Mordownia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 23
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Mordownia   Wto Sie 22, 2017 8:36 pm


Umiejscowiona głęboko w podziemiach arena na planie koła, służąca nie tylko do walki na śmierć i życie, ale też za miejsce dla przyjacielskich sparingów. Na ile przyjacielskie mogą być relacje wśród Cieni to już inna sprawa. Od centrum mordowni do jej ścian jest blisko dwieście metrów, więc miejsca starczy wielu osobom... No, Istotom. Wyjątkiem jest chwila, gdy jeden z nieumarłych wyzywa Obsydianowego Motyla na walkę o pozycję lidera. Wtedy to miejsca widowni - wykute w kamieniu ławy - zajmują ciekawe przedstawienia Cienie, których chwila na pokazanie swojej siły jeszcze nie nadeszła.
Jedynym źródłem światła w tym miejscu są pochodnie powbijane w kolumny podtrzymujące strop mordowni. Walka w całkowitych ciemnościach nie odpowiada nawet Dzieciom Cienia, a oglądanie pojedynku przywódcy z pretendentem całkowicie traci sens. Same podpory są ciosane z litej skały i są na tyle grube, by żadna Nocnica używająca mocy przypadkiem jej nie zniszczyła, naruszając tym samym strukturę całej mordowni. Miejsce te służyło nieumarłym od wieków, a kamienna, w miarę równa posadzka poiła się krwią niemożliwą do zliczenia ilość razy.


Powrót do góry Go down


avatar


Liczba postów : 153
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mordownia   Pią Paź 06, 2017 12:30 am

Pochodnie płonęły czerwienią i żółcią, przecinając mroki Katakumb. Sala powoli wypełniała się kolejnymi Cieniami - na kamiennych ławach siedziały Mary, Nocnice oraz Biesy. Każda rasa trzymała się swoich pobratymców, zostawiając nieco wolnej przestrzeni pomiędzy grupami. Jedynie gdzieniegdzie można było wypatrzeć pojedyncze Mięso, które jakimś trafem zawędrowało do Mordowni. Czyżby niektórzy nieumarli przyprowadzili swoich pupilków? Na to wyglądało. Arena była jeszcze pusta, choć już za chwilę powinni zjawić się na niej Motyl oraz jego przeciwnik. Nerwowe szepty, zakładanie wyniku pojedynku, oraz zwykłe "przyjacielskie" rozmowy pomiędzy Cieniami odbijały się echem w podziemiach.
Póki co widoczna była tylko jedna zgnilizna, opierająca się spokojnie o jeden z kamiennych filarów podtrzymujących strop sali. Nocnica ta nie miała żadnego problemu z faktem, że już za chwilę może być martwy. Zupełnie jakby z góry wiedział, że nic, co się wydarzy nie zdoła mu zagrozić. Co się zaś tyczy jego dwóch kompanów - nigdzie nie było ich widać, podobnie zresztą jak Lidera i pretendenta do tego tytułu. W końcu jednak się zjawią, muszą. Rozwiązywanie sporów między sobą za pomocą przemocy, najlepiej z dala od innych - takie zachowanie zrozumie każdy Cień, ale nie w przypadku walki o tytuł Obsydianowego Motyla.
Widowisko ma być pokazem siły przywódcy, nie ważne, kto wygra pojedynek. Dotychczasowy przywódca znany był ze swojej mocy zdolnej zniszczyć wolę życia każdej istoty. Rządził podziemną społecznością od wielu lat, pokonując kolejnych śmiałków. A co ciekawe, ten pretendent był ponoć Nocnicą. I to kobietą. Nieumarli mieli głęboko w dupie płeć, ale nikt nie pamiętał, by Cieniami władał ktoś nie będący Marą. Mięso nie miało na to szans, Biesy miały własne sprawy, a żądze Nocnic były skutecznie tłamszone przez Mary. Czyżby nadszedł czas poważnych zmian?
O ile tylko nieumarła poradzi sobie w pojedynku z czwórką przeciwników w pojedynkę.





Iskra - Odpowiedzialna za ogarnianie MG, eventów, ogólnie rozgrywki związanej z fabułą i relacjami postaci.


Kamiru - Odpowiedzialny za ogarnianie WT i ogólnie części mechanicznej forum.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 13
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mordownia   Pon Paź 16, 2017 6:12 pm

Ach! I o to sam bóg zaprowadził Mephisto do Mordowni... Pojedynek o stanowisko lidera był czymś niewątpliwie ekscytującym, a raczej byłby gdyby nie fakt, że obecny władca Cieni łamie wolę do życia, co jest wątpliwie widowiskowe... Bies jednak wiedział jedno, woli Nocnice jako swego nadrzędnego dowódcę niżeli Marę... Ale niestety, ciężko o to, by pretendentka wygrała. W końcu to będzie Czterech na Jedną, nawet najlepszy strateg, by tego nie wygrał. Jednak taktyczny umysł Mephisto był pewien jednego, ta Nocnica musi mieć plan lub siłę, która daje jej poczucie szansy na zwycięstwo, w przeciwnym wypadku nie byłoby teraz tego całego zbiorowiska.
- Widzicie to? - zapytał swe wystające robaczki z jego gnijącego ciała, zachichotał chwilę po tych słowach przenosząc swój wzrok na arenę. - Niedługo będzie wydarzenie zapowiedziane przez pana naszego! - rzucił z euforią do tych samych rozmówców. Wartym wspomnienia jest fakt, że nie siedzi wraz z innymi Biesami tylko pomiędzy ich grupą a innymi Cieniami.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 7
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mordownia   Wto Paź 17, 2017 9:27 pm

Pewna podekscytowana Nocnica nie mogła usiedzieć na jednej z kamiennych ław. Niecierpliwie wyglądała Obsydianowego Motyla i przedstawicielki jej rasy, która miała tyle odwagi, albo tak dużo wypiła, żeby się zmierzyć z obecnym władcą Dzieci Cienia. 
 Kobieta była w stanie dostrzec tylko jedną postać najbliżej areny. Była to także Nocnica, tyle, że mężczyzna. Nie łączyła jej z nim jakaś głębsza znajomość, w końcu był Zgnilizną, prawą ręką Motyla. Jak ktoś taki jak Mormo mógł zadawać się z osobą o takim stanowisku? Nie do pomyślenia.

- Gdzie oni się podziewają? Gdzie oni się podziewają? - mamrotała do siebie Nocnica, wykręcając się na wszystkie strony, by zobaczyć coś w tłumie.
Ah! Mogła przewidzieć, że na takie widowisko zejdą się całe Podziemia, albo chociaż przybyć do Mordowni wcześniej i zająć lepsze miejsce. Pech chciał, że Mormo nie była zbyt punktualna i trafiła jej się ława za ogromnymi Biesami, które jak zwykle trzymały się razem. Choć lepszy rydz niż nic, mogła w ogóle się nie dostać na widowisko. Wbrew pozorom, Cieni nie było wcale tak mało i choć Mordownia była imponujących rozmiarów nie wszyscy się mieścili. I jeszcze to Mięso pałętające się pod nogami. Nic, tylko przeszkadzają i zajmują miejsce. Podumarli… phi. Nawet po śmierci nic nie znaczący. Nocnicy nie było ich żal, jeśli upadli tak nisko, to znaczy, że z jakiegoś powodu. Tworzyli kolejną przeszkodę w realizacji ich jakże wspaniałego planu! No tak, przecież to tajemnica. 
 Nocnica rozejrzała się tym razem po tłumie Dzieci Cienia, szukając współrealizatorów tego, z pozoru idealnego pomysłu. Nic. Nie sposób odnaleźć cokolwiek w wypełnionej po brzegi Mordowni. To też mogła przewidzieć i ułatwić sobie zadanie, chociażby siadając obok Taulgryma, czy Ray’a. Dwie Nocnice i Bies… Co może pójść nie tak?
 Oczywiście w procent prawdopodobieństwa sukcesu ich misji był mały i pewnie było mu bliżej do minusowej skali, niż stu procent. Aktualna Zgnilizna nie zdobyła tego tytułu przypadkowo, z tego, co Mormo słyszała, cała trójka była potężna, a Motylowi nikt się nie równał. Oby przejęcie miana Zgnilizny warte było ryzyka.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 6
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mordownia   Wto Paź 17, 2017 11:57 pm

Kimże mogła być ta uśmiechnięta jako jedyna postać pośród Dzieci Cieni, jak nie Rayem? Mimo niekorzystnego miejsca pozostawał zadowolony. Cóż, był to pierwszy raz, gdy pod jego obecność w Katakumbach miała odbyć się walka o władzę. Nie spodziewał się, że tak wiele nieumarłych i tak szybko zbierze się na Mordowni. Wzrost również nie pomagał czarnowłosemu w dostrzeżeniu co się dzieje, ale jakoś dostrzegał, że arena jest wciąż pusta. Dało się to też wywnioskować po spokoju widowni. No, względnym spokoju, gdyż Biesy nie potrafiły pozostawać cicho. Rayowi to nie przeszkadzało. Te jęki, te krzyki, te wrzaski były dla niego niczym wspaniała symfonia. Biesy - skazani na pokutę za swe grzechy poprzez wieczne cierpienie i rozkład. Vaath, Ojcze Niemiłosierny, niech po wsze czasy w katordze wspominają swe grzechy. Krótkie dwa zdania wypowiedziane w myślach zupełnie odruchowo i błyskawicznie - niczym formułka, mantra, którą należy powtarzać. Słuchał tego wszystkiego z zadowoleniem, a może nawet radością i podekscytowaniem. Plan był... zuchwały. To dało się od razu zrozumieć. Trójka zwyczajnych Cieni naprzeciw jednym z najważniejszych osób w Katakumbach. Różnica władzy, siły, doświadczenia, wiedzy i możliwości. Mimo wszystko i tak chcieli spróbować, bo nowa Nocnica, która wyzwała Obsydianowego Motyla brzmiała zachęcająco, by zaryzykować.
Czas mijał, a on dalej nie widział swoich "współpracowników". Zręczność, szybkość i niewielkie wymiary ułatwiały przeciskanie się w tłumie, więc postanowił przejść się między rzędami, aby poszukać znajomych twarzy. No, przynajmniej jednej, bo druga powinna być ukryta pod bandażami. O ile u Biesów było to jakoś uzasadnione, gdyż były niezmiernie szpetne, o tyle u Nocnic... te zazwyczaj piękniały po śmierci jako człowiek. Nie była to sprawa Raya, chociaż kusiło go, by zapytać.
I wtedy nagle zauważył tę niziutką, chociaż tak naprawdę niewiele niższą od niego istotę. W jego przypadku ratowała go nieco normalniejsza waga, a przynajmniej na to wyglądało w porównaniu sylwetek. Nie wiedział czy go zauważyła, chociaż wątpił - tłum był spory i na tłumie nikt się nie skupiał, gdyż istotna była arena. Podszedł do niej na tyle swobodnie, na ile mu się to udało. Zależało mu, by znaleźć się blisko, bo ważny był moment dogadania momentu rozpoczęcia akcji. Tylko w trójkę mieli jakiekolwiek szanse. Grzeszna Para ma wobec mnie plany. Jestem ich Odkupicielem, nie przyjdzie mi tutaj dziś umrzeć. Te słowa zdawały się dodawać nieco otuchy Rayowi, który wciąż borykał się z myślą, że rzuca się z motyką na słońce. Nie bał się ponownej śmierci - co to to nie. On obawiał się zmarnowała swojej szansy jako Odkupiciel. Był przerażony do samej duszy, gdy pomyślał, że mógłby zawieść Vaatha. Vithra zapewne byłaby zadowolona - w końcu to ona żywiła się ludzkim grzechem i sprowadzała go na nich.
- Czemu ukrywasz twarz w bandażach? Nie widzę jaką masz minę, a może również nosisz uśmiech na ustach. - odezwał się bez żadnego skrępowania w stronę Nocnicy, którą znał stosunkowo krótko. Nawet jak na standardy egzystencji śmiertelników. Co istotne - Ray naturalnie pozostawał uśmiechnięty w podejrzany, nieco cwaniacki sposób. Jakby właśnie wpadł na doskonały plan zemsty i był z siebie zadowolony oraz lekko rozbawiony. Tak mniej-więcej dało się opisać tę minę.
I tyle się odezwał w tym momencie. Nie chciał na głos nic mówić, ani nawet za bardzo myśleć, bo podejrzany wygląd mógłby wzbudzić zainteresowanie Mar, a te potrafiły grzebać w umyśle. Oprócz tego, że Ray nienawidził szperania w głowie, to obawiał się, iż postronni mogliby dowiedzieć się o planie, a to niemalże zerowało ich szanse na sukces.


Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 4
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Mordownia   Yesterday at 4:58 pm

Opasły Bies nieśpiesznie, ociężały krok za krokiem, zmierzał w kierunku Mordowni. Donośnym tupnięciom towarzyszył szczęk metalowych płyt którymi osłaniał cześć ciała, brzęk łańcucha u pasa - oraz głośne, pogodne pogwizdywanie niosące się echem po tunelu. Zbłąkane Mięso pierzchało spod jego nóg - myślami Taulgrym był gdzie indziej, a przy jego budowie stratowanie było realnym ryzykiem.
Baron cały czas rozważał niezwykle ambitny plan, jaki miał być zrealizowany. Już samo wyzwanie jest wydarzeniem, ale to co się miał odbyć - oh, o tym będą mówili przez najbliższe stulecie. Pytanie tylko, co dokładnie, będą wspominali.

Fakt, że przybył do niemal pełnej już Mordowni nie zaskoczył go. To żadna nowość, że nie jest prędkim rannym ptaszkiem. Nie trzeba być gdzieś wcześnie, trzeba tam być, gdy dzieje się coś ważnego.
Zajęło mu chwilę, zanim znalazł wzrokiem parę towarzyszy, z którymi umówił się na to widowisko. Powoli przeciskając się ku parze Nocnic, machając do nich, przepraszając uprzejmie każde dziecko które szturchnął po drodze.
- Ah, witajcie, moje nieumarłe ptaszyny! - zawołał jowialnie, sadowiąc tłuste cielsko obok nich, jedynie lekko trącając wydatnym brzuszyskiem Dziecko Cienia siedzące przed nim.
- Mhh, mam nadzieję ze nie jestem aż tak spóźniony? Na śmierć i zgniliznę, jestem powolny, ale chyba nie aż tak! - zachichotał, ściągając z głowy swój rogaty hełm. Ciężko podziwiać walkę, gdy patrzysz na świat przez dziurki.
- No, to opowiadać. Jak zdrowie? - pod płaszczykiem prostego, niewinnego pytania ukrył dużo ważniejsze - czy są w formie? Ambicje tej magnitudy nie mogą być zrealizowane przez kogoś kto nie da z sienie 100%. A proste, naiwne myśli to idealna zmyłka na kogoś kto niepowołany je czyta.
Powrót do góry Go down
 
Mordownia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Proelium  :: Katakumby :: Dom Cieni-
Skocz do: