Siedziba firmry S-Tech

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Złom-monter | Naukowiec

avatar


Liczba postów : 19
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Siedziba firmry S-Tech   Czw Mar 15, 2018 9:15 pm


Budynek firmy mieścił w sobie nie tylko recepcję i gabinety robotyków, ale również warsztaty tych ludzi, które wielkością i wyposażeniem mogłyby konkurować z niejedną halą produkcyjną. Mimo to jedno ich różni od masowych produkcji - prestiż. Roboty wychodzący z S-Tech są najwyższej jakości pod względem technicznym i estetycznym.
Profesjonalizm jest budowany już od pierwszego kontaktu klienta z firmą. Recepcja jest przestronna i jasna. Wszystko wydaję się być wypolerowane i nowe. Zaczynając od skórzanych foteli, a kończąc na kremowej podłodze, która wręcz lśniła i przyjemnie kontrastowała z matowymi, granatowymi dywanami. Naprzeciwko miejsc do siedzenia stała lada, którą okupowała kobieta po trzydziestce z dbale zrobionym kucyku i schludnych ubraniach, która uśmiechała się miło do klientów i odbierała telefony. Dalej znajdowały się drzwi; ponumerowane i podpisane imieniem i nazwiskiem.
Pokoje kadr znajdowały się na wyższym piętrze, jak sugerowała tablica powieszona przy schodach i windzie. Dopełnieniem tej całej scenerii była przyjemnie cicha muzyczka.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Siedziba firmry S-Tech   Czw Mar 15, 2018 10:17 pm

W końcu znalazł się w środku. Sprawdził zegarek. Był spóźniony o pięć minut — dokładnie tak jak zaplanował. Ogarnął wzrokiem całe pomieszczenie. Spodobało mu się tutaj. Była to miła odmiana dla wiecznie nieuprzątniętego mieszkania. Ostatni raz taką czystość zastał w recepcji jego poprzedniej pracy. Następnie przeniósł wzrok na recepcjonistkę. Spokojnym krokiem udał się do lady i z uśmiechem zawiadomił o swojej obecności, wyciągając jedną ze swych wizytówek.
Dzień dobry, nazywam się Scott Adams. Byłem umówiony na spotkanie. Dzisiaj, dokładnie pięć minut temu.

Po krótkiej wymianie zdań przekraczał próg gabinetu. Niesamowitą uwagę przyłożył przede wszystkim do otoczenia. Szukał kamer, głośników, telewizorów, wszystkiego gdzie można było znaleźć mikrofon. Oczywiście wyraz jego twarzy zdradzał coś zupełnie innego. Wyglądał jak gdyby delektował się estetyką wystroju w czasie gdy uważnie analizował otoczenie. W końcu usiadł wygodnie w fotelu, a jego uśmiech przeszedł ze sztucznej formy w tą szczerą - która w gruncie rzeczy niczym się nie różniła. Przyjrzał się kobiecie która przed nim siedziała, spojrzał jej w oczy swym popisowym wzrokiem przekazującym że jego właściciel wie wszystko o wszystkim. Kontakt wzrokowy był bardzo wymownym i dyskretnym sposobem na przekazywanie pewnych informacji. Pozwalał także na uniknięcie sytuacji w której mówi się nieodpowiednie rzeczy nieodpowiedniej osobie. Przy jego pasji takie pomyłki mogły okazać się zgubne.
Piękny dzień mamy na zewnątrz, prawda droga panno? — Zaczął rozmowę. Delektował się chwilą, nie musiał przecież od razu przechodzić do meritum. Kobieta siedząca przed nim wcale nie musiała być tą której poszukiwał, pomimo podobieństwa opisu z jej aparycją. — Doskonały czas by wyjść na przydługi spacer po parku. Aż czasem tęskni się za szkolną beztroską.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Naukowiec

avatar


Liczba postów : 19
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Siedziba firmry S-Tech   Pią Mar 16, 2018 10:50 am

Rosalie dostała informację o kliencie. Sekretarka jak zwykle miła i kochana wobec dziewczyny, która chyba jako jedyna od początku traktowała tamtego robota jak żywą istotę. Może dlatego po buncie maszyn nie pozabijała każdego, a nadal wykonywała swoje obowiązki czasem niby mimochodem przynosząc kawę dla dziewczyny.
Blondynka odprowadziła Kerasa do pomieszczenia, w którym mieściło się biura i równocześnie pracownia panienki Valentine, a tam siedziała dziewczyna w potarganych niedbale spiętych w kok włosach. Jej brudna koszula i podwinięte rękawy kontrastowały z ogólną czystością jaka panowała w pomieszczeniu, ogólnie cała czarnowłosa zdawała się być wciśnięta do tej scenerii na siłę. Kiedy Scott przyszedł ruchem ręki kazała mu usiąść i kontynuowała telefoniczną rozmowę przez zegarek.
- Nie proszę Pana, to nie jest moja wina, że pana replikant zdzielił panu w pysk. Przepraszam, być może zasłużył pan... Tak, może pan napisać. Skargę proszę wysłać do kadr. Kontakt jest podany na stronię. Dziękuję. Żegnam również -
Po tych słowach rozłączyła się po odłożyła słuchawki na bok i przysunęła się do stolika dosłownie wwiercając w chłopaka spojrzenie równie przenikliwe co te jego. Tyle, że oczy dziewczyny były wyraźnie szalone.
- Niezbyt lubię słońce Panie Adams, deszcz jest o wiele przyjemniejszy. W czym mogę pomóc? - słowa były chłodne.
Zdecydowanie odbiegała od stereotypowych sprzedawców, którzy robią wszystko by tylko wejść klientowi w dupę. Była konkretna i może nawet trochę zmęczona. W rękach trzymała długopis i bawiła się nim skrobiąc coś na karteczkach samoprzylepnych. Ot, taki tik nerwowy.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Siedziba firmry S-Tech   Pią Mar 16, 2018 4:06 pm

Uśmiech nie schodził z jego twarzy, nawet po tak chłodnym powitaniu, jakie zaserwowała mu rozmówczyni. Jej stosunek tylko utwierdził go w przekonaniu, że trafił na właściwą osobę. Najwyraźniej los pobłogosławił go niesamowitym szczęściem tego dnia. Przyjął je jak zwykle - z otwartymi ramionami. Nie mógł być niewdzięczny, skoro potrzebował pomocy od świata. Skupił się na Rosalie. Była nieco bardziej brudna niż sobie wyobrażał. Tego, że była zimna i wyrachowana się spodziewał. Przyszedł w końcu po osobę gardzącą zarówno rządem jak i jego posłańcami. Obstawiał że wizyty w różnych placówkach poprawy zachowania ją po prostu wyniszczyły. Złamały. Nie wierzył w to że była osobą wyjątkową, na pewno nie na tyle by nie dać sobie wyprać mózgu odpowiednią dawką odpowiednich tortur. Wcale nie musiała być stuprocentowo posłuszna, by być stuprocentowym sukcesem. Partii wystarczyło że nie działała przeciw nim. A najprawdopodobniej po prostu nie miała na to siły. Wstyd.

Zacznijmy może od bezpieczeństwa. Jako klient przychodzący tu ze sprawą osobistą i biznesową, wolę się upewnić że zachowa pani stuprocentową dyskrecję odnośnie naszej rozmowy. Chciałbym też dowiedzieć się jak ostatnie wydarzenia wpłynęły na działalność firmy. Nie chcę podzielić losu poprzedniego klienta, panno Rose, cenię sobie moją twarz. Proszę odpowiadać szczerze, bez oświadczeń firmy i innych pierdół. Mam zamiar zrobić tu dość sporą inwestycję, muszę być pewien słuszności mojej decyzji.

Szczerze ciekawiło go czy kobieta uwierzy w opowieść o jego rzekomym bogactwie. Miał zapas pieniądza, choć raczej nie był tak wielki jak zwykł mówić. Koniec końców wyglądał nieco bardziej na przeciętnego studenta niż bogatego biznesmena. Zamiast smokingu nosił bluzę z kapturem, pantofle zastępował glanami. Był inteligentny, mówił pewnie, ale to nie zawsze wystarczało by przekonać rozmówcę do stanu swego konta. Sprawy fiskalne odłożył jednak na potem. Zamówienie kilku spersonalizowanych robotów na raty było pomysłem bardzo kuszącym jednak musiał zastanowić się nad nim co najmniej parę razy. To Rosalie miała za zadanie jak najbardziej ukrócić liczbę zastanowień.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Naukowiec

avatar


Liczba postów : 19
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Siedziba firmry S-Tech   Sob Mar 17, 2018 8:20 pm

Dziewczyna spojrzała się na Kerasa z wyrazem twarzy, który nawet nie próbował okazywać zrozumienia. Twarz miała ściągnięta zmęczeniem i zarwanymi nocami, które odznaczały się cieniami pod oczami. Mimo to nie miała typowego dla psów Partii wyrazu twarzy.
- Moje usługi to pełna dyskrecja. Zawszę. Na Pana pytania odpowiem u siebie w pracowni - po tych słowach spojrzała się w stronę jedynej kamery jaka znajdywała się w pomieszczeniu na sekundę kąciki jej ust uniosły się do góry. Czy mówiła prawdę? Któż to wie, jednak zaraz poprawiła pliki papierów z biurka i położyła je sobie na kolanach. Po chwili wyjechała zza mebla na wózku i i skierowała się w stronę kotary, która znajdowała się za jej plecami. Zaprosiła Kerasa gestem do środka.
Pracownia była niewielka i bardzo uporządkowana. Na półkach mieściły się segregatory, a na ścianach wisiały plany, niektóre w proporcji 1:1. Krzesło tutaj nie było już wygodnym fotelem, a zwykłym stołkiem. Żółte światło nadawało całemu pomieszczeniu stęchłego klimatu, za to ciężka kotara zasłaniała okno.
- Roboty nie staną się agresywne, jeżeli będziesz je traktował z szacunkiem - zaczęła kiedy Scott zajął swoje miejsce.
- Zacznijmy od tego, że spytam. Do jakiego celu chce pan zakupić robota?Mam dosyć specyficzną etykę pracy, w razie problemów w porozumieniu się ze mną mogę polecić Sashe Vret, jej pracę są wszechstronne i nie ma żadnych barier moralnych w kwestii tworzenia swoich maszyn - po tych słowach pierwszy raz pokazała jakiekolwiek emocje w oczach.
Było to tak samo sugestywne spojrzenie, jakim obrzucił ją Keras na początku. Chyba trafił swój na swego.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Siedziba firmry S-Tech   Sob Mar 17, 2018 9:03 pm

Skinął głową. Najwyraźniej jego rozmówczyni zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo zależało mu na prywatności. Polityka prywatności wielu firm nigdy nie zakładała że obywatel może nie być nagrywany podczas rozmowy. Bardzo możliwym było że ta instytucja nie różniła się pod tym względem, a Rosalie po prostu wykonała dobry gest w jego stronę. Mógł być za to tylko wdzięczny. Nie mógł jednak odzywać się wprost. Kobieta wciąż mogła być pod obserwacją. Kobieta wciąż mogła regularnie spotykać się ze smutnymi panami w czarnych garniturach szytych kevlarem i wciąż istniało ryzyko tego, że wydobędą z niej wszystkie wspomnienia. Sam fakt, że się tutaj stawił był sporym wykroczeniem poza jego klasyczny regulamin bezpieczeństwa. Niestety, niektóre sytuacje wymagały nieco poświęcenia. Odpowiedział na jej pytanie dopiero, gdy drzwi pracowni były szczelnie zamknięte.

Uszanuję je jak mogę, jednak nie mogę zapewnić że maszynom nie stanie się żadna krzywda. Może nawet nieco agresji będzie mi na rękę. — Zaczął, dając niewyraźną sugestię swoich planów. Nie miał zamiaru jednak jej prostować. — Mam w planach użyć ich jako ochrony moich działań. Nie ufam ludziom i pragnę, by mój personel składał się z jednostek bezwzględnie lojalnych i bezwzględnie kompetentnych. Myślę, że potrafi pani zrozumieć moje troski.

Przyjrzał się uważnie wszystkiemu panującemu w pokoju. Całym sobą okazywał ciekawość. Przeszedł kilka kroków, przeanalizował pobieżnie kilka planów, projektów. Parsknął nie do końca stłumionym śmiechem, gdy jego wzrok zatrzymał się na zasłoniętym oknie. Rozumiał doskonale światłowstręt Rosalie. Sam kiedyś go odczuwał. Kiedy jednak życie zmusiło go do opuszczenia stanu permanentnego przebywania w swoim pokoju, zaczął cenić sobie Słońce. Wbrew pozorom było przyjemniejsze dla skóry i oczu niż żarówki i monitory.

Oczywiście, jako że moja inwestycja ma opłacić mi się dopiero po kilku latach, będę miał zapewnioną możliwość zakupu moich przyszłych pracowników na raty, prawda? — Upewnił się. Kredyt też wchodził w grę, ale to wymagało większej ilości papierkowej roboty.

Powrót do góry Go down

Złom-monter | Naukowiec

avatar


Liczba postów : 19
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Siedziba firmry S-Tech   Czw Mar 29, 2018 12:13 pm

Kobieta pozwoliła by jego oczekiwania zawisły w powietrzu. Pozwoliła mu się rozejrzeć dookoła czujna jednak by niczego nie dotknął. To było jej królestwo i klient czy nie żadne nieproszone łapy nie mają prawa tutaj niczego dotykać.
Położyła dokumenty na stole i zaczęła je powoli wertować. Dopiero po chwili raczyła spojrzeć na swojego gościa, który już przechodził do negocjacji ceny, a ona jeszcze nie powiedziała mu wszystkiego.
- Maszyny się zbuntowały, a przyczyna dalej jest analizowana przez wyższe organy. Dlatego nie jestem w stanie zapewnić, że moje twory będą ci stuprocentowo posłuszne. Niestety, lub stety same muszą ocenić, czy chcą walczyć za twoją sprawę. Na szczęście większość Androidów nie wyzbyła się potrzeby służenia i wykonywania swojego zadania, niestety traktowanie ich jak maszyny jest przeszłością i nie mamy pewności, że po zażegnaniu aktualnej sytuacji, to się ona nie powtórzy - po tych słowach odjechała od stołu i zatrzymała się obok Kerasa, który oglądał jej projekty. Po chwili ciszy wskazała palcem na model twarzoczaszki imitujący mięśnie mimiczne.
- To jest projekt, dla którego ludzie do mnie przychodzą. Moje replikanty okazują emocję na twarzy. Na przykład przemiła pani z recepcji, która Pana obsługiwała. Została zwrócona po powrocie prawdziwej żony. Ją również nie ominęła ostatnia plaga, ale doszła do wniosku, że dobrze jest jej tutaj i dalej dla nas pracuje - zamilkła czekając na reakcję chłopaka na jej słowa.
W ten sposób odstraszała ludzi, ale również zyskiwała wartościowych klientów, którzy nie przejmowali się jej sposobem bycia, a doceniali jej pracę.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Siedziba firmry S-Tech   Wto Kwi 03, 2018 3:40 pm

Gdy kobieta zaczęła mówić o buncie, spojrzał na nią ze szczerym zdziwieniem na twarzy. Uniósł jedną brew w geście rozbawienia, zaskoczenia i pogardy. Do przed chwilą był pewny, że trafił do poważnej placówki. Teraz jednak wszystko wyglądało zgoła inaczej. Instytucja zajmująca się tworzeniem zastępców dla strażników, pracowników, kochanek, całej ludzkości pozwoliła by w ich szykach nastąpiło coś niespodziewanego i niekontrolowanego. W takich punktach kończyła się granica zaufania młodzieńca. W normalnej sytuacji w tej chwili pożegnałby się i opuścił na zawsze ten nieudany przybytek. Postanowił jednak posłuchać kobiety z czystej ciekawości. W końcu mógł dowiedzieć się nieco więcej o zaistniałej sytuacji.

A podobno wasza firma szczyci się profesjonalizmem. – Powiedział chłodno, dając upust swej niechęci. Nie pytał nawet o osobę odpowiedzialną o incydent, przekonany że tutejszy personel będzie wiedział tyle samo co on. Po dorzuceniu tej uwagi, wysłuchał spokojnie co ma do powiedzenia jego rozmówczyni już z nieco mniejszą ciekawością spoglądając na jej prace. Wzruszył tylko ramionami gdy powiedziała mu o recepcjonistce. Było to dobre pokazanie potencjału drzemiącego w syntetykach. Jednak taka reklama nie wystarczała w obliczu tak potężnej wtopy jaką zaliczyło S-Tech, i zapewne każda inna firma zajmująca się produkcją autonomicznych maszyn. Rozejrzał się za jakimś siedziskiem, a następnie na nim usiadł. – Obawiam się, że nie poszukuję ślicznych recepcjonistek, szczególnie jeśli mają przede mną stawiać wymagania odnośnie środowiska ich pracy. Sztuczna inteligencja ma służyć ludzkości, nie odwrotnie. Nie podejrzewałem że będę musiał Ci o tym przypominać. W końcu plotkuje się o twoich niesamowitych zdolnościach, powinnaś wiedzieć takie rzeczy.

Nie był zadowolony z wizyty. Nie cierpiał rozczarowań, szczególnie takich jak to. Gdyby nie był osobą kulturalną, splunąłby na ziemię. Oczekiwał z resztkami nadziei na to, że sytuacja się znowu odwróci. Że wyjdzie z tego pomieszczenia z czymkolwiek innym niż gorzkim posmakiem zmarnowanego czasu i perspektywą kolejnych godzin spędzonych na poszukiwaniu zastępstwa dla robotycznych żołnierzy.
Kurwa. – Mruknął pod nosem, myśląc o całej sytuacji. – Spodziewałem się czegoś więcej. Biada.
Powrót do góry Go down

Złom-monter | Naukowiec

avatar


Liczba postów : 19
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Siedziba firmry S-Tech   Pią Kwi 13, 2018 8:27 am

Dziewczyna nie zareagowała gniewem na słowa Kerasa, w sumie wcale nie zareagowała. Na jej twarzy jedyne co się malowało, to było znużenie. Dopiero po wysłuchaniu jego wywodu do końca jedna z brwi dziewczyny uniosła się do góry.
Rosa westchnęła wręcz teatralnie.
- Ano szczyci się i co? - ciężko było po tonie głosu określić kogo aktualnie dziewczyna wyśmiewa. Czy swojego pracodawcę, czy rozmówcę. Już teraz było jasne, że żadna etyka ją nie obowiązuję. W sumie miała głęboko gdzieś to czy Keras zaraz wstanie i sobie pójdzie. Ot tak, nie jest jej do szczęścia potrzebny, ale...
- Sztuczne inteligencje dawno przestały być sprzętem AGD, a aktualny bunt tylko pokazuje, że powinno się je traktować na równi, ale jak już mówiłam - jest wiele innych rzemieślników, którzy zapewne będą podzielać każde twoje zdanie. Aczkolwiek myślę, że bardziej potrzebujesz mojej pomocy. Prawda? -
Po tych słowach na nowo schowała segregator na półkę i splotła ręce na stole. Przechyliła głowę na bok czekając na odpowiedź Adamsa.
- Tam są drzwi Panie K. Możesz wrócić jak zdasz sobie sprawę z tego, że masz zbyt mało czasu - po tych słowach schyliła się i wyciągnęła spod biurka kopertę - To jest kontakt do mnie i kilka projektów, jakbyś się jednak zdecydował -
Najwyraźniej dla Rosalie rozmowa była skończona. Nie czuła się urażona. W sumie gdzieś w środku poczuła nawet rozbawienie. Przychodzą do niej te wszystkie tęgie łby i chcą pomoc, a jak jej nie dostają, to wtedy próbują ją sprowokować. Nie rozpuściła plotek na swój temat, więc za nie nie odpowiada. Nikomu przecież nie obiecała złotych gór, ani że zmieni swój sposób pracy dla jednego dzieciaka. Mimo to dała mu kopertę z pendrivem, oraz projektem pewnych budynków, których Keras pożądał. Pora zobaczyć czy duma nie zmusi go do wyrzucenia tego.
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Siedziba firmry S-Tech   

Powrót do góry Go down
 
Siedziba firmry S-Tech
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Siedziba wojskowa + poligon
» Siedziba Thralla
» Siedziba ZRV w Yokohamie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Proelium  :: Area Nera :: Rule :: Centrum-
Skocz do: