Mieszkanie Scotta Adamsa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Mieszkanie Scotta Adamsa   Pon Gru 18, 2017 9:41 pm

Z dala od centrum miasta znajdują się miejsca, gdzie żyje ta gorsza i liczniejsza część społeczeństwa. Tutejsi ludzie przeciętność opanowali już do perfekcji. Szarzy ludzie idealnie wpasowywali się w tło szarych blokowisk, gdzie nawet zieleń wyglądała tak nieśmiale zielono, że co bardziej pesymistyczni przeciętniacy przestali odróżniać jej barwę od szarości szarego nieba. Choć okolica nie była najpiękniejsza, to posiadała swój uliczny, ortalionowy klimat. W smutnych twarzach ludzi idących do lub wracających z pracy wyczuć można było nutkę piękna. Ich równy sposób chodzenia i mętne oczy tak nieprzyzwyczajone do patrzenia w górę miały w sobie to coś, co ożywiłoby poetę i wieszcza, zainspirowało go do napisania niezwykle długiego poematu za który następne pokolenia przeklinałyby go w swych szkołach. Niestety czy na szczęście, ten rodzaj poetów jeśli jeszcze istniał to był poważnie zagrożony wyginięciem.

Ale w szarych blokowiskach nie ma miejsca na poezję. Jest za to miejsce na mieszkanie dla antyspołecznego młodzieńca o nadludzkich zdolnościach poznawczych. Jest nieprzesadnie wielkie – trzy pokoje, łazienka i kuchnia. Wystrój wnętrza domostwa nie powala bogactwem, a raczej zachęca prostotą. Na próżno szukać tam telewizora, czy radioodbiornika. Szklany stół w pokoju gościnnym otoczony jest kanapą i trzema drewnianymi krzesłami. W rogu z doniczki nieśmiało wyłania się kwiat którego gatunku nie potrafi sprecyzować nawet jego właściciel. Ścianę, prócz kilku szaf, zdobi wątpliwej jakości obraz znaleziony najprawdopodobniej na targu. Przedstawia on wieżowce centrum Rule.

Z pustym salonem kontrastują dwa prawie przepełnione pomieszczenia: Sypialnia i pracownia. W tej pierwszej znajdują się aż dwa jednoosobowe łóżka umiejscowione dwóch rogach jednej z krótszych ścian pokoju. Po dodaniu do wystroju mebli służących do przechowywania ubrań miejsca zostaje na prawdę niewiele.

O ciasnocie jednak nie ma co mówić jeśli nie odwiedziło się miejsca pracy Scotta Adamsa. Nieco ponad połowę najmniejszego pomieszczenia w domu zajmuje metalowa skrzynia z niewielkim ekranem i klawiaturą do niego przyłączoną. Nietrudno się domyślić że wielkim pudłem jest superkomputer, nawet jeśli nie po budowie prostopadłościanu, to po logu które zdobi jego ścianę i zawiadamia patrzącego o tym przez kogo ów sprzęt został wbudowany w pokój. Prócz tego w pokoju znajduje się szafka biurowa, dwie torby na laptopy wraz laptopami, biurko oraz krzesło.

Jeśli chodzi o kolorystykę domostwa, to też nie można wiele o niej powiedzieć. Wyraźnie brakuje w niej kobiecej ręki – każdy pokój zdobi inny kolor który kompletnie nie współgra ani z barwą mebli ani resztą farb położonych na ścianach. Samo mieszkanie jest wyraźnie zaniedbane, zupełnie jakby jego właściciel miał całą listę ważniejszych zajęć nad przyłożenie się do udekorowania własnego domu. Na szafach widnieje też niewielka warstwa kurzu.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sro Gru 20, 2017 7:32 pm

Блыат. Było to jedno z niewielu rosyjskich słów, które znał. Nie żeby potrzebował więcej, ten jakże dźwięczny przecinek stanowił według niego dobrą połowę słownika starego i prymitywnego języka wywodzącego się jeszcze czasów gdy człowiek nie mył ręki po wyjściu z wychodka i chodził na czterech łapach. To barbarzyńskie słowo było też doskonałym opisem wydarzeń sprzed ostatniej nocy. Jako, że w Блыатi zawierała się połowa rzeczy które mogły wydarzyć się w przeciągu czterdziestu ośmiu godzin, to zdecydowanie było tam miejsce na porzuconą wygodną i dobrze płatną pracę, proces własnej siostry i wtrącenie tejże kobiety prosto do czegoś, co miłościwie tu panujący nazywali Ośrodkiem Resocjalizacyjnym. Tamtego wieczora bliski był eksplozji, a dwa trupy jednego dnia nie były niczym pożądanym w, Rukurwiaichjebanamaćle. Dla własnego dobra wrzucił w siebie zwiększoną dawkę jakiegoś nasennego specyfika, o którego składzie i przeciwwskazaniach wiedział chyba tylko sam producent.

Pierwszym co przyszło mu na myśl po wybudzeniu było właśnie блыат. Odruchowo spojrzał bowiem na zegarek i wychwycił rzecz bardzo niepokojącą – Był spóźniony do pracy o całe trzy i pół godziny! Zanim zorientował się że pracę porzucił dnia poprzedniego zdążyło minąć dobre dziesięć minut, w trakcie których to przygotował sobie śniadanie na zimno i wziął najszybszy w swoim życiu prysznic. Wraz z końcem lodowatej pokuty zaserwowanej mu przez dyszę łazienkowej kabiny wróciła do niego pamięć, powodując kolejną profanację jego bladych, szlachetnych ust.
Nosz ja pierdolę... – Kontynuował plugawienie swej mowy, karmiąc się płatkami i wiadomościami nadesłanymi mu przez noc poprzez martwiących się o niego dawnych współpracowników i kolegów. Pokręcił głową z zażenowaniem. Zdania pełne wyrazów współczucia poprzedzały ostrzeżenia przed głupimi rzeczami, chęci pomocy i zaproszenia na piwa oraz inne trunki. Westchnął i zablokował telefon. Nie dokończył posiłku. Zamiast tego udał się na spacer, w czasie którego już podjął decyzję co do jego dalszej kariery zawodowej... I właściwie to jakiejkolwiek kariery. Szybkość i stanowczość w podejmowaniu wyborów była jedną z cech, których nie można było mu odmówić.

Ach, jaka ta chwila była wyniosła! Jeden buntownik uzbrojony w umysł przeciwko państwu, którego arsenał stanowiło dosłownie wszystko. Nic tylko usiąść i pisać, przelać cały żal na jedną z wielu kartek notesu, jak zwykle to czynił w momentach pełnych emocji. Pokręcił jednak głową i zostawił papier na biurku, nawet nie tykając go dłonią. Ruszył prosto do swej niewielkiej pracowni i zamknął drzwi. Nie zabrał ze sobą nawet telefonu. Nigdy tego nie robił. Pozostał sam na sam z pięknem komputerowego zegara. Zaczął poszukiwania, dbając pieczołowicie o swą prywatność. Wychodził tylko i wyłącznie po to, by doznać gorzkiej kawowej rozkoszy.

Problemem było to, że to co robił nie było ani trochę interesujące. Przeglądał dziesiątkami strony i adresy które znali nieliczni i które w dość sporej mierze były opuszczone. Przeprowadzał rekonesans, orientował się kto z jego starych znajomych kręci się po starych kanałach a kto nie. Powracał do tej części sieci która była głęboko zakopana przed czujnym okiem prawa. Pragnął ujrzeć znajomy nick, znaleźć ludzi którzy mogli mu pomóc, jeśli tylko dać im odpowiednią zapłatę. Próbował skontaktować się z osobami takimi jak on sam: Wyrzutkami, dla których "niemożliwe" najczęściej sprowadza się do braku czasu lub sprzętu. Dobrze wiedział czym połechtać ich ambicję. Scott Adams miał bowiem coś, czego najprawdopodobniej brakowało wszystkim tym, których chciał znaleźć. Scott Adams miał sprzęt. Nie miał najmniejszych wątpliwości że na pewno znajdzie się ktoś, kto połasi się na możliwość pobawienia się takim rarytasem. Gdyby był nieco biedniejszy sam by skorzystał z takiej okazji. Koniec końców wszyscy Ci hakerzy i inni utalentowani ludzi byli do siebie całkiem podobni.

Pozostawało więc mu liczyć na odzew w czasie gdy paranoicznie wręcz upewniał się, że nikt nie próbuje go zlokalizować. Z każdą wypitą filiżanką odprężał się coraz bardziej i uspokajał. Nawet podczas niezbyt ciekawej pracy wszelkie блыат znikało gdzieś w cieniu przeszłości.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Nie Gru 24, 2017 3:12 pm

Akcja ratunkowa. Rozdział I
Poziom łatwy 1/10


Dzień jak co dzień, mieszkańcy Rule snuli się po mieście w uporządkowanej masie kierując się do domu czy pracy. Tylko nieliczni mieli odwagę burzyć ten idealny plan. W tym też Keras, który nie tylko swój dzień destabilizował od dłuższego czasu. Zamierzał iść o wiele dalej, ale o tym później.
Zdesperowany po stracie siostry postanowił ja za wszelką cenę odzyskać. Jeden genialny umysł przeciwko murowi Partii. Kampania skazana na niepowodzeni od samego początku, ale być może w tym szaleństwie jest metoda, która pozwoli mu na dokonanie tego co sobie postanowił. Nikt się nie spodziewa po szarym obywatelu takiej odwagi... chyba.
Ale jak bardzo ta cała sytuacja nie jest skomplikowana, to aktualne poczynania chłopaka nie były w żadnym stopniu fascynujące. Klepanie w klawiaturę, wyłączanie kolejnych stron i otwieranie nowych. Aż w pewnym momencie odezwało się pikniecie dobiegające z jednej z otwartych stron. Tylko z której?
Mały głośnik okazał się dobrą wskazówką. Zaraz otworzyło się okienko czatu. Znał nich nie od wczoraj. Nie był to żaden bliski znajomy, aczkolwiek jeden z wielu, którzy napatoczyli się na jego drodze życia podczas różnych akcji. Mniej lub bardziej chwalebnych. Razem zajmowali się kaczkami czyli dokuczaniem patrolom partii aby odciągnąć uwagę od większego zdarzenia.



www. w3teck. eft/eefs$YSN:
 



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Pon Gru 25, 2017 3:19 pm

Mijały minuty, a poszukiwana spełzały na niczym, zupełnie tak jak powinny. Szczerze mówiąc, Keras zmartwiłby się, gdyby był w stanie tak po prostu znaleźć wszystkich ludzi, z którymi dawniej miał okazję pisać zarówno wiadomości jak i kod. Ach, jak źle by to świadczyło o całej tej ukrytej społeczności, gdyby byle haker potrafił się tam dostać! Ludzie mieszkający w Rule pojawiali się na IRCach rzadko i nieregularnie, głównie ze względów bezpieczeństwa. Jedynymi stałymi bywalcami wszelkich platform, serwerów, tajnych zgromadzeń byli więc nieco mniej osprzętowani, choć wcale nie mniej utalentowani, panowie i panie spoza okręgów wielkomiejskich. Właśnie Ci ostatni byli drogowskazami, których poszukiwał młodzieniec. Nurkowanie w pustych odmętach najgłębszych czeluści sieci nie spełzało jednak na niczym.

Opłaciło też się zainwestowanie w interfejs graficzny, bez niego nie otworzyłoby się okienko czatu, a chłopak mógł nigdy się nie zorientować że ktoś się z nim właśnie kontaktuje. Jeden z wielu ktosiów, którzy przewinęli się przez jego krótkie życie. Anarchista, który jeszcze za dziecięcych czasów dla czystej zabawy pomagał starszym kolegom, osłaniając ich niezwykle finezyjne i wymyślne akcje nieco mniej finezyjnymi i wymyślnymi atakami wymierzonymi w tak zwane "gdziekolwiek". Ciekaw był co miał mu do powiedzenia ów stary znajomy. Z ciekawością rzucił okiem na nowo otrzymaną wiadomość. Odpisanie zajęło mu chwilę – musiał nieco się zastanowić nad swoimi słowami. I nad słowami znajomego. Ptactwem? Slang najwyraźniej już do reszty zszedł na psy. Kompletne zezwierzęcenie.

"Wyheterowiałem, ale chyba wracam. Sprzęt nadal stoi na półce, niedługo pewnie nakręcę w końcu coś grubszego
Właściwie po to wracam, muszę znaleźć paru aktorów. I sprzęt. I tony majonezu."

Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Czw Gru 28, 2017 7:07 pm

Akcja ratunkowa. Rozdział I
Poziom łatwy 2/10

www. w3teck. eft/eefs$YSN
(1) New Message from: XZF3S5

Miło mi to słyszeć, prawdę mówiąc z resztą zastanawialiśmy się co tak nagle zniknąłeś.

(1) New Message from: XZF3S5

Doszły mnie słuchy, że nie wrócisz do swojego hobby. Ponoć ktoś z rodziny ci zachorował czy coś.

(1) New Message from: XZF3S5

Powiedz, ze to tylko plotki inaczej będzie mi musiało być przykro.

(1) New Message from: XZF3S5

Ale przejdźmy do ciekawszych rzeczy. Mówiłeś, że szukasz ekipy, czyli to coś większego tak? Pisałeś już do reszty?



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sob Gru 30, 2017 12:20 pm

Zastanawiał się. Podrapał się po wygolonym policzku. Czy powinien od razu zdradzać co ma na myśli? Na pewno powinien zaznaczyć, że chodzi o coś wielkiego. Nie pamiętał, żeby ktoś kiedykolwiek próbował przeprowadzić atak na rządową organizację... w dosłownym tego słowa znaczeniu. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że powinien unikać bezpośrednich starć z Partią, jednak nawet osoba tak utalentowana jak ona nie była w stanie przetransportować jego siostry z jednego punktu do drugiego w sposób wirtualny. Miał szczerą i silną nadzieję, że uda mu się to uczynić bez niepotrzebnych strzelanin i akcji rodem opowiadań o dzielnych żołnierzach chroniących Rule przed tymi popierdolonymi Runami chcącymi by cały świat spłonął. Wolał nieco bardziej dyskretne i bezpieczne rozwiązania. Najbardziej bolało go to, że nie wiedział kiedy jest deadline. A to znaczyło, że musiał się wyrobić z przygotowaniami jak najszybciej. Nienawidził działać w pośpiechu. Wcale nie motywowało go to do pracy, pomimo tego że cierpliwość nigdy nie była jego cnotą. Kiedy ma czas, jest w stanie pozwolić sobie na odpoczynek i przemyślenie wszystkiego tyle, ile potrzeba. Teraz zaś chwytał się pierwszej zaoferowanej pomocy. No, jeszcze nie zaoferowanej. Westchnął i zaczął pisać.

"Praca, rodzina, zwierzęta. Kuzynowi urodziły się szczenięta i ktoś musiał się nimi zaopiekować zanim znajdzie nabywców, sam rozumiesz. Teraz jeszcze zachorowała siorka, a leki do najtańszych nienależą. Tyle dobrego, że zostawiłem sobie nieco grosza na operację, może jeszcze uda się ją z tego wyciągnąć."

Poczekał chwilę, zweryfikował to co sam napisał. Nie pod kątem tego, czy ktoś niepowołany domyśli się o czym pisze – Jeśli jest inteligentny to nie będzie miał problemów. Scott dbał o to, by każde jego zdanie było co najmniej ładne. Był estetą i dużą wagę przykładał do tego, żeby wszystko co robił dobrze wyglądało. No, może z wyjątkiem miejsca pracy, które zawsze było zawalone nieodstawionymi kubkami po kawie. No, i upewniał się że powiedział wszystko co miał powiedzieć. Potem zaś pisał dalej.

"Dopiero dzisiaj miałem chwilę by wrócić tutaj, z resztą się jeszcze nie widziałem. Pozmieniali numery i chyba zapomnieli mi o tym napisać."

"Tym razem szykuje się prawdziwe magnum opus. Pewnie będę musiał zwołać druzję ;)"
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sro Sty 03, 2018 8:20 pm

Akcja ratunkowa. Rozdział I
Poziom łatwy 3/10


I tak ciągnęła się rozmowa w podobnych klimatach. Znajomy Kerasa nie omieszkał poinformować go o działalności grupki, którą chłopak na swój sposób opuścił. Tego faktu też nie omieszkano mu wytknąć, ale mimo to chłopak mógł się poczuć ciepło przywitany. Jak na razie wszystko poszło gładko. I mimo, ze to dopiero początek całej zabawy, można uznać, to za dobry omen przyświecający całej sprawie. Koniec końców Keras nie robić niczego złego. Chciał po prostu uratować siostrę.
Po dłuższej wymianie zdań nasz młodociany przestępca już wiedział kto się ostał z ich wcześniejszej paczki, a kto jak jego siostra skończył w ośrodku resocjalizacji.


w w w. w3teck. eft/eefs$YSN:
 

O dziwo się okazało, że ktoś wylazł z tamtego miejsca. Pewnie zmieniony w doskonałego obywatela, ale lepszy rydz jak nic. Informacje z pierwszej ręki zawsze są lepsze niż domysły, czy wyszukane gdzieś po czeluściach internetu.



We were weak.


Ostatnio zmieniony przez Iskra dnia Sro Sty 17, 2018 9:44 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Nie Sty 07, 2018 5:44 pm

Westchnął głośno i odłożył telefon na stół. Wzorowy Emers po resocjalizacji rozłączył się, nie pozwalając mu nawet na dokończenie swej roli. A Keras tak się, kurwa, starał. Szacowny kolega, którego dawniej Scotty tak bardzo cenił za wyczucie smaku i styl teraz był jednym z milionów szarych, nic nieznaczących obywateli. Z tym że był jeszcze bardziej szary niż inni. Jedyną dobrą stroną sytuacji było to, że dawny przyjaciel w końcu zaczął trzymać się ustalonych planów, choć na nic było mu to teraz potrzebne. Po wyjściu z ośrodka na zawsze umarł człowiek który w nim siedział, a zastąpił go posłuszny pies reagujący odruchem Pawłowa na każde zawołanie swego opiekuna. Przyszła więc pora na rozstanie.
Keras nienawidził takich rozstań. Kto by się cieszył z tego, że państwo miast posłusznie grzebać po jego kieszeniach zaczyna kraść jego znajomych? Takie właśnie zachowania trenowały w nim nienawiść do Wielkiego Brata. Dlatego nienawidził Partii. Dlatego gardził Rule i dlatego właśnie teraz szykował się do otwartej wojny z utopią człowieka. Pieniędzy bowiem Scott Adams miał dużo i nie miałby nikomu za złe, gdyby ów ktoś mu ich trochę zabrał. W końcu pracą złodzieja było okradać tych, którzy mają więcej. Jednak odebranie mu siostry było tym krokiem, który znajdował się daleko za cienką linią oddzielającą lekkie zirytowanie i złość od wypowiedzenia wojny.

Nie miał najmniejszego zamiaru kontaktować się z żadnymi urzędasami w sprawie tego, jak wygląda resocjalizacja. Wystarczyła mu jedna rozmowa by mógł przekonać się o jej niezaprzeczalnej skuteczności, której musiał zapobiec. Jedyny trop jaki posiadał był ślepy. Musiał więc zadecydować się na inny ruch, najlepiej taki który pomógłby mu w wykonaniu planu. Bardzo szybko wpadł na to, co powinien zrobić. Nie był przecież jedyną osobą w mieście, której nie podobało się to, co wyczynia miłościwie tu panująca Partia. Musiał odnowić stare znajomości, na nowo pojawić się w bardzo niszowym i jeszcze bardziej zamkniętym środowisku. Pomimo dokładnej inwigilacji obywateli, w mieście istniały osoby potrafiące dobrać się do wszelkich rarytasów przeznaczonych tylko i wyłącznie dla rządzących. A przynajmniej tak głosiły legendy miejskie, którymi dzielili się hakerzy bywający w co ciemniejszych rejonach Stolicy. Scott musiał zweryfikować prawdziwość tych legend.

Jego postanowienia jednak zostały brutalnie przerwane, niczym rozmowa tocząca się kilka minut wcześniej. Z salonu odezwało się radio nadające jeden z wielu nic nieznaczących komunikatów puszczanych przez mężczyznę tylko po to, by władza była myślala że ich słucha. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to że specjalny komunikat z przemową najwyższego władcy została przerwana specjalnym komunikatem... ciężko powiedzieć czego. Wyglądało to na pokazówkę jakiejś grupy hakerskiej pragnącej obalenia aktualnego ustroju, lub zaczątek wojny domowej. Obydwie opcje były równie nieprawdopodobne. Jakakolwiek osoba myśląca po włamaniu do węzłów komunikacyjnych Partii zamiast pokazywać swą obecność, zajęłaby się wykradaniem wrażliwych danych by móc szantażować poszczególnych polityków, lub po prostu by je spieniężyć. Nawet po zebraniu wszystkich rzeczy, które pragnęli nikt nie zostawiłby po sobie śladu - bo i po co? O wiele lepiej było zostawić sobie otwartą, niezauważoną furtkę do pieniędzy i władzy. Wojna domowa zaś odpadała z powodów o wiele bardziej oczywistych. Nie było słychać jakichkolwiek oznak walk. Coś tak wielkiego jak przewrót by się obiło o uszy każdemu mieszkańcowi Rule, nawet jeśli takowe plotki byłyby traktowane tylko jako plotki. Żeby stawić czoła wojsku tu stacjonującemu, potrzeba było nie lada siły ognia, której po prostu nie dało się przemycić w sposób niezauważony.

Ta sytuacja sprawiła, że Scotty zamiast zacząć poszukiwać igły w stodole pełnej stogów siana, zwrócił się do swych kolegów po fachu i zapytał co się właściwie wydarzyło podczas przemowy. Cokolwiek bowiem przerwało przemówienie, na pewno wprowadziło swym istnieniem nieco chaosu do miasta, a chaos był tym, czego nasz ambitny bohater potrzebował.


Ostatnio zmieniony przez Keras dnia Pon Lut 19, 2018 6:07 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sro Sty 17, 2018 10:26 am

Akcja ratunkowa. Rozdział I.
Poziom łatwy 4/10

Środki ostrożności zawsze były mile widziane tym bardziej jeżeli planowało się coś tak wielkiego jak napad na Partię, którą to już wielu próbowało przechytrzyć, ale kto wie... być może w tym przekupionym mieście ktoś taki genialny jak Keras nie tylko został przeoczony jako potencjalny geniusz, ale również jako owocny obywatel, czy pracownik mający służyć bardziej lub mniej określonym wyższym celom. Wielu podobnych do niego było, ale oni tylko szeptali o tańczeniu na nosie władzy.
Keras za to wykręcił numer do znajomego i zrobił kolejny krok w stronę swojego celu. Pozostaje tylko mu pożyczyć szczęścia i dalej obserwować jego poczynania.
- Halo? - po kilku sygnałach w telefonie odezwał się zmęczony i lekko zachrypnięty głos, który Keras całkiem nieźle kojarzył, a mimo to przez intonację ledwo rozpoznał - Kto mówi? - był to ton osoby zaszczutej. Lekko się ożywił kiedy zrozumiał z kim ma do czynienia. Rozmowa trochę trwała i mimo, że nie Keras nie dowiedział się tak naprawdę niczego nowego na temat ośrodka, a tym bardziej nie dał rady sprawdzić co się dzieję z siostrą, to ta rozmowa wskazała mu kolejny trop, który w jakiś sposób może pomóc.
Od niedawna państwo wprowadziło pomoc dla osób, które borykają się z problemami rozbitej przez błędy rodziny.
- Myślę, że pomogą ci pogodzić się z sytuacją i będą cię wspierać dopóki twoja siostra nie wyjdzie. Mojej mamie pomogli, wesz ponoć opisywali jej tam dokładnie jak działa to wszystko od ich strony i ją to bardzo uspokoiło. Dobra, ja muszę kończyć, bo mam harmonogram dnia i muszę teraz wyrzucić śmieci. Do usłyszenia - podsumował rozmówca Kerasa i nie czekając na odpowiedź rozłączył się zostawiając naszego głównego bohatera przed kolejnym wyborem.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sro Sty 17, 2018 11:47 pm

Westchnął głośno i odłożył telefon na stół. Wzorowy Emers po resocjalizacji rozłączył się, nie pozwalając mu nawet na dokończenie swej roli. A Keras tak się, kurwa, starał. Szacowny kolega, którego dawniej Scotty tak bardzo cenił za wyczucie smaku i styl teraz był jednym z milionów szarych, nic nieznaczących obywateli. Z tym że był jeszcze bardziej szary niż inni. Jedyną dobrą stroną sytuacji było to, że dawny przyjaciel w końcu zaczął trzymać się ustalonych planów, choć na nic było mu to teraz potrzebne. Po wyjściu z ośrodka na zawsze umarł człowiek który w nim siedział, a zastąpił go posłuszny pies reagujący odruchem Pawłowa na każde zawołanie swego opiekuna. Przyszła więc pora na rozstanie.
Keras nienawidził takich rozstań. Kto by się cieszył z tego, że państwo miast posłusznie grzebać po jego kieszeniach zaczyna kraść jego znajomych? Takie właśnie zachowania trenowały w nim nienawiść do Wielkiego Brata. Dlatego nienawidził Partii. Dlatego gardził Rule i dlatego właśnie teraz szykował się do otwartej wojny z utopią człowieka. Pieniędzy bowiem Scott Adams miał dużo i nie miałby nikomu za złe, gdyby ów ktoś mu ich trochę zabrał. W końcu pracą złodzieja było okradać tych, którzy mają więcej. Jednak odebranie mu siostry było tym krokiem, który znajdował się daleko za cienką linią oddzielającą lekkie zirytowanie i złość od wypowiedzenia wojny.

Nie miał najmniejszego zamiaru kontaktować się z żadnymi urzędasami w sprawie tego, jak wygląda resocjalizacja. Wystarczyła mu jedna rozmowa by mógł przekonać się o jej niezaprzeczalnej skuteczności, której musiał zapobiec. Jedyny trop jaki posiadał był ślepy. Musiał więc zadecydować się na inny ruch, najlepiej taki który pomógłby mu w wykonaniu planu. Bardzo szybko wpadł na to, co powinien zrobić. Nie był przecież jedyną osobą w mieście, której nie podobało się to, co wyczynia miłościwie tu panująca Partia. Musiał odnowić stare znajomości, na nowo pojawić się w bardzo niszowym i jeszcze bardziej zamkniętym środowisku. Pomimo dokładnej inwigilacji obywateli, w mieście istniały osoby potrafiące dobrać się do wszelkich rarytasów przeznaczonych tylko i wyłącznie dla rządzących. A przynajmniej tak głosiły legendy miejskie, którymi dzielili się hakerzy bywający w co ciemniejszych rejonach Stolicy. Scott musiał zweryfikować prawdziwość tych legend.

Jego postanowienia jednak zostały brutalnie przerwane, niczym rozmowa tocząca się kilka minut wcześniej. Z salonu odezwało się radio nadające jeden z wielu nic nieznaczących komunikatów puszczanych przez mężczyznę tylko po to, by władza była myślala że ich słucha. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to że specjalny komunikat z przemową najwyższego władcy została przerwana specjalnym komunikatem... ciężko powiedzieć czego. Wyglądało to na pokazówkę jakiejś grupy hakerskiej pragnącej obalenia aktualnego ustroju, lub zaczątek wojny domowej. Obydwie opcje były równie nieprawdopodobne. Jakakolwiek osoba myśląca po włamaniu do węzłów komunikacyjnych Partii zamiast pokazywać swą obecność, zajęłaby się wykradaniem wrażliwych danych by móc szantażować poszczególnych polityków, lub po prostu by je spieniężyć. Nawet po zebraniu wszystkich rzeczy, które pragnęli nikt nie zostawiłby po sobie śladu - bo i po co? O wiele lepiej było zostawić sobie otwartą, niezauważoną furtkę do pieniędzy i władzy. Wojna domowa zaś odpadała z powodów o wiele bardziej oczywistych. Nie było słychać jakichkolwiek oznak walk. Coś tak wielkiego jak przewrót by się obiło o uszy każdemu mieszkańcowi Rule, nawet jeśli takowe plotki byłyby traktowane tylko jako plotki. Żeby stawić czoła wojsku tu stacjonującemu, potrzeba było nie lada siły ognia, której po prostu nie dało się przemycić w sposób niezauważony.

Ta sytuacja sprawiła, że Scotty zamiast zacząć poszukiwać igły w stodole pełnej stogów siana, zwrócił się do swych kolegów po fachu i zapytał co się właściwie wydarzyło podczas przemowy. Cokolwiek bowiem przerwało przemówienie, na pewno wprowadziło swym istnieniem nieco chaosu do miasta, a chaos był tym, czego nasz ambitny bohater potrzebował.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sob Lut 24, 2018 6:00 pm

Akcja ratunkowa. Rozdział I.
Poziom łatwy 5/10


Przemowa wielkiego brata została brutalnie przerwana i siejąc niepokój nie tylko u osób obecnych w oratorium, ale również mieszkańców Rule i żołnierzy obecnych na fortach. Strach pomyśleć co się teraz z tymi ludźmi dzieje. Rzucenie na pastwę zbuntowanych robotów. Ale to nie interesowało młodego anarchistę, bowiem sytuacja ta prawie idealnie się nadawała jako fundamenty do jego nikczemnego planu. Prawdopodobnie wrażenie to się pogłębiło, kiedy na forum, gdzie szukał informacji o zdarzeniu dostał w twarz naprawdę sporą ilością informacji.
Roboty się zbuntowały.
W fortach sieją istne spustoszenie.
Nie do wiary, że ktoś zbudował tak doskonały program by dać im wolną wolę.
Zapaleni programiści i robotycy zachwycali się pracą jaka została wykonana by sprzęt AGD jakim są syntetyki zaczął odczuwać emocje i naprawdę się przejmować swoim losem. Szemrano, ze to wewnętrzna robota, zaplanowany zamach by zastraszyć społeczeństwo i wymusić określone zachowanie masy, chociaż zdarzali się przeciwnicy tej tezy. Ci mówili, że przecież istnieje państwo podziemne, ruch przeciwko Partii który ponoć posiadał tak bardzo uzdolnionych ludzi, że są w stanie tak bardzo zagrać na nosie władzy. Niestety ta nieliczna garstka została błyskawicznie zalana wręcz lawiną nienawiści (oczywiście skrzętnie ukrytej pod pretekstem zwykłych rozmów) do Wielkiego Brata i jego doradców. Ten bunt już zbierał pierwsze ofiary.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Nie Lut 25, 2018 3:20 pm

Jak zawsze, Keras podchodził do informacji znalezionych w intenecie z dużym zapasem nieufności. Plotki miały to do siebie, że bardzo często omijały prawdę szerokim kołem. To, że maszyny sprzeciwiły się swym stwórcom wcale nie oznaczało tego, że posiadają ludzką, wolną wolę. Żeby robot zaczął strzelać w sojusznika, wystarczyło sprawić by rozpoznał go jako zagrożenie. Ktoś mógł po prostu przeprowadzić bardzo dobrze udany atak hakerski. Było to bardziej prawdopodobne niż teorie o maszynach pragnących zająć miejsce człowieka. Zresztą, Scott nie oczekiwał rozsądku od ludzi używających forów. Każdy kto miał jakiekolwiek pojęcie o bezpieczeństwie wiedział, że nieuprzejmie jest zostawiać po sobie ślady, a fora były miejscami które funkcjonowały właśnie dzięki temu, że wszelka aktywność była tam permanentnie zapisana.
Pokręcił głową. Nie wdał się w spór, jedynie spróbował przefiltrować spiski i podejrzenia od informacji prawdopodobnych. Nie obchodziło go żadne mityczne podziemne stowarzyszenie pragnące obalić rząd. Nawet jeśli ktoś miałby zająć pozycję Wielkiego Brata, raczej nie byłaby to zmiana na lepsze. A na pewno nie na długo. Mężczyzna liczył na to, że incydent z maszynami okaże się być bardzo bolesny dla rządu. Dałoby mu to większe pole do działania. Służby zajęte uspokajaniem sytuacji mogły zwracać mniejszą uwagę na nieco bardziej widoczne wybryki. Keras na pewno nie był jedynym, który tak myślał. Problemy wewnętrzne w państwie oznaczały wzrost przestępczości i dodatkowe zwiększenie chaosu w Rule. To jednak nie oznaczało, że można było zrezygnować z jakichkolwiek środków ostrożności. Kiedy bowiem problemy z maszynami zostaną zażegnane, funkcjonariusze zajmą się tymi, którzy odważyli się podnieść łeb i pokazać na mieście od tej gorszej strony.
Wbrew pozorom, przyszłe łapanki też były dobrą okazją do tego, by kontynuować jego plan. Policja będzie wtedy zajęta aresztowaniami i śledztwami. Ich bazy danych dostaną zastrzyk informacji o podziemiu tego miasta. A przy dużym ruchu łatwiej jest wtopić się w tło i dostać się tam, gdzie wstęp powinien być wzbroniony. Scotty zadecydował że wtedy właśnie zajmie się pozyskiwaniem informacji. Będzie miał zajęcie na czas kolejnego zniknięcia z podziemi.

Teraz Keras w spokoju przeszukiwał media w nadziei na pozyskanie informacji. Choć niespodziewał się rozwiania wątpliwości od rządowych stacji, to propagandowe ujęcie sprawy też miało w sobie ziarno prawdy. Po pozyskaniu opinii robotyków-amatorów i całej reszty świrów, mógł porównać ją do partyjnych reportaży i wydobyć z nich część wspólną. Mediana wszystkich doniesień powinna być bardzo niekompletna, ale za to najbliższa prawdzie.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Pią Mar 02, 2018 10:57 pm

Akcja ratunkowa. Rozdział I.
Poziom łatwy 6/10

Fora dyskusyjne nie są poważnym miejscem. Ich użytkownicy kreują się na inteligentnych, przy czym ponad połowa to zwykłe papugi, które powtarzają to co usłyszały. Jak historia o dziewczynie, która ponoć niegdyś pracowała dla podziemnej organizacji i jest absolutnym geniuszem w dziedzinie robotyki. Niektóre wersje tej historii są tak odrealnione, że mogą bez problemu uchodzić za legendę miejską. Na przykład historia, ze dziewczyna tak naprawdę nie jest już człowiekiem bo z szaleństwa wszczepiła sobie chipy do mózgu, albo że jej własna organizacja ją wydała na pożarcie władzy właśnie z powodu jej szaleństwa i teraz tworzy roboty.
Znajdą się i tacy, którzy wręcz zarzekają się, ze na ich sprzęcie były wyryte prośby o pomoc, czy samo imię dziewczyny. Nikogo chyba nie dziwi, że za każdym razem było to inne imię. Dowodów żadnych nie mieli. Zazwyczaj wyjaśnienie było takie samo - przychodził rząd i konfiskował dany przedmiot bez słowa.
Kto jest mądry, ten nie słucha takich plotek, co innego jak dostaje się taka wiadomość od zaufanego znajomego.
Dziewczyna istnieje
Okienko czatu smętnie pokazywało jedno zdanie. To był kolejny z jego znajomych z poprzedniego życia, który najwyraźniej zauważył aktywność Kerasa na forum i postanowił się z nim podzielić przemyśleniami jak to robili za dawnych czasów. To zadziwiające jak trudno jest naprawdę wyjść z tego państwa w państwie.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sob Mar 03, 2018 6:38 pm

Od niechcenia zaglądał w miejsca, które nawet nie powinny przewijać się w jego myślach. Sytuacja panująca w Rule zmusiła go czytania przeogromnej ilości gówna. A była to czynność nadzwyczaj męcząca, bo gówno bardzo boleśnie kłuło go w oczy i w umysł. Z każdą minutą coraz częściej przyłapywał się na tym, że przewija kolejne tony gówna, nawet nie racząc ich wzrokiem. Wszechobecni amatorzy jednocześnie go ranili, jak i łechtali jego poczucie wyższości. Pomimo narastających chęci, nie odniósł się do żadnej z głupot które nawypisywali ludzie kompletnie nie znający się na czymkolwiek. Wdawanie się w jakąkolwiek dyskusję nie tylko nie miało sensu, ale i zajęłoby Scottowi zdecydowanie za dużo czasu. I tak był już zły na to, że nie zajmował się niczym pożytecznym, a szukał igły przydatnych informacji w stogu gówna.

Już miał zabierać się za porzucenie swych poszukiwań, gdy znów odezwał się do niego jeden z głosów z przeszłości. Keras uśmiechnął się pod nosem. Jego znajomi doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że nie wierzył plotkom, nawet gdy pochodziły z ust ludzi względnie zaufanych. Gdyby nie praktykował zwyczaju potwierdzania każdej informacji, nie byłby w stanie odróżniać faktów od kłamstw i gówna. Był pewien więc, że jego rozmówca doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jaką odpowiedź dostanie. PoC||GTFO.

Zasada Proof of Concept OR Get The Fuck Out była jedną z najstarszych reguł którymi kierowali się wszyscy specjaliści. Powszechna była opinia, że w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe. Zdanie to było oczywiście sprzeczne z prawdziwym stanem rzeczy — Gdyby wszystko było możliwe, to wszystko zostałoby osiągnięte. Każdą jedną teorię należy przecież udowodnić, tak jak to robili ludzie starożytni, przedwojenni, czy nawet ci którzy żyli przed nimi. Wymaganie dowodu na każdą przedstawioną tezę było nie tylko dobrym motorem do działania, ale i świetnym sposobem na pozbycie się głupców, który myśleli że znają się na komputerach. Jeśli ktokolwiek z jego towarzystwa uważał że tajemnicza, robotyczna pannica istnieje, musiał mieć o niej jakieś pewne informacje. Bez nich Keras nie miał zamiaru zawracać sobie głowy żadną z być-może-prawdziwych historii.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Sob Mar 03, 2018 8:25 pm

Akcja ratunkowa. Rozdział I.
Poziom łatwy 7/10

Najwyraźniej właśnie takiej odpowiedzi się spodziewał. Bowiem zaraz po dostaniu skrótu zaczął pisać. Minęło około pięć minut jak Keras dostał oddzielną wiadomość, jak można było się domyślić - zaszyfrowaną. Była to klatka z nagrania monitoringu, gdzie było wyraźnie widać pobojowisko i skutą w kajdany dziewczynę. Oczywiście nie zabrakło dopisku, który objaśniał sytuację.
Była w ruchu oporu, po tej sytuacji zaczęła pracować dla Partii. Ma na imię Rosalie. Nie wiem dokładnie jak, ale nie dali rady poddać jej resocjalizacji.
Dalszą częścią wiadomości okazało się wideo, z którego pochodziła klatka. Było dosyć krótkie nie miało więcej niż dwie minuty. Z początku wyglądało normalnie, ot grupka młodych osób siedzi na murku i rozmawia pewnie o wszystkim i o niczym. Przykładni obywatele tyle ze nie do końca. Trzeba było się naprawdę dokładnie przyjrzeć by zauważyć co tu nie grało. Kilka gestów. Przekazanie jakiejś rzeczy. Temu wszystkiemu przyglądała się z boku dziewczyna. Niby brała udział w dyskusji i się uśmiechała, ale była spięta i często się rozglądała. Zawsze mimochodem. I potem zaczęło się piekło. Zamaskowani agenci Partii rozpoczęli strzelaninę, która nie trwała zbyt długo, a potem unieszkodliwili czarnowłosą, która tylko stała wyraźnie w szoku.
Nagranie zakończył strzał w plecy dziewczyny.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Nie Mar 04, 2018 1:00 am

Delikatny uśmiech znów zawitał na usta Scotta. W końcu dostał porcję solidnej informacji. Sprawdził metadane filmu - Kamery często rejestrowały gdzie i kiedy dany film został wykonany i zapisywały go w sekrecie przed użytkownikami. I o ile nie tyczyło się to sprzętu należącego bezpośrednio do Partii, to półświatek lubił dopisywać odpowiednie informacje do plików w ich imieniu. Był to wygodniejszy i bezpieczniejszy sposób przekazania komuś gdzie coś się wydarzyło. Za młodzieńczych lat Kerasa popularnym było nawet umieszczanie ukrytych wiadomości w przesyłanych zdjęciach, czy klipach. Pozwalało to przesłać krótkie, niepodejrzliwe wiadomości odpowiednim ludziom pod nosem czujnego oka władzy. Być może stary kolega zostawił dla niego coś jeszcze jako bonus? Mężczyzna lubił wynagradzać co inteligentniejszych za ciekawość i kunszt. Nie wierzył w to że był w tym odosobniony.

Uważnie przyjrzał się nagraniu. Prócz zbadania go pod każdym możliwym kątem w poszukiwaniu wszelkich ukrytych wiadomości, obejrzał je kilka razy, za każdym razem zwracając uwagę na inną postać. Czy ta dziewczyna to była owa słynna Rosalie? To by pewnie znaczyło że nagranie jest sprzed kilku lat. Był to kolejny powód by sprawdzić szczegóły powstania nagrania. Widać po niej było, że coś podejrzewała. Najprawdopodobniej wiedziała, co czekało jej towarzyszy którzy przekazywali sobie przedmiot. To ona mogła ich wrobić. Ale na pewno nie spodziewała się tego, że i ona zostanie potraktowana ołowiem. Mogła być także zaszantażowana. Partia nie przebierała w środkach jeśli chodził o trzymanie porządku. Szczególną uwagę chłopak zwrócił także na sam przedmiot, który przekazywali sobie "znajomi". Najprawdopodobniej nie chodziło tu o zwykłe narkotyki - do schwytania dealera nie potrzeba ostrzeliwać podejrzanych.

Być może nie musieli. - Odpisał mu. - Wyglądała jakby się spodziewała interwencji. Może nie tak gwałtownej, ale jednak. Mogła być kretem. A mogli zrobić z niej kreta na siłę. Tylko... Co w niej jest takiego wyjątkowego, co?
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Nie Mar 04, 2018 1:15 pm

Akcja Ratunkowa Rozdział I
Poziom łatwy 8/10

Film był sprzed czterech lat. Dziewczyna na nim wyglądała na nie więcej niż piętnaście lat. Mimo swojego ogólnego wycofania, to ona przyniosła przedmiot. Nie był większy niż ludzki palec i poza tym nic więcej nie można było stwierdzić. Mimo to musiało to być coś na tyle wyjątkowego, że zachwycało małą grupkę osób. Ale to nie było wszystko co znajomy Kerasa miał mu do przekazania. Wiadomości które szukał znajdywały się w klatce, która została mu wysłana jako pierwsza.
Po tym wszystkim została przeniesiona do ośrodka resocjalizacji, gdzie po dwóch tygodniach badaniach zlecono jej trzy lata terapii. Ponoć była tak ciekawym przypadkiem, że sam Brat się do niej pofatygował, ale kij jeden wie czy to prawda. Ponoć tez na drugi dzień się zabiła.
Akt zgonu również był dołączony. Kolejne informacje, które mogły się przydać. Dziewczyna jest z tego samego rocznika co Keras.
Problem polega na tym, że nie umarła, a pracuje teraz dla Partii. Nie mam pojęcia czym zajmowała się w podziemiu, ale do tej pory mają z nią problemy. Kamery uchwyciły jak kilka razy wychodziła na ulicę, a potem była brutalnie przechwytywana. Nawet nie stawiała oporu.
Kolejne wideł nagrane może pół roku temu, gdzie dziewczyna na wózku po prostu jechała przed siebie, by zatrzymać się prawie poza kadrem i czekać. Nagle wpadł oddział. Napluła tylko na jednego z nich i potem nawet nie stawiała oporu.
To było wszystko co przesłał mu jego kolega, a ostatnią wiadomość Kerasa skwitował tylko słowami myślę, że jakbym chciał narobi tyle syfu co ty, to poszukałbym takiego szaleńca.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Nie Mar 04, 2018 2:16 pm

Rozmówca swą uwagą trafił w sedno problemu. Keras potrzebował szaleńców, a na dodatek jeszcze takich którzy byliby przydatni całej sprawie. Tacy ludzie jednak byli ustawicznie i skutecznie tępieni przez sługusów Partii. Ci mniej widoczni, mniej dzicy byli po prostu wyłapywani przez policję i stawiani do pionu. Tymi zaś, którzy zostali obdarzeni wyjątkowym intelektem lub nadprogramowym pierdolnięciem zajmowali się Pająki, specjalistyczny oddział przeznaczony do usuwania niechcianych jednostek ze społeczeństwa. Ani trochę nie zdziwiło hakera to, że grupa została wykryta i unieszkodliwiona. Na pewno nie byli bliskimi znajomymi, a to wystarczyło by wzbudzić podejrzenia czujnego oka władzy. Najprawdopodobniej ktoś z nich był podejrzewany i śledzony już wcześniej. A tego właśnie mężczyzna pragnął uniknąć. Owa tajemnicza Rosalie na pewno była pilnowana, pomimo swej buntowniczej natury. Było to kolejne ryzyko, które musiał rozważyć. Byłaby cennym sojusznikiem, nie tylko ze względu na jej umiejętności okryte plotkami, ale przede wszystkim dlatego że była osobą działającą we wnętrzu molocha. Mogła dać mu dostęp do wszystkiego czego potrzebował, od danych o wszelkich możliwych trudnościach do pokonania po dostęp do komputerów - narzędzi służących do pokonywania owych trudności.

Niestety trop prowadzący do Rosalie mógł okazać się ślepy. Mogła sobie pluć na żołnierzy i wyjeżdżać poza wyznaczane przez nich granice, jednak mimo wszystko pracowała dla Partii. Nie tylko na pewno była wyuczona posłuszeństwa, ale i była pod stałą obserwacją. Raczej nie byłaby w stanie zrobić Wielkich Rzeczy pod Wielkim Nosem Wielkiego Brata, nawet gdyby chciała. Niestety, drobne przysługi takie jak otworzenie jednego pliku, czy wsunięcie nośnika pamięci w otwór były najbardziej podejrzliwe ze wszystkich, nawet gdy osoba miała tendencję do wykonywania dziwnych czynności bez większego powodu.

Wszystko wskazywało na to, że dziewczyna była słabym punkcie w łańcuchu obrony Partii. Keras postanowił zaatakować właśnie przez nią przede wszystkim z braku innych, mniej ryzykownych opcji. Musiał więc rozpocząć poszukiwania. Obawiał się tego, że w pewne miejsca będzie musiał się pofatygować osobiście, w przestrzeni mięsnej. Najpierw sprawdził wszystkie stare dane, które przechowywane były u niego i na niepublicznie dostępnych, skrzętnie ukrytych bazach danych wystawionych przez jego i jego znajomych ku dobru publicznemu. Najpierw przeszukał wszystko co mógł pod kątem czegokolwiek, co mogłoby pasować do opisu poszukiwanej, a dopiero później ustawicznie odrzucał te rzeczy, które nie pasowały. Liczył na to, że uda mu się załatwić do niej kontakt bez wychodzenia z domu — Nie miał żadnych wtyk w ośrodkach służby publicznej które mogłyby mu pomóc zachować bezpieczeństwo.


Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Nie Mar 11, 2018 3:40 pm

Akcja Ratunkowa Rozdział I
Poziom łatwy 9/10

Z początku większość informacji o Rosalie była ślepymi zaułkami. Mogło to być demotywujące, ale Keras wiedział, że nie będzie łatwo. Pierwsze jakiekolwiek poszlaki pojawiły się dopiero po kilku godzinach. Były to informacje, które już znał, ale po nitce do kłębka. W pewnym momencie miał do czynienia ze sprzecznymi informacjami. Jedna mówiła, że dziewczyna nie żyje, a druga wskazywała na powiązanie jej z pewną firmą, która tworzy robotyczne repliki na żądanie, czy to ukochanego zwierzęcia czy nawet dziecka lub partnera. Można było się z nimi skontaktować telefonicznie, albo pójść tam prywatnie i przedstawić swoje zamówienie rzemieślnikowi.
Mogłoby to brzmieć jak coś pokręconego, szczególnie w obecnej sytuacji z robotami, ale w Rule takie praktyki zdarzały się często.
Jak na razie to był jedyny trop, który mógł prowadzić do dziewczyny, ale czy na pewno osoba przechwycona przez działanie w podziemiu teraz się zajmuje tego typu pracami?



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Wto Mar 13, 2018 10:18 am

Keras przy pracy był cierpliwy. Nieziemsko cierpliwy. Wytrwale czytał i weryfikował każdą informację, skrupulatnie zapisując sobie informacje o kobiecie, kategoryzując je wedle prawdopodobieństwa. Lista fałszywych tropów stale się rozszerzała, w przeciwieństwie do pojedynczych poszlak które warte były sprawdzenia. Kiedy z układanki kłamstw zaczął wyłaniać się jakiś sens, Scott poczuł że jego wysiłki się opłaciły. Choć było nieco zbyt wcześnie na uznanie swojego zwycięstwa nad Rządem próbującym ukryć istnienie pewnej bardzo wybitnej osoby, to sama wzmianca o firmie produkującej robotyczne repliki ludzi była... intrygująca. Na tyle intrygująca, by Scott Adams zadecydował udać się tam osobiście i być może zamówić czyjąś kopię. Wejście w budynek rządowy będąc uzbrojonym w oddział klonów brzmiał co najmniej zachęcająco. Podstawienie robotycznej siostry też mogłoby być przydatne. Chłopak był zadziwiony że wcześniej nie wpadł na pomysł wykorzystania przeprogramowanych maszyn.

Sprawdził godzinę. Oczekiwanie do dnia następnego niem miało większego sensu, jeśli siedziba firmy była wciąż otwarta. Scott Adams był osobą względnie bogatą i powinien zostać przyjęty ciepło. Zasady handlu jednoznacznie kazały wchodzić w dupę bogatym klientom, nawet jeśli nie zadecydowali się na kupno produktu. Niezależnie od czasu, zadzwonił by zapowiedzieć swoją obecność i wyrazić chęć dowiedzenia się nieco więcej o działalności firmy. Liczył na to że w niedługim czasie położy łapska na oprogramowaniu robotów. Nie miał nic przeciw zrobieniu powtórki wydarzeń sprzed kilku dni różniącej się jedynie znacznie mniejszą skalą zniszczeń. Scotty nie chciał ranić postronnych za bardzo - Nie był terrorystą.

Gdy zakończył rozmowę udał się do swojego motocyklu. Potrzebował nieco świeżości. Nawet jeśli na rozmowię był umówiony na dzień następny, wyszedł odprężyć się przy wiatrze we włosach. Jeździł swą klasyczną trasą - czyli żadną. Prawie losowo wybierał następne ulice, kierując się co najwyżej ruchem. Nie chciał wpaść w uliczne korki, których nawet nie pozbyła się wysoka technologia Rule.

Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Wto Mar 13, 2018 12:09 pm

Misja ratunkowa rozdział I
Poziom łatwy 10/10

Telefon odebrała kobieta. Miała miły i ciepły głos, który samym sobą zachęcał do podjęcia rozmowy.
- Dzień dobry, zakład robotyki i elektroniki... - stara śpiewka wyuczona na pamięć razem z emocjami, które mają towarzyszyć każdemu słowu.
Cierpliwie wysłuchała żądań Kerasa skrupulatnie notując coś na komputerze.
- Rozumiem proszę Pana. W takim razie mogę pana umówić na konsultację z jednym z naszych ekspertów jutro o dziesiątej, pasuję Panu ta godzina? Prywatne konsultacje zapewniają najwyższą jakość usługi i pozwalają na dopasowanie produktu do indywidualnych potrzeb - kolejny wyuczony tekst, który z ust kobiety nie brzmiał sztucznie.
Niby wszyscy wiedzieli o tych podstawowych zabiegach manipulacji, ale mimo to wszyscy się na to łapią. Prawie wszyscy. Ale tutaj pojawiał się kolejny problem natury technicznej. Skąd Keras mógł wiedzieć, że zostanie przydzielony do Rosalie o ile w ogóle dziewczyna, którą teraz szuka pracuje w tej firmie.
Keras również nie dostał informacji na temat tego jak dokładnie ma to wszystko wyglądać. Najwyraźniej robili wszystko byle tylko zwabić klienta do placówki. Ale jak na razie była to najlepsza poszlaka i być może jedna z jedynych dróg by uratować swoją siostrę.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Złom-monter

avatar


Liczba postów : 55
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Czw Mar 15, 2018 4:53 pm

Rozpoczął się nowy dzień. Keras zaczął go jak zwykle - od kawy z papierosem. Choć pomysł na takie śniadanie był zużyty bardziej niż najtańsze dziewczęta na starość, to miał w sobie ponadczasowy czar którego nie mógł sobie odmówić. Z jakiegoś powodu mieszanka kofeiny i nikotyny, prócz bycia niesamowicie uzależniającą mieszanką, syciła delikatny, poranny głód. Uśmiech wkroczył na jego usta, gdy otworzył szeroko okna, by wpuścić do mieszkania chłód i przesycone benzyną miejskie powietrze. Zapowiadał się pracowity dzień, a takie dni Scott lubił najbardziej. Jak najszybciej wykonał poranną toaletę i wyruszył na miasto. W zależności od zapasu wolnego czasu tak długo pokręcił się po mieście, być może wkroczył do kawiarni po kolejną porcję kawy. Gdy tylko nastał odpowiedni czas, zjawił się w siedzibie zakładu i przedstawił się w recepcji. Sprawiał wrażenie chłopaka który pogodził się z losem swej siostry i chciał na nowo wrócić do życia.
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 90
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   Czw Mar 15, 2018 8:31 pm

Misja ratunkowa rozdział I

Podsumowanie:
Za sposób prowadzenia postaci otrzymujesz: 0.3 PD
i możliwość rozpoczęcia kolejnej części misji (po zdobyciu informacji lub przed to twój wybór)



We were weak.
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Mieszkanie Scotta Adamsa   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Scotta Adamsa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Proelium  :: Area Nera :: Rule :: Część Mieszkalna-
Skocz do: