała granica była przez nich wyczyszczona ze wszystkiego co pożyteczne. Oczywiście te najlepsze rzeczy kryły się w metrze, ale Nocnica nie była pewna, co do wejścia tam. Nie marzyła o bijatyce z jakimś metrzanym potworem, a wręcz przeciwnie.

Mormo kontynuowała swój powolny marsz wgłąb Alfy.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iskra
Widzący
avatar

Liczba postów : 91

PisanieTemat: Re: Alfa   Nie Gru 03, 2017 5:07 am

~MG~
Misja łatwa 2/10

Alfa była dobrze znana Mormo, jeden z podstawowych wyjść z Katakumb. Podróże ponoć kształcą, a w małej nocnicy wykształciły swojego rodzaju odporność na ból wywołana ciągłym narażaniem się na niego.
Miasto nic się nie zmieniło, a równocześnie przekształciło swój wygląd o sto osiemdziesiąt stopni. Cały czas stały te same wielkie wieżowce, ale to brakowało w nich kolejnej części, to kupa gruzu stała się większa. Nie dało się przez to gubić orientacji, ale wzbudzało dyskomfort. Nawet w Mormo, która od lat żyje pod ziemią w wiecznym niebezpieczeństwie.
Jako największe miasto pośród ruin Alfa szybko połykała nawet całe oddziały śmiałków kryjąc ich w kolejnych ulicach i zaułkach. Dla nocnicy to idealny plac zabaw.
Ale co jeżeli ktoś jeszcze obrał sobie to opuszczone miejsce za obszar swojej rozrywki?
A co jeśli tym razem drapieżnik z Katakumb został obrany za cel?
Wszak każdy kozak znajdzie na siebie większego kozaka.
Ktoś szedł za Mormo, a im bliżej centrum była tym wyraźniej to czuła. Jakby taki ucisk w piersi krzyczący: uciekaj!
Co zrobi małe Dziecko Cienia?



We were weak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mormo
Dziecko Cienia | Zgnilizna
avatar

Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Alfa   Pon Gru 04, 2017 5:07 pm

Nie słyszała go. Musiał być sprytny jak sam diabeł, albo wyjątkowo cichy. Jej dar pozwoliłby usłyszeć choćby kroki szczura, przemykającego w tunelach pod nią, jednak to co ją śledziło nie wydawało żadnych odgłosów. Czuła za to obecność bezszelestnej kreatury całym swoim ciałem, serce biło jej jak oszalałe. Od dawna nic w Alfie jej nie zaatakowało, a poza tym nadal była na powierzchni, a nie w tunelach metra, więc szansa na spotkanie podziemnego potwora była znikoma. Jednak coś przerażającego lazło za nią. Nocnica nie odwracała się w obawie, że kreatura wyczuje jej strach. Dobra, pomyślmy logicznie... mogło być to jakieś zwierze, maszyna, lub inny, wyjątkowo upierdliwy poszukiwacz skarbów.
  Mormo szła w milczeniu, nasłuchując. Miasto było jednak przerażająco ciche. Jedynym dźwiękiem na jego zawalonych ulicach, był szumiący między drapaczami chmur wiatr, niosący swą smutną pieść od zarania dziejów. Kobieta lubiła wiatr, zawsze miał coś do powiedzenia, jego charakterystyczne gwizdy były niczym symfonia. Przestawał przypadać jej do gustu jednak, gdy wiał jej w twarz, a tak akurat się działo, w związku z czym Nocnica nasunęła kaptur na twarz jeszcze głębiej.
   Oczy już jej nie bolały, a noc otaczająca Alfę płaszczem ciemności dawała jej przewagę nad innymi poszukiwaczami błyskotek, którzy odważyli się zapuścić na tereny Emeresów. Jedyną rzeczą, która nie dawała jej spokoju było ciągłe uczucie bycia śledzoną. Nie wiedziała przez co, nie wiedziała dlaczego. Jedyne, czego była pewna to to, że ona była celem. A cel powinien mieć się na baczności. Była jeszcze ciekawość. Wrodzona cecha ludzka, która w tej sytuacji stała się przekleństwem. Odwrócić się, czy się nie odwrócić? Nie wiedziała jakie zdolności ma to zwierze (jeśli oczywiście to było zwierze), czy widzi dobrze w ciemności, czy jest szybkie, czy jest mięsożerne. Oby nie.
   Kobieta zrobiła duży krok nad małą stertą gruzu. Gdy już miała iść dalej, jej wzrok przyciągnął odbijający światło księżyca przedmiot. Kobieta mimo, że miała na niego ogromną chrapkę, nie zatrzymała się. Cały czas z tyłu głowy miała czyhające za nią niebezpieczeństwo. Mormo była zła. Jak tak dalej pójdzie, to nic nie uda jej się zgarnąć, a skończy się na tym, że wróci z niczym, a nocny potwór okaże się być tylko wytworem jej wyobraźni.
   Szła dalej, coraz mniej nad sobą panując. Obrócić się, czy się nie obrócić? Zaryzykować, czy nie zaryzykować? Ciekawość i wściekłość na swoje tchórzostwo i tego śledzącego ją cichociemnego, wręcz ją rozsadzały. Oraz coraz bardziej mijała się z celem swojej misji. Zdobyła cokolwiek? Nie zdobyła. Ile ta zabawa w "Baba Jaga patrzy", czy jakąś inną dziecinną gierkę, mogła trwać? Mormo miała dość. Położyła dłoń na sztylecie i spojrzała w tył.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iskra
Widzący
avatar

Liczba postów : 91

PisanieTemat: Re: Alfa   Wto Gru 12, 2017 8:24 am

~MG~
Misja łatwa 3/10

A może to własnie sam diabeł śledził biedną Mormo? W dzisiejszych czasach po ziemi kroczą nawet gorsze potworności niż zapomniany już Szatan.
Nocnica była wyraźnie niespokojna, co tylko nakręcało istotę, która ją śledziła. Chyba nikt nie uczył intruza by nie bawić się jedzeniem. Bo własnie zabawą było zachowanie tego czegoś. Nie odpuszczał dziewczyny na krok, ale też nie dawał jej znaku życia pozwalając powoli popadać Nocnicy w słodki obłęd. Bo chyba każdy reaguje tak samo jak nie wie co na niego poluje.
Tym gorzej dla dziewczyny, że kiedy się odwróciła, to tylko kątem oka zauważyła jakiś ciemniejszy kształt, ale nic poza tym. Mogła to być zwyczajna gra świateł w usypiającym mieście. Za Mormo było już tylko gruzowisko, a jedynym ruch tworzył pył poruszany przez wiatr.
Nagle coś szarpnęło Nocnicę za rękę, a dokładniej - za sztylet, który trzymała w ręce. Metal uderzył o ziemię, ale ponownie to był jedyny dźwięk, który mogła usłyszeć Mormo.
Jedyny... Prócz wrednego chichotu dobiegającego zza pleców dziewczyny.



We were weak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mormo
Dziecko Cienia | Zgnilizna
avatar

Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Alfa   Nie Gru 17, 2017 11:50 am

Czuła się jak w jakimś wyjątkowo słabym horrorze, w którym bohaterowie sami proszą się o śmierć. Powinna uciekać, gdzie pieprz rośnie, zamiast udawać odważniejszą niż była. Biedne serduszko kobiety łomotało, omal nie wyskakując jej z piersi. Mormo jednak nie należała do osób aż tak tchórzliwych jak wyglądała. Jakaś odwaga tam w niej była i w tym momencie jasno dawała jej do zrozumienia, że ucieczka jest najbardziej haniebną rzeczą, jaką mogła zrobić.

 To diabelskie stworzenie z pewnością nie było żadnym urojeniem, a utwierdził ją w tym przekonaniu stracony sztylet. Nie spodziewała się, że jej prześladowca znajduje się tak blisko. Był niczym cień… o ile to właśnie nim nie był. Kto jak kto, ale Mormo ze swoimi umiejętnościami normalnie już dawno poczułaby chociaż zapach tego czegoś. Jednak tym razem było inaczej… nie czuła nic. Oddechu. Zapachu. Głosu. Nic. Może tajemniczy tropiciel był umarły? Tylko jeszcze bardziej niż ona? Nie mógł przecież nie oddychać. Nawet ona - Nocnica oddychała by żyć. Czym był stwór z ciemności?

- Masz śmiech jak hamujący pociąg… - kobiecy głos rozległ się gdzieś po środku Alfy. Nie chciała tego powiedzieć, nie chciała nic mówić. Jej serce najwyraźniej stwierdziło inaczej. W małym ciele wilki duch. Idąc za ciosem, Nocnica złapała płynnym ruchem za rękojeść swojego kolejnego sztyletu. Ten jednak miał ostrze połyskujące różnymi kolorami. Księżycowy obsydian. Nie chciała zginąć tej nocy. Wolała zrobić to w bardziej majestatyczny sposób, na przykład w walce. Stworzenie wydawało się być rozbawione jej strachem, który teraz przerodził się w zwykłą złość. Normalny sztylet zostawiła na ziemi, miała wiele innych, a schylanie się po niego w tej sytuacji było zwykłym głupstwem.

Mormo odwróciła się powoli, gotowa w każdej chwili wykonać cięcie. Przeobrażona Nocnica powinna choć trochę ostudzić zapał stworzenia z ciemności. Serce znów łomotało jej w piersi, jednak tym razem nie ze strachu, ale z podniecenia. Wiedziała już, że nic z nią nie było nie tak, a jej prześladowca rzeczywiście istniał, więc jak już i tak była przyparta do ściany, co innego jej zostawało, niż walka? Dobra walka nie jest zła, tylko przydałoby się wiedzieć z czym ma do czynienia. Oponent nie mógł być jakiś szczególnie potężny. Znajdowali się w końcu w Alfie, a nie w Omedze. Nie byli nawet w metrze! Jeśli by brać pod uwagę wskaźnik niebezpieczeństwa, na powierzchni było ono praktycznie zerowe. Oby jej atut w połączeniu z nocną ciemnością dawał jej jakieś korzyści. No dalej potworze, ujawnij się.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iskra
Widzący
avatar

Liczba postów : 91

PisanieTemat: Re: Alfa   Nie Gru 17, 2017 1:08 pm

~MG~
Misja łatwa 4/10

Zapał do walki małej Nocnicy wyraźnie zaciekawił to coś co postanowiło ją prześladować. Bo przez krótką chwilę nawet nie reagowało. Chyba obserwowało, ale słowa dziewczyny wywołały kolejny rechot. Głos wyraźnie wskazywał na niematerialność postaci z jaką miała do czynienia Mormo. Potwierdzało to jej podejrzenia. Mądra mała Nocnica.
- Uważaj - rozległ się głos, który już miał swoją postać, bowiem kiedy Mormo się odwróciła to przed nią stała... ona sama bez bandaży i trzymała w dłoni identyczne ostrze księżycowego obsydianu - ...bo się zatniesz zbyt głęboko -
Jedynie głos nie pasował, nie zmienił się ani o jotę. Bezpłciowy dźwięk zaraz umilkł kiedy odbicie lustrzane zacięło sobie skórę na brzuchu wbijając ostrze po samą rękojeść. Krew trysnęła, a twarz klona rozciągnęła się w krzyku wydając z siebie przeraźliwy wrzask.
Było to tylko mrugnięcie okiem, chwila wręcz niemożliwa do uchwycenia dla zwykłego człowieka. Brzuch drugiej Mormo się rozpruł i wyleciało z niego dziesiątki ptaszysk, które zaczęły otaczać Nocnicę wręcz ogłuszając ją swoim krakaniem.



We were weak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mormo
Dziecko Cienia | Zgnilizna
avatar

Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Alfa   Wto Gru 19, 2017 2:12 pm

Pierwszym odruchem Mormo był oczywiście krzyk. Nawet najodważniejszy by w takiej sytuacji krzyknął. Klon przedstawiał ją samą kilka lat wcześniej. A raczej kilkanaście. Czy to była ona jako człowiek?

 Nagle młoda ona zamaszystym ruchem przecięła sobie brzuch. Mormo lekko się skrzywiła, lecz gdy spojrzała w dół na własne ciało nie zobaczyła nic podobnego. Już wiedziała z czym ma do czynienia. Licha były powszechnie znane w Katakumbach, może przez ich podobieństwo do Dzieci Cienia, może przez ich okropny charakter, a może jeszcze przez coś innego. Kobieta osobiście nigdy nie spotkała niczego podobnego, ale z opowieści innych Nocnic wynikało, że nie ma się czego bać. Szczerze mówiąc, była bardziej zaciekawiona formą, którą przybrało Licho, niż nią przestraszona.

 Mormo zupełnie zignorowała latające dookoła i drące ryja ptaszyska. Przyprawiały ją tylko o ból głowy. Ostrożnie obeszła klona dookoła, przyglądając się jego wyglądowi. Miała długie, kasztanowe włosy, o tak, to Mormo jeszcze pamiętała, zawsze ją denerwowały. Jednak było coś, czego nigdy nie widziała. Lekko przymknięte w agonii oczy były zielone, a nie czarne jak normalnie. Kobieta zrobiła krok do tyłu, a serce znów zaczęło jej bić jak szalone, tym razem z ekscytacji. Polubiła te Licha, ciekawe stworzenia. Z ciekawą wiedzą.

 - Powodzenia następnym razem - Kobieta zupełnie mając gdzieś cierpienie drugiej Mormo, odwróciła się i ruszyła dalej wgłąb Alfy, tym razem bez strachu i w poszukiwaniu tego, po co tu przyszła. Surowce zawsze się przydają w tak niebezpiecznej krainie, jaką były podziemia. Po drodze zgarnęła z ziemi, upuszczony sztylet, a ten o ostrzu z Księżycowego Obsydianu, delikatnie włożyła na jego miejsce, ody nie musiała go użyć w czasie tej wyprawy, spotkanie Licha było, jak miała nadzieję ostatnią atrakcją. 
 Mroczne stworzenie dało Nocnicy powód do rozmyślań. Gdzie mieszkała przed przemianą? Gdzie jej rodzina? Dlaczego umarła? Pytania bez odpowiedzi. Umarła w młodym wieku, a pochowano ją w lesie. W lesie Duchnia? Może jakimś innym. Jak mało ona wiedziała o swojej przeszłości! Jak dużo zatem było jeszcze dla niej tajemnicą? Może jej rodzina jeszcze żyje? Co by zrobili, gdyby przyszedł do nich zakapturzony i zabandażowany potwór, podający się za ich córkę, kuzynkę, wnuczkę? Pewnie by uciekli… kto by nie uciekł? Nie była człowiekiem, była nieumarłą.

 Ciekawe kim była w swojej wiosce. Zwykłą dziewczyną? Może zielarką, albo kapłanką? A może… czarownicą? Czyż to nie ekscytujące? Mogła być każdym. Wyprawa w pogoni za przeszłością… brzmi jak tytuł książki. Mormo chyba miała już cel następnej podróży.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iskra
Widzący
avatar

Liczba postów : 91

PisanieTemat: Re: Alfa   Czw Gru 28, 2017 2:59 pm

~MG~
Misja łatwa 5/10

Licha były integralna częścią Mondo Emerso. Kolejne z szeregu niewyjaśnionych zdarzeń, które zwiewają sen z powiek wielu myślicielom. Na szczęście Mormo nie należała do badaczy, którzy chcą poznać tajemnice świata. Prosta Nocnica, która postanowiła zwyczajnie zejść ze sceny i iść dalej własną drogą.
Mimo twardego postanowienia odejścia nie odbyło się bez pytań, które licho obudziło w jej głowie; sprawca całego nieprzyjemnego zdarzenia rozpuścił się w powietrzu. Po krukach nie było śladu i znów zapanowała cisza. Najwyraźniej niebezpieczeństwo zostało zażegnane, a Mormo na spokojnie może dalej spacerować po ruinach.
Przed Nocnicą prezentują się chyba jedne z najlepiej zachowanych budynków. Kilkunastu-piętrowe potwory zakrywały księżyc. Na prawo - grożący szklanymi odłamkami, a na lewo - betonowy klocek; stawiały dziewczynę przed wyborem. Czy wejdzie do jednego z nich, czy dalej będzie się snuła ulicami martwego już miasta?



We were weak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mormo
Dziecko Cienia | Zgnilizna
avatar

Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Alfa   Czw Gru 28, 2017 5:46 pm

Dobra, przeszłość na bok. Żyje się chwilą, prawda? A jej celem w tym momencie było zdobycie fantów. Przed nią stał jednak wybór. Doszła do doskonale widocznego rozwidlenia. Trzy wydeptane dróżki prowadziły do trzech różnych miejsc: zawalonego biurowca, betonowego, starego kloca i dalej wgłąb Alfy. Mormo nudziła się już ciągła wędrówka, potrzebowała jakiegoś odbicia od niekończącego się marszu. Oczywistą pierwszą czynnością było więc odrzucenie dalszego przeciskania się między budynkami nocnego miasta. Zostało jej wejście do jednego z nich. Ten betonowy, mniej zawalony, kusił bezpieczeństwem, innych poszukiwaczy z pewnością też. Nie znalazłaby w nim nic wartościowego, a o zastrzyku adrenaliny mogła zapomnieć.
     Nocnica niczym cień wemknęła do bardziej ekscytującego budynku. Szkło było wszechobecne. Różnorodne odłamki stanowiły jak na razie jedyne zagrożenie. Kobieta stąpała zarówno ostrożnie, jak i szybko. Była wyćwiczona w takich eksploracjach, zwiedziła tysiące biurowców, podobnych do tego. Musiała tylko uważać, żeby się nie zaciąć, krew mogłaby przyciągnąć coś o wiele straszniejszego i niebezpiecznego niż Licho. W sumie, to powinna się cieszyć, że tej nocy miała do czynienia właśnie z nim, a nie na przykład Czarta, który do najmilszych z pewnością nie należał.
     Mormo rozglądała się po opustoszałym drapaczu chmur, w nadziei na jakąś perełkę, którą można sprzedać, albo w najlepszym wypadku przerobić i sprzedać za jeszcze więcej, lub wymienić się za jeszcze lepszy przedmiot. Musiała jakoś przeżyć, nie? Poza tym do jej wyprawy życia, potrzebowała jakiś poważniejszych środków niż, to co obecnie miała. Planowała wycieczkę do Lasu Duhnia, a przy lepszych wiatrach możliwe nawet było dotarcie do Wielkiego Jeziora. Nie wiedziała co było dalej. Słyszała, że są tam ogromne góry, zamieszkałe przez piękne, a zarazem niebezpieczne stworzenia. Ją najbardziej interesowały małe wioski Szamanów, może stamtąd pochodzi?

     Kobieta nie słyszała, ani nie czuła nic podejrzanego, co było pocieszające. Może nic jej nie zabije tej tej nocy. Nie chciałaby umrzeć po raz drugi. Nie no, to już by było przykre. Tak zmarnować szansę na życie wieczne? Przecież to głupota. Bycie Nocnicą nie było wdzięcznym życiem, ale lepsze to niż nic. W sumie to mogła nie umierać ten pierwszy raz. Zielonooka roześmiana dwudziestopięciolatka, leżąca na polu pszenicy w wiejskim ubraniu. Tak wyobrażała sobie obraz dawnej siebie. A potem umarła. Dlaczego?



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iskra
Widzący
avatar

Liczba postów : 91

PisanieTemat: Re: Alfa   Czw Gru 28, 2017 6:29 pm

~MG~
Misja łatwa 6/10

Budynek zdawał się być ofiarą wyjątkowo brutalnej egzekucji dokonanej przez cały oddział uzbrojonych żołnierzy. Podziurawione szklane ściany zdawały się krwawić przez odbarwienia powstałe za sprawą obmywającego tynk deszczu. Wnętrze biurowca było jednym wielkim krwotokiem wewnętrznym papierów, mebli i gruzu. Pęknięte ściany tylko dopełniały złudzenie poruszania się w organizmie trupa, który znika pod ciężarem rozkładu.
Cisza była przerywana jedynie pojedynczymi lamentami szkła na który nadepnęła Nocna. Mormo poruszała się zręcznie przechodząc z cienia do słabego światła księżyca. Ale ten stan rzeczy nie trwał długo. Wszak w miejscach podobnych do Alfy nigdy nie jesteś sam. W pomieszczeniu roznosiło się echo ciężkiego oddechu. Nie trzeba było długo szukać by odnaleźć źródło odgłosu. Była to samica pegaza wciśnięta w kąt pomieszczenia. Ogromny brzuch jasno wskazywał na zaawansowaną ciążę, a oczy, zwrócone w stronę delikatnie połyskującej Nocnicy, przepełnione bólem. Prawdopodobnie zawędrowała tutaj w poszukiwaniu schronienia by na spokojnie wydać na świat swoje potomstwo, a coś mimo wszystko poszło nie tak. Zwierze umierało. Wystarczyło poczekać, a Mormo naje się jak królowa.



We were weak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mormo
Dziecko Cienia | Zgnilizna
avatar

Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Alfa   Czw Gru 28, 2017 8:02 pm

Mniam mniam. Udziec ze świnki nie jest zły.
Mormo poniekąd lubiła Pegazy, były dość urokliwe, jeśli by im się lepiej przyjrzeć. Taki towarzysz… hmmm… niczego sobie.
Nocnica usłyszała zwierze, zanim je zobaczyła. Ciężki i chrapliwy oddech roznosił się po zawalonym pomieszczeniu, do którego weszła. Porozrzucane biurka i odłamki szkła, tworzyły atmosferę niczym z apokalipsy zombie. Dzik leżący w rogu nie umilał wyglądu pokoju. Nocnica widziała, że zwierze jest w ciąży i, że czas porodu jest bardzo bliski. Kobieta za to była głodna. W Katakumbach nie można się porządnie najeść, a tu proszę… dorodny dzik. Powieka Mormo lekko drgnęła, instynkt i żołądek sprawiły mimowolny ruch ręki w stronę sztyletu. Palce już muskały obitą skórą rękojeść, gdy nagle Nocnica napotkała spojrzenie zwierzęcia. Pegazica z pewnością cierpiała. Poród jest bolesny. Coś jednak było inne, to nie tylko z tego powodu zwierze było przepełnione bólem. Może była ranna? Może chora? Jedno było jasne. Kobieta nie będzie musiała paprać sobie rąk krwią. Maciora i tak jest w drodze ku śmierci. Mormo opuściła rękę, zostawiając nóż na jego miejscu.
    Powoli, by nie przestraszyć zwierzęcia, zrobiła kilka kroków w jego stronę. Zatrzymała się półtora metra przed Pegazicą i ukucnęła, by znaleźć się na jej wysokości. Teraz nowe szczegóły były widoczne. Przekrwione oczy, wwiercały się w nią, trochę agresywnie, a trochę w poszukiwaniu pomocy. Czarna sierść była pozlepiana potem, brudem i krwią.

- Dużo przeszłaś, co? - szepnęła mieszkanka Katakumb przechylając lekko głowę. - Mogę podejść?
    Kobieta zrobiła w kuckach kolejny, powolny krok w stronę ciężarnej.

- Niedługo będziesz mieć warchlaczka… - dodała po chwili, patrząc na lekko poruszający się, nabrzmiały brzuch dzika. - Nie będzie się miał nim kto zaopiekować jak ciebie już nie będzie…

   Maciory nie da się uratować, to pewne. Jednak co z jej nowonarodzonym dzieckiem? Młody Pegaz nie poradzi sobie sam w Mondo Emereso, to niebezpieczny świat, nieprzyjazny nawet dla tych bezbronnych. A taki przyjazny Pegaz? Byłby doskonałym towarzyszem jej wypraw. A jego matka doskonałym obiadem. Mormo nie zamierzała jej jednak zabijać, pozwoli działać naturze. Jedyne, co mogła zrobić, to pomóc zwierzęciu bezpiecznie urodzić.

- No już… - starała się uspokoić Pegazicę głosem, nie miała ochoty na bliskie spotkanie z trującym gazem. - Chcę pomóc.
   Nie wiedziała, czy zwierze ją rozumie, raczej nie. Oby tylko poczuło się bezpiecznie i nie zaatakowało jej. Nocnica nie sądziła jednak, że to się stanie. Maciora była zbyt słaba, by cokolwiek zrobić.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iskra
Widzący
avatar

Liczba postów : 91

PisanieTemat: Re: Alfa   Sob Gru 30, 2017 10:05 pm

~MG~
Misja łatwa 7/10

Nocnica postanowiła walczyć ze swoim głodem, w pewnym sensie niszcząc schematy jakie zostały przypisane jej rasie. Ale mimo jej najlepszych chęci maciora nie miała zamiaru nawet w najmniejszym stopniu jej zaufać. Nie ruszała się dopóki kobieta była daleko, ale strach w oczach zwierzęcia nie pozostawiał złudzeń; uważała Mormo za drapieżnika. Niestety kobieta nie posiadała umiejętności Szamanów, które to by jej pozwalały na spokojnie podejść i pomóc.
W pewnym momencie frustracja świni sięgnęła apogeum i ta rzuciła się jakby chciała nagle wstać,
ale nagły skurcz party przygwoździł zwierze do ziemi, więc wyrzuciła z siebie wyłącznie długi kwik,
uniósł się echem po obdrapanych ścianach. Zwierzęciu oczy poleciały do tyłu ukazując białka.
Zwierze najwyraźniej nie miało już siły na nic. Oddech stał się bardziej chrapliwy, a poród nie postępował. Musiało się coś stać wewnątrz ciała pegaza, co nie pozwalało jej normalnie urodzić,
ale niestety tylko samo zwierze wie co przeszło i niestety, nie umie mówić.
Być może któreś z prosiąt utknęło w drogach rodnych w jakiś zły sposób, albo nie obróciło się odpowiednio i parcie maciory tylko ją męczy i powoduje pękanie kolejnych naczyń krwionośnych zbliżając ją powoli do nieuchronnej śmierci.



We were weak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mormo
Dziecko Cienia | Zgnilizna
avatar

Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Alfa   Pon Sty 01, 2018 5:44 pm

Nie to nie. Jak nie chce pomocy, to niech umiera.
Mormo usiadła na ziemi i czekała, aż zwierze zdechnie. Nie mogła się do niego zbliżyć, więc z logicznego punktu widzenia nie mogła nic zrobić, oprócz obserwowania mrocznego spektaklu, który zakończy się śmiercią głównej bohaterki. Była jeszcze szansa, że maciora nie zdoła urodzić, umierając wcześniej i zostawiając warchlaki same sobie. Ciekawe, czy takie małe Pegaziątka są smaczne? Może upieczone smakują lepiej niż dorosłe. Dodatkowo przyprawione ziołami… to byłoby nowe odkrycie kulinarne. Małą Nocnica powinna założyć chyba książkę kucharską. „Jak zjeść, żeby nie umrzeć”, chwytliwa nazwa.

- Umieraj szybciej - mruknęła, zaczynając się powoli nudzić. Kobieta wyjęła jeden ze swoich noży z pochwy i zaczęła obracać go w palcach. Żadna zabawa, która także po chwili się jej znudziła. Odłożyła więc sztylet na bok, tak, żeby gdy dzik wreszcie umrze, szybko obrać go ze skóry i poszukać Pegaziątek. Co ona tam jeszcze miała? Zaczęła przeszukiwać głębokie kieszenie swojego płaszcza w poszukiwaniu jakiegoś ciekawszego przedmiotu. Nagle jej palce natrafiły na lekko chropowaty, podłużny przedmiot. No tak, jej flet. Jak mogła o nim zapomnieć? Zrobiła go sama z kości jakiegoś zwierzęcia, znalezionej w lesie, ale to nie historia na teraz.
    Nocnica przyłożyła instrument do ust i dmuchnęła w niego kilka razy na próbę. Po pokoju rozniosły się nie związane ze sobą piski, a zamiast melodii, z wylotu wyleciała szara chmura kurzu. Kiedy ona ostatni raz go używała pół roku wcześniej? Ani Katakumby, ani powierzchnia nie są dobrym miejscem do muzykowania. Chyba, że chcesz przyciągnąć dźwiękiem strzygę i umrzeć.

    Dobra, jej zacny instrument oczyszczony, czas na samą grę. Wielka Mormo zaprasza na koncert. Tym razem dźwięki wydobywające się z fletu, układały się w powolną melodię, przypominającą delikatny szum wiatru, który porusza liśćmi i gałęziami drzew. Kobieta umiała doskonale grać, a gdy miała ochotę to nawet śpiewać! Sama nie wiedziała, gdzie się tego nauczyła, może przed śmiercią? Chwilowo straciła zainteresowanie rodzącą Pegazicą, jak umrze, to Mormo usłyszy, że przestała oddychać. Taki jej mały dar. Mogła usłyszeć, wyczuć, zobaczyć większość rzeczy, które ktoś inny by przeoczył. Pewnie też dzięki niemu tak dobrze szła jej gra na flecie.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iskra
Widzący
avatar

Liczba postów : 91

PisanieTemat: Re: Alfa   Sro Sty 03, 2018 6:02 pm

~MG~
Misja łatwa 8/10

Poród się przeciągał niemiłosiernie. Nic dziwnego więc, że nocnica zaczęła się nudzić całym tym bałaganem. Cóż, przynajmniej miała czas na zabawę swoim instrumentem, który w jakiś sposób umilał to nieznośne czekanie. I tak popłynęła muzyka między sapaniem i kwiczeniem pełnym bólu. Makabryczna symfonia, która w żaden sposób nie miała prawa poruszyć kobietę. Koniec końców cierpienie to jej chleb powszedni.
Maciora już od początku spotkania z Mormo była na skraju wyczerpania, więc nie było żadnym zaskoczeniem, że już po niecałych trzydziestu minutach wyzionęła ducha. Nie było w tym nic spektakularnego. Zwyczajnie przestała się ruszać, a klatka piersiowa opadła i więcej się nie podniosła.
Jedzenie podano na stół. Wystarczy tylko przypiec i smakołyk jak się patrzy. Ale co z małymi pegazami, które utkwiły w jej brzuchu? Czy jeszcze żyją? Na pierwszy rzut oka nic na to nie wskazywało. Żadne z młodych nie rzucało się w brzuchu, nawet jak skończyły się skurcze parte.



We were weak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mormo
Dziecko Cienia | Zgnilizna
avatar

Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Alfa   Nie Sty 07, 2018 6:43 pm

Trzydzieści minut?! Trzydzieści okropnych minut wypełnionych niekończącym się jękiem i dyszeniem. Te dźwięki po jakimś czasie stały się wręcz denerwujące. Nic więc dziwnego, że śmierć Pegazicy była wielką ulgą dla Mormo. Zwierze długo cierpiało, co tylko sprawiło, że Nocnica stała się jeszcze bardziej głodna. Taki pyszny dzik to idealne pożywienie na cały dzień, albo nawet tydzień przy dobrych wiatrach. Jedynym „ale”, była przyczyna śmierci zwierzęcia. Czy to poród wykończył maciorę, czy może na coś chorowała? Pytanie brzmi, czy jej mięso było zanieczyszczone, czy coś podobnego? W sumie to… mała Nocnica miała to gdzieś. Była już tak głodna, że mogłaby zjeść nawet martwego biesa. Nawet takiego Taulgyma by w tym momencie wciągnęła.
   Bez zbędnego ociągania, kobieta wstała i podeszła żwawym krokiem do nieruchomego ciała, chowając wcześniej flet do jednej z obszernych kieszeni jej płaszcza. Oby dzieciaczki jeszcze żyły, a przynajmniej jedno. Resztę się zje, a taki duży i plujący jadem kompan to doskonałe rozwiązanie dla Dziecka Cienia. Ten, kto dostał szansę nie chce zginąć drugi raz, a tu miała towarzysza, ochroniarza i zwierzątko w jednym. Czego chcieć więcej?

   Mormo sięgnęła po nóż i ukucnęła przy truchle.
 
- A nie chciałaś pomocy… i zdechłaś. Jak wszyscy. - mruknęła przewracając zwierze na plecy. Nie było to proste, biorąc pod uwagę jego ciężar, jednak jak już wiemy dla chcącego nic trudnego. Nocnica nie chciała ryzykować, w związku z czym jeszcze na wszelki wypadek poderżnęła maciorze gardło, by mieć pewność, że już więcej się nie ruszy. Następnie zajęła się nabrzmiałym brzuchem martwego Pegaza. Precyzyjnie rozcięła skórę ostrzem od gardła w dół. Ile mięsa, ile krwistej rozkoszy. Wyglądało na to, że kobieta naje się lepiej niż większość ludzi w święta. Dzień dziecka przyszedł wcześniej.

   Jednak nic w środku się nie poruszało, czyżby małe Pegazy podzieliły los matki? Nocnica nachyliła się nad ciałem, szukając wzrokiem choćby najmniejszego ruchu we wnętrzu Pegazicy, przy okazji nasłuchując jakichkolwiek dźwięków. Jakie odgłosy wydają małe dziki nie wiedziała, chrumkają, kwiczą, w ogóle coś robią? Nie była ani zoologiem, ani Szamanem, czy innym Widzącym. Mieszkała w Katakumbach, a nie w lesie, wśród zwierząt podobnych do tego. W podziemiach raczej można było spotkać potwory typu Strzyga, czy Grendel. O nie… u Dzieci Cienia nie ma tak łatwo. Jest takie powiedzenie, „Co cię nie zabije to cię wzmocni”, w Katakumbach ono nie działa, bo tam prawie wszystko może cię zabić.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iskra
Widzący
avatar

Liczba postów : 91

PisanieTemat: Re: Alfa   Pon Sty 08, 2018 9:54 pm

~MG~
Misja łatwa 9/10

Maciora była definitywnie martwa. Nawet nóż wrzynający się w ciało nie wywołał u niej żadnych reakcji, nawet pośmiertnych. Ale w tej chwili nie o tym historia, bowiem Mormo posunęła się do wcześniej zaplanowała czynności i bynajmniej nie było to dzielenie pegaza na części. No przynajmniej teoretycznie.
Jak tylko przebiła się sztyletem przez warstwę tłuszczu i mięśni ukazały się jej wnętrzności, a dokładnie głównej jedna wnętrzność. Macica. Nabrzmiała od ciężaru, który przyszło jej nosić i wychować. Dopiero teraz można było stwierdzić co się stało. Zwyczajnie obróciła się wokół własnej osi. Być może przez jakiś skok, czy silniejsze uderzenie i tym sposobem zatorowała drogę prosiakom, ale czy już było za późno?
Jak się zaraz miało okazać... nie. To był tylko drobny ruch, jedno drgnięcie, które nadało pewności, ze coś jeszcze żyje. Jak się miało okazać, to najmniejszy z całego miotu, który powciskany między ciała swoich braci przeżył skurcze, które zmiażdżyły innych. Młode zaczęło kwiczeć, jak tylko zły i zimny świat go powitał i to całkiem głośno.



We were weak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mormo
Dziecko Cienia | Zgnilizna
avatar

Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Alfa   Wto Sty 09, 2018 9:30 pm

A więc małe Pegazy wydają dźwięki. Na nieszczęście Mormo były one wyjątkowo denerwujące. Kwikom nie było końca, ale wszystko wskazywało na to, że wydaje je tylko jeden mały ryjek. To szczęście w nieszczęściu, że przeżył tylko jeden warchlak, zawsze to więcej niż nic. Nocnica nie znała się na komplikacjach porodu, czy podobnych sprawach, więc po prostu stwierdziła, że jakiś prosiak utknął i tym samym zablokował drogę reszcie rodzeństwa. W sumie, to po części miała rację.
  Dobra, akcja reakcja. Kobieta ponownie użyła swojego sztyletu, by dostać się wgłąb ciała niedoszłej matki. To co zobaczyła, sprawiło, że mimowolnie zgłodniała jeszcze bardziej. Pozgniatane małe ciałka, które upieczone na wolnym ogniu mogły być nawet lepsze od szczura, kto wie? Między swoimi nieruchomymi braćmi i siostrami miotał się jednak jedyny osobnik, który nie zostanie obiadem Mormo. Mniejszy od reszty, Pegaz uratował się tylko dzięki swoim rozmiarom. Mały, ale sprytny.

    Kobieta uwolniła maleństwo, od jego martwych kompanów i podobnie martwej rodzicielki, z lekkim trudem wygrzebując go spośród trucheł. Mały, oblepiony śluzem dzik… czego chcieć więcej? Oby tylko jej nie użarł, czy zapluł jadem, to ostatnie, czego potrzebowała. Nocnica wytarła dokładnie drącego się Pegaza rąbkiem płaszcza, oczyszczając jego puchatą sierść. Następnie postawiła go na ziemi, by jakoś spakować swój przyszły posiłek w postaci dorodnej maciory. Warchlak nawet jak na najmniejszego i tak był imponujących rozmiarów, zważając na to, że dopiero co się urodził. Mormo nie wiedziała, czy był to samiec, czy samica i nie miała zamiaru się tym zajmować przed wróceniem do Katakumb. Najpierw obiad, potem inne sprawy.

    Nocnica nie była w stanie podnieść zmasakrowanego ciała zwierzęcia, więc zaczęła z trudem ciągnąć je po ziemi, uprzednio chowając wszystkie swoje noże na ich miejsca na szerokim pasie. Krew skapywała za nią z rogów zwierzęcia, pozostawiając makabryczną, czerwoną drogę. Kobieta ruszyła do wyjścia powolnym krokiem. Odwróciła się jednak i spojrzała na młodego, który wydawał się być przerażony zaistniałą sytuacją. Pójdzie sam, czy będzie musiała go niańczyć? O nie koleżko… na terytorium Dzieci Cienia nie ma tak łatwo, naucz się życia.
Mormo oparła się o połowicznie zawaloną ścianę i spojrzała na małego Pegaza znacząco.

- Idziesz, czy nie? Nie mam całej nocy - prychnęła, patrząc ze zniecierpliwieniem za okno. Musieli się zbierać, jeśli mieli dotrzeć do tunelu przed brzaskiem.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iskra
Widzący
avatar

Liczba postów : 91

PisanieTemat: Re: Alfa   Nie Sty 14, 2018 2:35 pm

~MG~
Misja łatwa 10/10

Mały pegaz okazał się nie tylko sprytny, ale i wyjątkowo mądry jak na kogoś kto dopiero się urodził. W chwili kiedy został wyciągnięty z brzucha matki - przestał krzyczeć. Nie na długo co prawda, ale jednak. Wrócił do tego kiedy Mormo zaczęła go ocierać rąbkiem płaszcza, by potem na nowo zamilknąć. Nie licząc kilku kichnięć, które mimowolnie go dopadły w kontakcie z kurzem. Maleństwo nie wydawało się zbytnio rozeznane w sytuacji jedyne co zrobiło, to podeszło do truchła maciory i zaczęło szukać cyca, z którego mogłoby pociągnąć trochę mleka. Niestety po chwili został oderwany od tej czynności, kiedy Mormo zaczęła ciągnąć zwłoki. Usiadł więc zdziwiony na ziemi obserwując jak kobieta się odsuwa. Dopiero kiedy go zawołała, to wstał i po kilku chwiejnych krokach ruszył za swoją nowa właścicielką.
Albo uznał, ze chce więcej mleka. Któż to wie.

Misja zakończona. Podsumowanie:
Zdobywasz:
- Młode Pegaza. Samiec. Może odżywiać się samodzielnie i jest wszystkożerny. Jedyne co, to potrzebuje mleka matki by nabyć odporności.
- PD w ilości 0,25

Możesz napisać post wychodzący z tematu.



We were weak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mormo
Dziecko Cienia | Zgnilizna
avatar

Liczba postów : 41

PisanieTemat: Re: Alfa   Pon Mar 12, 2018 9:07 pm

Mała Nocnica ciągnąca zwłoki Pegaza, przez Alfę to niecodzienny widok, zwłaszcza, kiedy za Dzieckim Cienia truchta dopiero co narodzone młode tego właśnie stwora. Nocną ciszę przerywało szuranie ciała maciory o pokrytą szczątkami ziemię, oraz ciche chrumkanie jej jedynego narodzonego dziecka. Nie licząc tych odgłosów, upadłe miasto było wręcz przerażająco ciche. Każda inna istota cieszyłaby się pewnie, że w razie czego może usłyszeć zbliżającego się przeciwnika, ale nie Mormo. Najcichsze dźwięki kuły ją w uszy, powodując uporczywy ból głowy. Kobieta słyszała tupot stópek szczura przebiegającego po metalowej rurze w tunelach metra. Słyszała oddech swojego nowego towarzysza. Słyszała nawet niewykrywalne dla ludzkiego ucha skrzypienie ledwo stojących budynków.
Zacisnęła zęby i parła przed siebie dalej tą samą ścieżką, którą szła pare godzin wcześniej. Tym razem miała jednak duże obciążenie i zamiast skakać nad stertami gruzu, musiała je mozolnie omijać. Przynajmniej miała mięso, które mogło wystarczyć jej nawet na tydzień. Do dźwięków nocy doszło ciche dyszenie. Truchło zwierzęcia nie należało do najlżejszych, a przeciągnięcie go przez upadłe miasto było niemałym wysiłkiem. Dodatkowym obciążeniem okazał się być jej nowy zwierzaczek, który postanowił wskoczyć na zwłoki swojej matki, by znaleźć mleko. Pasażer na gapę. Dziecko Cienia westchnęło tylko cicho i parło dalej przed siebie. Młody Pegaz miał szczęście, że Mormo łatwiej było ciągnąć martwą samicę, wykręcając ją brzuchem do góry, dzięki temu warchlak mógł bez większych przeszkód odnaleźć nabrzmiałą pierś i ją ssać, pożywiając się mlekiem. Przynajmniej się zamknął.
Obandażowana kobieta chwilę później zdołała wyjść z miasta. Nieruchome, zakrwawione ciało podrygiwało na kamienistej drodze, a dzik musiał trzymać się z całych sił, żeby nie spaść ze swojej podwózki. Spryciarz. Nocnica uśmiechnęła się pod nosem. Pasowali do siebie. Oby młody odnalazł się w Katakumbach… I nie dał się zabić.
- Pegaz u Dzieci Cienia… Coś nowego - mruknęła tylko Mormo, wchodząc do tunelu, prowadzącego łagodnie w dół. Bezimienny warchlak nie zawahał się ani przez chwilę i zniknął razem z Nocnicą w mroku.

/zt



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Alfa   

Powrót do góry Go down
 
Alfa
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Proelium  :: Area Nera :: Wschód :: Alfa-
Skocz do: