Proelium


Share | 
 

 Blokowisko

Go down 
AutorWiadomość
Keras
Złom-monter
Keras

Liczba postów : 56

PisanieTemat: Blokowisko   Sob Mar 24, 2018 12:22 am

Jest to najbardziej popularny widok w całej Becie. Zwykłe, szare osiedle mieszkalne zniszczone przez wojnę, czas teraz dzielnie stawiające opór naturze, z każdą dekadą coraz słabiej. Między budynkami można znaleźć dziko zarośnięte place zabaw i parki, tutejsze chodniki są gęsto porośnięte trawą i mchem, a po bezbarwnych murach pną się pnącza, korzystając z każej okazji, by znaleźć oparcie w nierównej, podziurawionej ścianie. Na drzewach ptaki uwiły swe gniazda, za to niektóre z apartamentów stały się domem dla zdziczałych ssaków, które przez lata odzwyczaiły się od istnienia istot inteligentnych. Atmosfera tu panująca jest na ogół cicha, spokojna, budująca niemiłe przeczucie że z każdej strony może niespodziewanie wyskoczyć ukryty predator. Ciężko oprzeć się jest wrażeniu że w każdym z wybitych okien może czyhać jakaś przyczajona bestia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keras
Złom-monter
Keras

Liczba postów : 56

PisanieTemat: Re: Blokowisko   Sob Mar 24, 2018 12:34 am

"Down in the park – Ray", Post pierwszy | Misja średnia
To nie był najlepszy okres dla Raymonta. Ci, którzy widzieli walkę w mordowni doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co się tam wydarzyło. Choć Nocnica brał udział w boju po stronie zwyciężczyni, to prawdę mówiąc był przegrany. Świadkowie walki zapamiętali go jako tego, który stracił ostrze. W niezbyt honorowym społeczeństwie Dzieci Cienia to była jedna z niewielu rzeczy która czyniła osobinka obiektem drwin i poniżania. W końcu co to za Cień, który nie może korzystać ze swej mocy? Co to za Cień, który dał sobie odebrać swe nadprzyrodzone zdolności? Nawet zwykłe mięso w sporej większości posiadało noże z czarnego obsydianu. Wręcz natychmiast oczywistym okazało się, że jeśli dalej chce krzewić wiarę w Grzeszną Parę musi zdobyć zastępcze ostrze, gdyż nikt nie pójdzie za słabym prorokiem.

Niestety, zdobywanie Księżycowego Obsydianu nie należało do najłatwiejszych zadań, a z każdym rokiem stawało się ono nieco trudniejsze. Choć katakumby rozciągały się na ogromnym obszarze, a ich kopalnie sięgały jeszcze dalej, to niestety ten rzadki materiał musiał być znaleziony na powierzchni. Z braku wyboru, Odkupiciel wyruszył w krainę Słońca. Los chciał, że zawędrował do jednej z ruin dawnych luzkich miast. Niebezpieczeństwo było jednym - ale tam gdzie czaiło się niebezpieczeństwo, tam były i trupy. Na pewno nie był jedynym Cieniem, który przez lata skierował się do Bety, więc możliwym było by znalazł tu jakiś substytut dla utraconego noża. Jako że to miejsce z rzadka odwiedzali żyjący niebędący zwierzętami, to było tu względnie bezpiecznie w porównaniu do innych zrujnowanych monumentów dawnego imperium człowieka. Wystarczyło trzymać się z dala od dzikich bestii, które także nie miały w zwyczaju atakować dwunożnych jeśli nie były głodne. Tak przynajmniej mówiono w podziemiu. Ile było w tym prawdy, mógł się przekonać dopiero gdy je spotka.

W tej chwili znajdował się na niewielkim skwerze, gdzie kiedyś widniała fontanna z posążkiem istoty wyglądającej na Serafina. Zadziwiające, że dawniej ludzie byli zafascynowani Widzącymi, a nie pragnęli ich smierci za wszelką cenę. Dokoła rosły krzewy dzikich kwiatów, które o tej porze roku wyglądały jak sterty gałęzi. Nie było nawet pąków z których mogły narodzić się kwiaty i liście. Brak zieleni nadawał okolicy wyjątkowego klimatu. Miasto wyglądało teraz na bardziej opuszczone niż zwykle, zupełnie jak gdyby zimny zimowy wiatr przepędził stąd wszelkie życie. Może i wyszło to na dobre, kto wie? Im nieprzyjemniej było na zewnątrz, tym mniejsze szanse były na to, że niebezpieczeńtswo przypakiem znajdzie wyznawcę Grzesznej Pary nim ów znajdzie jakiś sposób na samoobronę.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blokowisko   Pon Mar 26, 2018 4:41 am

Uświadczenie szacunku w Katakumbach było naprawdę ciężkie, a stało się jeszcze cięższe, gdy przy boku brakowało Księżycowego Obsydianu. Ray dotychczas i tak nie cieszył się pozytywną reputacją. Dziwaczne społeczeństwo Dzieci Cienia uznawało go za dziwaka, bo nim, w gruncie rzeczy, był. Krwiożercze, wyzbyte zasad zbiorowisko nieumarłych miało za nic Odkupiciela, który wyznawał tylko jemu znane bóstwo i kierował się zapisanymi w umyśle hasłami, nauczaniami i modlitwami. Jednak nawet to wszystko nie zmywało uśmiechu z ust mężczyzny, którego charakterystycznym elementem aparycji był właśnie ten uśmiech. On pojmował całą sprawę inaczej - głębiej niż reszta, ale oczywiście nikt go nie rozumiał. Zemdlał nie z powodu słabości, bo pośród trybun było wiele istot mizerniejszych niż on, a z powodu Grzesznej Pary. Ray uznał, że go chronili, że zamieszał się w coś, w co nie powinien, a karą, którą z radością przyjął, była kradzież ostrza z Księżycowego Obsydianu. I jakże można było pozostać smutnym, gdy nad Twym losem sprawuje opiekę ukochane bóstwo w dwóch osobach? Toteż brązowowłosy nie był smutny i postanowił bez użalania się nad swoim położeniem wyruszyć w podróż, aby zdobyć materiał zdolny do aktywacji Magii Krwi, która to była niezbędna w całym planie odkupienia. No właśnie, gdy śmiano się Rayowi w twarz, że jest nikim nawet pośród Dzieci Cienia, bo stracił ostrze, to on odpowiadał tym samym - śmiechem. Wszystko z powodu prostej myśli - nieważne czy go szanowali, czy nie, to każdego i tak czekała śmierć. Odkupienie nadchodziło poprzez śmierć, definitywną śmierć, która zmazywała grzech, za który się pokutowało w tym nieżyciu. Zatem jeżeli nie wyznawało się Vaatha i Vithry, to koniec był ustalony z góry. No, przynajmniej dla Mar i Nocnic, gdyż z Biesami sprawa się miała inaczej.
W tym momencie był jednak stosunkowo bezbronny w starciu z innym Dziecięciem Cienia. Nie miał swej mocy, a więc od początku był na straconej pozycji. To wykluczało po prostu zabicie jednego z posiadaczy ostrza, by samemu je przywłaszczyć. Wykradnięcie było nawet trudniejsze, bo każdy pilnował swego narzędzia bardziej niż oka w głowie. A Ray został ukarany i musiał kombinować. Podróż zaprowadziła go w ruiny miasta, które wyglądało niesamowicie intrygująco dla kogoś, kto znał jedynie lasy i podziemia. W końcu zatrzymał się gdzieś głębiej i rozglądnął po okolicy. Ta cisza go niepokoiła, ale z drugiej strony uspokajała. Z jednej strony budowała napięcie, a z drugiej uświadamiała, że nic się nie dzieje. Fontanna z postacią Serafina przykuła wzrok brązowowłosego na tyle, że postanowił podejść do niej bliżej. Do żyjących nie żywił takich uczuć, jak do żyjących drugim życiem, zatem Widzący czy ludzie byli dla Raya nieistotni. Wciąż mogli grzeszyć do woli, ale jeżeli przypadkiem im się zemrze, a Grzeszna Para ich osądzi... wtedy zainteresują Odkupiciela. Ruiny miasta wyglądały tak, jakby były również ruinami natury. Krzewy były jedynie kupką wysuszonych gałęzi powykręcanych w różne strony. Czemu tak się działo? Co tak wpływało na roślinność? Nie znał odpowiedzi na tę zagadkę, ale też niezbyt go ona interesowała. Nie zamierzał tutaj zamieszkać, bo jego cel wymagał przebywania w Katakumbach. I teraz sobie to przypomniał, ocknął się i rozglądnął po okolicy. Gdybym był martwy, to gdzie bym leżał? Zapytał sam siebie w myślach, po czym uśmiechnął się szerzej. No tak, jestem martwy. Ale gdybym był podwójnie martwy? Wewnątrz bloku? Może tam ukryłbym się i tam dosięgnąłby mnie koniec? I wtedy mógłby zostać przy mnie Księżycowy Obsydian. Albo... umarłbym i miałbym ostrze przy sobie, a Vaath raczy wiedzieć jaka bestia przyszłaby, aby pożywić się mym truchłem i, przykładowo, zaniosła narzędzie do swojego leża wraz z ciałem. Wymyślane scenariusze miały pomóc określić najbardziej prawdopodobne miejsce do znalezienia poszukiwanego przedmiotu, ale były to jedynie domysły albo nawet wymysły, które do niczego zbytnio nie prowadziły.
Zatem Ray postanowił ruszyć od fontanny w stronę jednego z bloków - najlepiej tego najbliżej. Po drodze naturalnie rozglądałby się nie tylko w celu wypatrzenia Księżycowego Obsydianu, ale także zagrożenia. Nasłuchiwał też tej przeciągającej się ciszy, aby samemu nie paść ofiarą wcześniej wspomnianej bestii. Szedł powoli, ostrożnie, aby nie robić większego hałasu. Umiał się zakradać, więc zamierzał korzystać ze swej zdolności. Nie był tutaj po to, aby walczyć czy stawiać czoła zagrożeniu, zatem wolał go unikać. Może gdyby miał przy sobie ostrze, to postanowiłby zaszaleć, ale nie w takim wypadku, nie teraz.
- Vithro, matko wszystkiego co grzeszne, trzymaj mnie zepsutego w swej opiece. - wyszeptał słowa modlitwy z drobnym uśmieszkiem na ustach, gdy nieśpiesznie kierował się w stronę jednego z bloków.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Keras
Złom-monter
Keras

Liczba postów : 56

PisanieTemat: Re: Blokowisko   Wto Mar 27, 2018 2:21 pm

"Down in the park – Ray", Post drugi | Misja średnia
Raymont ruszył w stronę jednego z budynków. To, który z nich wybrał nie miało najmniejszego znaczenia, albowiem wszystkie wyglądały jednolicie - albo przynajmniej zniszczone w jednolitym stopniu. Każde z nich mogło być zarówno skarbcem dla jakiegoś niecodziennego przedmiotu, czy może nawet odrobiny cenngo Obsydianu, jak i zwykłą pustą przestrzenią, stratą czasu. Siedem pięter każdego z nich niezbyt zachęcało do eksploracji. Odkupiciel nie mógł jednak tak po prostu się poddać i odejść w niechwale, bowiem w każdym z wielu apartamentów mogło być coś wartego jego uwagi.

Na pewno niczym wartym uwagi samozwańczego wybawcy nie był smród zgnilizny walczący z zapachem traw który unosił się w powietrzu. Podobnie było z drobnymi przedmiotami niewiadomego użytku walającymi się po klatce schodowej. Najprawdopodobniej przyniosły je jakieś zwierzęta, ale ich równie dobrze mogło tu już nie być. Wszystko, co przed dekadami było organiczne przegniło już na dobre, lub odżyło na nowo za sprawą wszechobecnych pnączy które przejmowały kontrolę nad całą okolicą. Te materiały, które wyszły spod ludzkiej ręki zaś pozostawały nienaruszone korozją, a co najwyżej były porozbijane, przestawione, czy po prostu zabrane przez kolejne fale zbieraczy przechodzące przez tą część Bety.

Ray właśnie przekroczył próg dość luksusowej w porównaniu do podziemnych standardów Cieni sypialni, gdy usłyszał głośny huk, który popłynął wraz z echem po całej dzielnicy. Zaraz po nim nastąpiły dwa kolejne, prawie równoczesne. Broń palna. Po głośności można było wnioskować, że dochodziły z miejsca oddalonego maksymalnie o pięćdziesiąt metrów. Fakt, że dochodziły z dawno wybitego okna sugerował, że rozległy się na wschodzie. Czy można było jednak zaufać kierunkom w labiryncie szarych bloków jakim było martwe miasto?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Blokowisko   

Powrót do góry Go down
 
Blokowisko
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Proelium  :: Area Nera :: Wschód :: Beta-
Skocz do: