Mieszkanie Scotta Adamsa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 22
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Mieszkanie Scotta Adamsa   Pon Gru 18, 2017 9:41 pm

Z dala od centrum miasta znajdują się miejsca, gdzie żyje ta gorsza i liczniejsza część społeczeństwa. Tutejsi ludzie przeciętność opanowali już do perfekcji. Szarzy ludzie idealnie wpasowywali się w tło szarych blokowisk, gdzie nawet zieleń wyglądała tak nieśmiale zielono, że co bardziej pesymistyczni przeciętniacy przestali odróżniać jej barwę od szarości szarego nieba. Choć okolica nie była najpiękniejsza, to posiadała swój uliczny, ortalionowy klimat. W smutnych twarzach ludzi idących do lub wracających z pracy wyczuć można było nutkę piękna. Ich równy sposób chodzenia i mętne oczy tak nieprzyzwyczajone do patrzenia w górę miały w sobie to coś, co ożywiłoby poetę i wieszcza, zainspirowało go do napisania niezwykle długiego poematu za który następne pokolenia przeklinałyby go w swych szkołach. Niestety czy na szczęście, ten rodzaj poetów jeśli jeszcze istniał to był poważnie zagrożony wyginięciem.

Ale w szarych blokowiskach nie ma miejsca na poezję. Jest za to miejsce na mieszkanie dla antyspołecznego młodzieńca o nadludzkich zdolnościach poznawczych. Jest nieprzesadnie wielkie – trzy pokoje, łazienka i kuchnia. Wystrój wnętrza domostwa nie powala bogactwem, a raczej zachęca prostotą. Na próżno szukać tam telewizora, czy radioodbiornika. Szklany stół w pokoju gościnnym otoczony jest kanapą i trzema drewnianymi krzesłami. W rogu z doniczki nieśmiało wyłania się kwiat którego gatunku nie potrafi sprecyzować nawet jego właściciel. Ścianę, prócz kilku szaf, zdobi wątpliwej jakości obraz znaleziony najprawdopodobniej na targu. Przedstawia on wieżowce centrum Rule.

Z pustym salonem kontrastują dwa prawie przepełnione pomieszczenia: Sypialnia i pracownia. W tej pierwszej znajdują się aż dwa jednoosobowe łóżka umiejscowione dwóch rogach jednej z krótszych ścian pokoju. Po dodaniu do wystroju mebli służących do przechowywania ubrań miejsca zostaje na prawdę niewiele.

O ciasnocie jednak nie ma co mówić jeśli nie odwiedziło się miejsca pracy Scotta Adamsa. Nieco ponad połowę najmniejszego pomieszczenia w domu zajmuje metalowa skrzynia z niewielkim ekranem i klawiaturą do niego przyłączoną. Nietrudno się domyślić że wielkim pudłem jest superkomputer, nawet jeśli nie po budowie prostopadłościanu, to po logu które zdobi jego ścianę i zawiadamia patrzącego o tym przez kogo ów sprzęt został wbudowany w pokój. Prócz tego w pokoju znajduje się szafka biurowa, dwie torby na laptopy wraz laptopami, biurko oraz krzesło.

Jeśli chodzi o kolorystykę domostwa, to też nie można wiele o niej powiedzieć. Wyraźnie brakuje w niej kobiecej ręki – każdy pokój zdobi inny kolor który kompletnie nie współgra ani z barwą mebli ani resztą farb położonych na ścianach. Samo mieszkanie jest wyraźnie zaniedbane, zupełnie jakby jego właściciel miał całą listę ważniejszych zajęć nad przyłożenie się do udekorowania własnego domu. Na szafach widnieje też niewielka warstwa kurzu.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 22
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sro Gru 20, 2017 7:32 pm

Блыат. Było to jedno z niewielu rosyjskich słów, które znał. Nie żeby potrzebował więcej, ten jakże dźwięczny przecinek stanowił według niego dobrą połowę słownika starego i prymitywnego języka wywodzącego się jeszcze czasów gdy człowiek nie mył ręki po wyjściu z wychodka i chodził na czterech łapach. To barbarzyńskie słowo było też doskonałym opisem wydarzeń sprzed ostatniej nocy. Jako, że w Блыатi zawierała się połowa rzeczy które mogły wydarzyć się w przeciągu czterdziestu ośmiu godzin, to zdecydowanie było tam miejsce na porzuconą wygodną i dobrze płatną pracę, proces własnej siostry i wtrącenie tejże kobiety prosto do czegoś, co miłościwie tu panujący nazywali Ośrodkiem Resocjalizacyjnym. Tamtego wieczora bliski był eksplozji, a dwa trupy jednego dnia nie były niczym pożądanym w, Rukurwiaichjebanamaćle. Dla własnego dobra wrzucił w siebie zwiększoną dawkę jakiegoś nasennego specyfika, o którego składzie i przeciwwskazaniach wiedział chyba tylko sam producent.

Pierwszym co przyszło mu na myśl po wybudzeniu było właśnie блыат. Odruchowo spojrzał bowiem na zegarek i wychwycił rzecz bardzo niepokojącą – Był spóźniony do pracy o całe trzy i pół godziny! Zanim zorientował się że pracę porzucił dnia poprzedniego zdążyło minąć dobre dziesięć minut, w trakcie których to przygotował sobie śniadanie na zimno i wziął najszybszy w swoim życiu prysznic. Wraz z końcem lodowatej pokuty zaserwowanej mu przez dyszę łazienkowej kabiny wróciła do niego pamięć, powodując kolejną profanację jego bladych, szlachetnych ust.
Nosz ja pierdolę... – Kontynuował plugawienie swej mowy, karmiąc się płatkami i wiadomościami nadesłanymi mu przez noc poprzez martwiących się o niego dawnych współpracowników i kolegów. Pokręcił głową z zażenowaniem. Zdania pełne wyrazów współczucia poprzedzały ostrzeżenia przed głupimi rzeczami, chęci pomocy i zaproszenia na piwa oraz inne trunki. Westchnął i zablokował telefon. Nie dokończył posiłku. Zamiast tego udał się na spacer, w czasie którego już podjął decyzję co do jego dalszej kariery zawodowej... I właściwie to jakiejkolwiek kariery. Szybkość i stanowczość w podejmowaniu wyborów była jedną z cech, których nie można było mu odmówić.

Ach, jaka ta chwila była wyniosła! Jeden buntownik uzbrojony w umysł przeciwko państwu, którego arsenał stanowiło dosłownie wszystko. Nic tylko usiąść i pisać, przelać cały żal na jedną z wielu kartek notesu, jak zwykle to czynił w momentach pełnych emocji. Pokręcił jednak głową i zostawił papier na biurku, nawet nie tykając go dłonią. Ruszył prosto do swej niewielkiej pracowni i zamknął drzwi. Nie zabrał ze sobą nawet telefonu. Nigdy tego nie robił. Pozostał sam na sam z pięknem komputerowego zegara. Zaczął poszukiwania, dbając pieczołowicie o swą prywatność. Wychodził tylko i wyłącznie po to, by doznać gorzkiej kawowej rozkoszy.

Problemem było to, że to co robił nie było ani trochę interesujące. Przeglądał dziesiątkami strony i adresy które znali nieliczni i które w dość sporej mierze były opuszczone. Przeprowadzał rekonesans, orientował się kto z jego starych znajomych kręci się po starych kanałach a kto nie. Powracał do tej części sieci która była głęboko zakopana przed czujnym okiem prawa. Pragnął ujrzeć znajomy nick, znaleźć ludzi którzy mogli mu pomóc, jeśli tylko dać im odpowiednią zapłatę. Próbował skontaktować się z osobami takimi jak on sam: Wyrzutkami, dla których "niemożliwe" najczęściej sprowadza się do braku czasu lub sprzętu. Dobrze wiedział czym połechtać ich ambicję. Scott Adams miał bowiem coś, czego najprawdopodobniej brakowało wszystkim tym, których chciał znaleźć. Scott Adams miał sprzęt. Nie miał najmniejszych wątpliwości że na pewno znajdzie się ktoś, kto połasi się na możliwość pobawienia się takim rarytasem. Gdyby był nieco biedniejszy sam by skorzystał z takiej okazji. Koniec końców wszyscy Ci hakerzy i inni utalentowani ludzi byli do siebie całkiem podobni.

Pozostawało więc mu liczyć na odzew w czasie gdy paranoicznie wręcz upewniał się, że nikt nie próbuje go zlokalizować. Z każdą wypitą filiżanką odprężał się coraz bardziej i uspokajał. Nawet podczas niezbyt ciekawej pracy wszelkie блыат znikało gdzieś w cieniu przeszłości.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Nie Gru 24, 2017 3:12 pm

Akcja ratunkowa. Rozdział I
Poziom łatwy 1/10


Dzień jak co dzień, mieszkańcy Rule snuli się po mieście w uporządkowanej masie kierując się do domu czy pracy. Tylko nieliczni mieli odwagę burzyć ten idealny plan. W tym też Keras, który nie tylko swój dzień destabilizował od dłuższego czasu. Zamierzał iść o wiele dalej, ale o tym później.
Zdesperowany po stracie siostry postanowił ja za wszelką cenę odzyskać. Jeden genialny umysł przeciwko murowi Partii. Kampania skazana na niepowodzeni od samego początku, ale być może w tym szaleństwie jest metoda, która pozwoli mu na dokonanie tego co sobie postanowił. Nikt się nie spodziewa po szarym obywatelu takiej odwagi... chyba.
Ale jak bardzo ta cała sytuacja nie jest skomplikowana, to aktualne poczynania chłopaka nie były w żadnym stopniu fascynujące. Klepanie w klawiaturę, wyłączanie kolejnych stron i otwieranie nowych. Aż w pewnym momencie odezwało się pikniecie dobiegające z jednej z otwartych stron. Tylko z której?
Mały głośnik okazał się dobrą wskazówką. Zaraz otworzyło się okienko czatu. Znał nich nie od wczoraj. Nie był to żaden bliski znajomy, aczkolwiek jeden z wielu, którzy napatoczyli się na jego drodze życia podczas różnych akcji. Mniej lub bardziej chwalebnych. Razem zajmowali się kaczkami czyli dokuczaniem patrolom partii aby odciągnąć uwagę od większego zdarzenia.



www. w3teck. eft/eefs$YSN:
 



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 22
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Pon Gru 25, 2017 3:19 pm

Mijały minuty, a poszukiwana spełzały na niczym, zupełnie tak jak powinny. Szczerze mówiąc, Keras zmartwiłby się, gdyby był w stanie tak po prostu znaleźć wszystkich ludzi, z którymi dawniej miał okazję pisać zarówno wiadomości jak i kod. Ach, jak źle by to świadczyło o całej tej ukrytej społeczności, gdyby byle haker potrafił się tam dostać! Ludzie mieszkający w Rule pojawiali się na IRCach rzadko i nieregularnie, głównie ze względów bezpieczeństwa. Jedynymi stałymi bywalcami wszelkich platform, serwerów, tajnych zgromadzeń byli więc nieco mniej osprzętowani, choć wcale nie mniej utalentowani, panowie i panie spoza okręgów wielkomiejskich. Właśnie Ci ostatni byli drogowskazami, których poszukiwał młodzieniec. Nurkowanie w pustych odmętach najgłębszych czeluści sieci nie spełzało jednak na niczym.

Opłaciło też się zainwestowanie w interfejs graficzny, bez niego nie otworzyłoby się okienko czatu, a chłopak mógł nigdy się nie zorientować że ktoś się z nim właśnie kontaktuje. Jeden z wielu ktosiów, którzy przewinęli się przez jego krótkie życie. Anarchista, który jeszcze za dziecięcych czasów dla czystej zabawy pomagał starszym kolegom, osłaniając ich niezwykle finezyjne i wymyślne akcje nieco mniej finezyjnymi i wymyślnymi atakami wymierzonymi w tak zwane "gdziekolwiek". Ciekaw był co miał mu do powiedzenia ów stary znajomy. Z ciekawością rzucił okiem na nowo otrzymaną wiadomość. Odpisanie zajęło mu chwilę – musiał nieco się zastanowić nad swoimi słowami. I nad słowami znajomego. Ptactwem? Slang najwyraźniej już do reszty zszedł na psy. Kompletne zezwierzęcenie.

"Wyheterowiałem, ale chyba wracam. Sprzęt nadal stoi na półce, niedługo pewnie nakręcę w końcu coś grubszego
Właściwie po to wracam, muszę znaleźć paru aktorów. I sprzęt. I tony majonezu."

Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Czw Gru 28, 2017 7:07 pm

Akcja ratunkowa. Rozdział I
Poziom łatwy 2/10

www. w3teck. eft/eefs$YSN
(1) New Message from: XZF3S5

Miło mi to słyszeć, prawdę mówiąc z resztą zastanawialiśmy się co tak nagle zniknąłeś.

(1) New Message from: XZF3S5

Doszły mnie słuchy, że nie wrócisz do swojego hobby. Ponoć ktoś z rodziny ci zachorował czy coś.

(1) New Message from: XZF3S5

Powiedz, ze to tylko plotki inaczej będzie mi musiało być przykro.

(1) New Message from: XZF3S5

Ale przejdźmy do ciekawszych rzeczy. Mówiłeś, że szukasz ekipy, czyli to coś większego tak? Pisałeś już do reszty?



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 22
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sob Gru 30, 2017 12:20 pm

Zastanawiał się. Podrapał się po wygolonym policzku. Czy powinien od razu zdradzać co ma na myśli? Na pewno powinien zaznaczyć, że chodzi o coś wielkiego. Nie pamiętał, żeby ktoś kiedykolwiek próbował przeprowadzić atak na rządową organizację... w dosłownym tego słowa znaczeniu. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że powinien unikać bezpośrednich starć z Partią, jednak nawet osoba tak utalentowana jak ona nie była w stanie przetransportować jego siostry z jednego punktu do drugiego w sposób wirtualny. Miał szczerą i silną nadzieję, że uda mu się to uczynić bez niepotrzebnych strzelanin i akcji rodem opowiadań o dzielnych żołnierzach chroniących Rule przed tymi popierdolonymi Runami chcącymi by cały świat spłonął. Wolał nieco bardziej dyskretne i bezpieczne rozwiązania. Najbardziej bolało go to, że nie wiedział kiedy jest deadline. A to znaczyło, że musiał się wyrobić z przygotowaniami jak najszybciej. Nienawidził działać w pośpiechu. Wcale nie motywowało go to do pracy, pomimo tego że cierpliwość nigdy nie była jego cnotą. Kiedy ma czas, jest w stanie pozwolić sobie na odpoczynek i przemyślenie wszystkiego tyle, ile potrzeba. Teraz zaś chwytał się pierwszej zaoferowanej pomocy. No, jeszcze nie zaoferowanej. Westchnął i zaczął pisać.

"Praca, rodzina, zwierzęta. Kuzynowi urodziły się szczenięta i ktoś musiał się nimi zaopiekować zanim znajdzie nabywców, sam rozumiesz. Teraz jeszcze zachorowała siorka, a leki do najtańszych nienależą. Tyle dobrego, że zostawiłem sobie nieco grosza na operację, może jeszcze uda się ją z tego wyciągnąć."

Poczekał chwilę, zweryfikował to co sam napisał. Nie pod kątem tego, czy ktoś niepowołany domyśli się o czym pisze – Jeśli jest inteligentny to nie będzie miał problemów. Scott dbał o to, by każde jego zdanie było co najmniej ładne. Był estetą i dużą wagę przykładał do tego, żeby wszystko co robił dobrze wyglądało. No, może z wyjątkiem miejsca pracy, które zawsze było zawalone nieodstawionymi kubkami po kawie. No, i upewniał się że powiedział wszystko co miał powiedzieć. Potem zaś pisał dalej.

"Dopiero dzisiaj miałem chwilę by wrócić tutaj, z resztą się jeszcze nie widziałem. Pozmieniali numery i chyba zapomnieli mi o tym napisać."

"Tym razem szykuje się prawdziwe magnum opus. Pewnie będę musiał zwołać druzję ;)"
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sro Sty 03, 2018 8:20 pm

Akcja ratunkowa. Rozdział I
Poziom łatwy 3/10


I tak ciągnęła się rozmowa w podobnych klimatach. Znajomy Kerasa nie omieszkał poinformować go o działalności grupki, którą chłopak na swój sposób opuścił. Tego faktu też nie omieszkano mu wytknąć, ale mimo to chłopak mógł się poczuć ciepło przywitany. Jak na razie wszystko poszło gładko. I mimo, ze to dopiero początek całej zabawy, można uznać, to za dobry omen przyświecający całej sprawie. Koniec końców Keras nie robić niczego złego. Chciał po prostu uratować siostrę.
Po dłuższej wymianie zdań nasz młodociany przestępca już wiedział kto się ostał z ich wcześniejszej paczki, a kto jak jego siostra skończył w ośrodku resocjalizacji.


w w w. w3teck. eft/eefs$YSN:
 

O dziwo się okazało, że ktoś wylazł z tamtego miejsca. Pewnie zmieniony w doskonałego obywatela, ale lepszy rydz jak nic. Informacje z pierwszej ręki zawsze są lepsze niż domysły, czy wyszukane gdzieś po czeluściach internetu.



We were weak.


Ostatnio zmieniony przez Iskra dnia Sro Sty 17, 2018 9:44 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 22
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Nie Sty 07, 2018 5:44 pm

Keras znów był pośród swoich. To było uczucie, za którym od dawna tęsknił. Choć towarzystwo zmieniło się zupełnie, wciąż było tu jak za dawnych lat. Młode wilczki postawały się martwymi wilczkami lub starymi wygami. Niektórzy starcy stali się jeszcze bardziej starzy, a po niektórych ślad po prostu zniknął. Co milsi przed zaginięciem żegnali się, jak Scotty. Ci bardziej tajemniczy nie bawili się w takie cyrki. Nie było jednak czasu na wypytywanie o nieobecnych. Z wyjątkiem jednego. Tutejsi szybko zorientowali się, co może zainteresować młodego hakera. Podzielili się z nim tym, co wiedzieli o schwytanym. Wiadomym było, że zbliżanie się do takich ludzi nie było najbezpieczniejszym, jednak chłopaczyna musiał podjąć ryzyko. Był przekonany, że jeśli będzie uważny, to nic złego się nie stanie. Miał czyste konto i potrafił ukryć swoje prawdziwe zamiary. Nie potrzebował nic więcej do sukcesu. Zależało mu tylko na dowiedzeniu się nieco o tym jak jest w ośrodku.
To tyle jeśli chodziło o spotkanie ze starymi znajomymi. Przed swym odejściem zostawił tylko wiadomość o tym, że będzie potrzebował nieco więcej pomocy. Niech szykują sprzęt zawczasu – lepiej być przygotowanym na szybkie działanie. Poprosił ich też o zebranie kilku kontaktów. Nie chciał zostawiać żadnego śladu po przygotowaniach do samego włamu, więc wypadało zacząć zbierać wszystkie potrzebne rzeczy jak najwcześniej. Ktoś mógłby zainteresować się tak obfitymi wyciekami z konta bankowego Kerasa dlatego rozsądniej było pieniądze wylewać powolutku.

Dokończył resztę dniowej rutyny i zadzwonił do starego znajomego. Tego, który niedawno wyszedł z ośrodka. Ostrożnie dobrał słowa i historię. Był bratem załamanym po tym jak jego siostra dokonała morderstwa. Wiedział, że nieco odstawała od społeczeństwa, jednak starał się ją naprostować. I wszystko przecież szło w dobrym kierunku, gdyby nie to. Z powodu nerwów nie był w stanie kontynuować pracy jako programista. Było to zrozumiałe – wysokopoziomowe programowanie wymagało ogromnej dozy analitycznego myślenia, a roztrzęsiony i rozemocjonowany umysł średnio sobie z radził z jakimkolwiek myśleniem. Zechciał się spotkać, bo martwił się o siostrę. Mimo wszystko, chciał dla niej jak najlepiej i martwił się o nią. Całe życie zastępował jej matkę więc i teraz nie mógł jej tak po prostu porzucić. Jedynie bezuczuciowa bestia byłaby w stanie odmówić rozmowy osobie w tak opłakanym stanie, szczególnie jeśli miała wgląd na to jakie okropieństwa mogą czekać Natalie.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 61
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sro Sty 17, 2018 10:26 am

Akcja ratunkowa. Rozdział I.
Poziom łatwy 4/10

Środki ostrożności zawsze były mile widziane tym bardziej jeżeli planowało się coś tak wielkiego jak napad na Partię, którą to już wielu próbowało przechytrzyć, ale kto wie... być może w tym przekupionym mieście ktoś taki genialny jak Keras nie tylko został przeoczony jako potencjalny geniusz, ale również jako owocny obywatel, czy pracownik mający służyć bardziej lub mniej określonym wyższym celom. Wielu podobnych do niego było, ale oni tylko szeptali o tańczeniu na nosie władzy.
Keras za to wykręcił numer do znajomego i zrobił kolejny krok w stronę swojego celu. Pozostaje tylko mu pożyczyć szczęścia i dalej obserwować jego poczynania.
- Halo? - po kilku sygnałach w telefonie odezwał się zmęczony i lekko zachrypnięty głos, który Keras całkiem nieźle kojarzył, a mimo to przez intonację ledwo rozpoznał - Kto mówi? - był to ton osoby zaszczutej. Lekko się ożywił kiedy zrozumiał z kim ma do czynienia. Rozmowa trochę trwała i mimo, że nie Keras nie dowiedział się tak naprawdę niczego nowego na temat ośrodka, a tym bardziej nie dał rady sprawdzić co się dzieję z siostrą, to ta rozmowa wskazała mu kolejny trop, który w jakiś sposób może pomóc.
Od niedawna państwo wprowadziło pomoc dla osób, które borykają się z problemami rozbitej przez błędy rodziny.
- Myślę, że pomogą ci pogodzić się z sytuacją i będą cię wspierać dopóki twoja siostra nie wyjdzie. Mojej mamie pomogli, wesz ponoć opisywali jej tam dokładnie jak działa to wszystko od ich strony i ją to bardzo uspokoiło. Dobra, ja muszę kończyć, bo mam harmonogram dnia i muszę teraz wyrzucić śmieci. Do usłyszenia - podsumował rozmówca Kerasa i nie czekając na odpowiedź rozłączył się zostawiając naszego głównego bohatera przed kolejnym wyborem.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 22
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sro Sty 17, 2018 11:47 pm

[b]Jebać.[b] To słowo najtrafniej odzwierciedlało reakcję, która formowała się w głowie Kerasa. Nie dał oczywiście tego po sobie poznać, ani podczas rozmowy ani po jej zakończeniu. Dla świata zewnętrznego miał sprawiać wrażenie zatroskanego brata, który nie może pogodzić się z tym, co uczyniła jego siostra. Nie miał najmniejszego zamiaru wizytować żadnych terapeutów ani innych niepotrzebnych osób, które zabrały by mu tylko czas próbując namieszać w jego jakże stabilnej i genialnej głowie. Nie miał też po co marnować swej cennej energii na człowieka, który zdecydowanie odmawiał mu pomocy. Westchnął głośno. Wzorowy Emers nawet nie pozwolił mu dokończyć swej roli. A Keras tak się, kurwa, starał. Zrażony nieco całkowitym zanikiem poczucia stylu i smaku swojego dawnego kolegi, Scott przeszedł do kolejnych punktów swojego planu. Nie miał bowiem czasu na roztrząsanie spraw nieważnych. Właściwie to nawet żałował tego, że zadzwonił do znajomego. By ustalić deadline całej operacji wystarczyło mu przecież zapytać kiedy ów dostał się do ośrodka.

Zakład resocjalizacyjny działał niesamowicie dobrze. W pół roku z wielkiego buntownika i anarchisty czynił idealnego obywatela-maszynę. Psa, który wykonywał polecenia. Adams miał więc jakieś dwa, może trzy miesiące na wydostanie swojej siostry, nim jej terapia zacznie nieodwracalnie wyżerać jej umysł. W tej właśnie chwili chłopak przypominał sobie, dlaczego w ogóle zaczął zabawę z komputerami. Wstąpił w niego młodzieńczy duch buntu, emocja która dawno nie targała jego poczynaniami. Poczuł dozę ekscytacji zmieszaną z ogromnym, bezsilnym gniewem który powoli przekuwał w plan. Ludzie z pomocy społecznej na pewno nie dadzą mu planu budynku w którym przechowywana była Natalie. Jeśli więc miał się tam udać, musiał być przygotowany. A zanim w ogóle mógł myśleć o byciu przygotowanym, musiał rozrysować plan.

Przede wszystkim... Przede wszystkim potrzebował wszystkiego, a to nie był obiecujący początek. Każdą rzecz musiał załatwiać po kolei. Keras znów zamknął się w pracowni i pozwolił by chaos w jego głowie formował się w coraz to mniej bezkształtne masy pomysłów. Zaczął pisać. Zaczął od rzeczy najbardziej oczywistej – Akcja prędzej czy później będzie musiała przenieść się z jego pokoju myśli na prawdziwy, zimny świat. Chcąc nie chcąc, Scott będzie musiał odwiedzić ośrodek. Potrzebował więc jak najdokładniejszych informacji na temat tego, co tam będzie go oczekiwać. Potrzebował ludzi, którzy mu pomogą i osłonią go. Grupy indywidualistów, wyrzutków, ludzi z marginesu społecznego. Tacy którzy pójdą za nim po to, by wbić ostrą szpilę Wielkiemu, lub tacy, na których będzie go stać. Nie mógł przy tym mieszać w akcję zbyt wiele osób i to nie tylko z powodu dyskrecji. Najradośniej byłoby gdyby cała grupa odniosła zwycięstwo jak najbardziej ograniczając straty. Potrzebował drogi wejścia, przejścia i wyjścia. Choć były to cele długoterminowe, musiał zająć się nimi dość wcześnie. Tutaj już pozostanie niezauważonym grało ogromną rolę. Proces zdobywania całego ekwipunku musiał więc być nieco spowolniony. To wszystko dotyczyło jego umiejętności strategicznych i mogło okazać się jeszcze większym wyzwaniem niż pozostała część przygotowań.

Zanim bowiem Scotty miał dostać się do samego budynku, musiał zrobić nieco więcej rzeczy. Potrzebował dostać się do komputerów ochrony. Musiał przejąć dane na temat swej siostry, a przy okazji umożliwić sobie późniejsze przejęcie władzy nad kamerami, czy robotami pilnującymi środka. Musiał zadbać o każdy detal, by zawsze być panem sytuacji. Mając dokładne plany zakładu, mógł też pokusić się o pomoc innym więzionym, by wprowadzić nieco chaosu do sytuacji, która i tak nie będzie należeć do najbardziej uporządkowanych.

Po dwudziestu minutach kartka, na której pisał stała się już nieczytelna. Wiele razy nakładał słowa na siebie, bowiem były mu potrzebne tylko po to, by je zapisać i zapamiętać. Długopis w dłoni pomagał mu przy koncentracji. Dzięki tej krótkiej i wytężonej medytacji, haker wiedział już co będzie robić przez resztę dnia. Po raz kolejny zasiadł do superkomputera i zaczął pisać. Cieszył się, że przez cały ten czas wciąż programował. Teraz miał bowiem nie tylko polot i umysł, ale także i doświadczenie. Pisał program dość skomplikowany, albowiem miał za zadanie przebić się przez wszystkie możliwe zabezpieczenia. Tworzył niewidzialnego szpiega, który wykona za niego brudną robotę. Miał zamiar uczynić z komputerów Partii to, co oni chcieli uczynić z jego siostrą – Posłuszne sługi, które wykonają każde jego polecenie bez nawet piśnięcia. Budował sieć połączonych ze sobą maszyn, z których każda jedna byłaby jednocześnie serwerem i klientem. Brak jakiejkolwiek głównej jednostki eliminował potrzebę ukrycia głównej jednostki. Kontrola nad całym systemem odbywała się przez osobną aplikację i stare, dobre szyfrowane hasła. Tak minął mu cały wieczór i część nocy. Nad ranem dopiero zainteresował się światem wewnętrznym. Zjadł śniadanie i włączył nagranie z przemówienia miłościwie panującego do swojego wiernego, biednego, pierdolonego ludku.

Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Scotta Adamsa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Proelium  :: Area Nera :: Rule :: Część Mieszkalna-
Skocz do: