Proelium


 

 Wyjście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Dziecko Cienia

avatar


Liczba postów : 63
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Wyjście   Wto Sie 22, 2017 8:32 pm


Jedno z najczęściej używanych wyjść z tuneli, prowadzące krótką ścieżką w górę z Cmentarzyska do wzgórz na południu granicy pomiędzy Emersami i Widzącymi. Rzadko patrolowane przez obie strony odludzie pozwala Cieniom na wyprawy zarówno na terytoria ludzi, jak i ziemie potencjalnych Mar. Oczywiście, można użyć wyjść istniejących bezpośrednio na Peryferiach albo w Lesie Duhnia, ale wtedy ryzyko niespodziewanego natknięcia się na mieszkańców powierzchni wzrasta. I tak jak pozostałym nieumarłym w dużej mierze obojętny będzie los ich pobratymców, tak sama myśl o tym, że śmiertelni przypadkiem znajdą wejście do systemu Katakumb jest już niedopuszczalna. Dlatego też początkującym każe się wykorzystywać właśnie ten szyb, dopóki nie nauczą się funkcjonować w podziemnym świecie oraz kontrolować Magi Krwi. Jednak nawet te wyjście jest odpowiednio zamaskowane przed niepożądanym wzrokiem  - kiedy ktoś opuszcza tunele wygląda to tak, jakby skały po prostu wyszedł z litej skały. Czy to iluzja którejś z Mar, czy raczej kwestia odpowiedniej lokalizacji - co za różnica, skoro działa?  


Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia | Zgnilizna

avatar


Liczba postów : 41
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Wyjście   Pon Lis 20, 2017 6:31 pm

Drobna postać odziana w szary płaszcz przemierzała szyb, prowadzący łagodnie w górę. Jedynymi słyszanymi w tunelu dźwiękami były miarowe uderzenia stóp zakapturzonej kobiety w wydeptaną ziemię, stanowiącą podłoże. Dlaczego tak doświadczone Dziecko Cienia wybrało wyjście dla amatorów? Powód był jeden i bardzo prosty, lenistwo. Nocnicy zwyczajnie nie chciało się uważać, by nie zostać zauważoną, zawsze jeden dodatkowy wysiłek mniej. Miejsce, gdzie kończył się szyb, nie było często patrolowane, jeśli w ogóle, co pozwalało na lekkie wyłączenie czujności. 
  
  Mormo przystanęła na chwilę i oparła się o ziemistą ścianę tunelu, od której bił przyjemny chłód. Musiała złapać oddech. Nie, żeby była jakoś specjalnie zmęczona, ale musiała zachować siły na ciężką wędrówkę po powierzchni. Kobieta aż się wzdrygnęła na samą myśl. Powierzchnia była dla mniej równoznaczna z kilkugodzinnym bólem oczu, który wcale nie pomagał w wypadku ataku ze strony jakiegoś dzikiego zwierzęcia, albo Emeresa. Tysiące razy była na powierzchni i tysiące razy działo się zawsze to samo. Umiejętność, która pod ziemią była błogosławieństwem, stawała się największym przekleństwem, tam gdzie było jakiekolwiek źródło światła, zwłaszcza dla poszukujących wrażeń Dzieci Cienia. Takich jak Mormo. Nocnica uwielbiała eksplorować i przy okazji przywłaszczać sobie drobne upominki w postaci materiału, broni, czy innych rzeczy, które łatwo sprzedać, albo chociaż przetopić na coś bardziej użytecznego. Taki właśnie był cel dzisiejszej wycieczki kobiety. Wybierała się bowiem do Alfy, albo w jej okolice, a jak powszechnie wiadomo w tym mieście najlepszym znaleziskiem są graty, pozostawione w zawalonych budynkach. Plan naszej poszukiwaczki skarbów oczywiście mógł ulec zmianie, w końcu obrobienie jakiegoś wędrowca też nie jest złym pomysłem.

- No to w drogę - mruknęła Mormo, odbijając się od ściany. Jej kroki znów były jedynym dźwiękiem w tunelu.

/zt



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.


Ostatnio zmieniony przez Mormo dnia Pon Kwi 02, 2018 8:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

Widzący

avatar


Liczba postów : 91
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Wyjście   Czw Lis 23, 2017 2:53 pm

~MG~
Misja łatwa 1/10

Lenistwo ponoć nie popłaca, ale każdy ma prawo do chwili wytchnienia i przyjemnego spacerku. A tym razem to miano dostała przechadzka w stronę światła w towarzystwie wyłącznie echa swoich kroków. Nocnica zbliżała się do ujścia tunelu. Światło odbijało się w ścianie ostatniego zakrętu, by po chwili oślepić dziewczynę. Ból był przeszywający i zmuszał do zmrużenia powiek, a było to zaledwie światło zachodzącego słońca.
Po kilkunastu minutach Mormo mogła już spojrzeć na świat dookoła. Ostatnie promienie dnia oblewały czerwienią budynki zniszczonego miasta, które smutno rysowało się niecały kilometr przed Nocnicą. Zapewne co roztropniejsi ludzie pochowali się w swoich kryjówkach w lęku przed nocą. Kobieta miała możliwość przechadzania się w cieniu, w którym czuła się najswobodniej.



We were weak.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia | Zgnilizna

avatar


Liczba postów : 41
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Wyjście   Pon Kwi 02, 2018 9:14 pm

Pewna mała Nocnica po raz kolejny maszerowała obskurnymi tunelami biegnącymi pod ziemią. Miały tyle rozgałęzień, tyle skrętów, tyle ślepych uliczek, że każde Dziecko Cienia zgubiło się tutaj chociaż raz. Nie Mormo. Kobieta nigdy nie potrzebowała zagłębić się w coraz to dalsze korytarze, żeby je pozwiedzać, czy zrobić coś jeszcze mniej przydatnego. Miała jedną drogę, która była przez nią regularnie uczęszczana. Z jej nory do wyjścia, lub z wyjścia do jej nory. W sumie na jedno wychodzi. Znasz jedną trasę i się nie gubisz. Proste jak budowa cepa.
Tup, tup, tup
Kroki. Jedyny odgłos słyszalny w korytarzu prowadzącym do wyjścia. Miarowe. Rytmiczne. Wydawane przez jedną istotę.
W ciemności rozległo się ciche chrumknięcie, zaraz kolejne. No tak… zapomniała o swoim dziku. Mała, czarna kulka była niemal niewidoczna w mroku tunelu, a jego kroki niemal niesłyszalne. Warchlak trochę podrósł w ciągu ostatnich dni, a jego wygląd stał się trochę groźniejszy, co nieco pocieszało Mormo. Z takim zwierzakiem nic jej nie zaatakuje, a jak już to zostanie przez niego zjedzone. Nocnica zauważyła, że młody potrafi pochłonąć dosłownie wszystko. Lekki uśmiech wpełzł na jej schowaną pod bandażami twarz, gdy przypomniała sobie jak przed kilkoma dniami wyciągała mu z ryjka jeden z jej sztyletów. Wszystkożerne bydle. Samczyk jednak szybko się uczył, co może mu zaszkodzić, albo po zjedzeniu czego jego Nocnica nie będzie zachwycona i już więcej nie brał tych rzeczy do pyszczka.
Jego matka za to okazała się być smaczniejsza, niż kobieta przypuszczała. A jego rodzeństwo… Niebo w gębie. Nigdy wcześniej tak dobrze nie pojadła. Konsumpcja wszystkiego zajęła jej dobry tydzień. Tyle tam było mięsa! Co dziwne, dzik razem z nią zajadał się truchłem Pegazicy, jakby zapominając, że było ono kiedyś jego matką. Mądry zwierzak.
Korytarz zaczął piąć się w górę, a Nocnica mogła przed sobą zobaczyć już błysk światła. Słońce? Myślała, że dobrze obliczyła czas. Oby już zachodziło, bo Mormo nie miała najmniejszej ochoty na ten uporczywy ból oczu, który zawsze towarzyszył Cieniom przy wyjściu na powierzchnię. To był jednak mały minus w porównaniu z ich niesamowitym wzrokiem w całkowitych ciemnościach. Ale cóż… Bez bólu i cierpień nie istniejemy.
- Już niedaleko… - mruknęła odziana w płaszcz Nocnica, pokonując kolejne metry wilgotnego tunelu.
Plum, plum, plum
Kobieta słyszała jak kropelki wody skapują ze stropu korytarza. Jedna za drugą. Nieświadomie szła w wybijany przez nie rytm. Noga za nogą. Kropelka za kropelką.
Plum, plum, plum



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia | Zgnilizna

avatar


Liczba postów : 21
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Wyjście   Nie Kwi 08, 2018 3:10 pm

Łup, łup, łup
Powolne, ciężkie kroki dało się czuć w drganiach ziemi już daleko. Każdy, kto spędził choć trochę czasu w Katakumbach mógł je rozpoznać. Zwłaszcza gdy towarzyszył im--
- Noch'yu groza, a nautro tuman,
Solntse ostylo sovsem.
Davnie boli idut cheredoy,
Pust' sobirayutsya vse!

Donośny baryton, śpiewający piosenkę, zagrzebaną gdzieś w otchłani przeżartego zgnilizną umysłu. Taulgrym szedł swoim nieśpiesznym krokiem, ciągnąc za sobą coś na swoim wiernym haku. Wspomniane "coś", było człowiekiem, rannym i wyraźnie osłabionym. Wierni Mniejsi Bracia Ojczulka pełzały po nim, ale sam człowiek patrzył się pusto w przestrzeń. Najwidoczniej nim nowy Zgnilizna zajął się wystarczająco długo.
Mormo zauważył dopiero, gdy ta była tuż przed jego nosem. Na kości i czerwie, ta dziewczyna potrafi być równie cicha co sam cień. Towarzyszyło jej jakieś rosłe, czworonożne, kosmate zwierzę o imponujących kłach
- Aaaah, Mormo! - Taulgrym zawołał jowialnie, rozrzucając ręce jakby szykował się by ją przytulić. - Witaj, moja miła. Czyżbyś zabierała zwierzaczka na spacer? Niepotrzebnie się trudzisz, równie dobrze mogłaś go wyprowadzić koło jaskiń Biesów. I tak nikt nie wywąchałby różnicy!
Jego ofiara szarpnęła się leniwie na łańcuchu, jednak bez większego przekonania.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia | Zgnilizna

avatar


Liczba postów : 41
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Wyjście   Pon Maj 07, 2018 3:48 pm

A jednak nie było tak cicho. Niesamowity śpiew dotarł do czujnych uszu Mormo na długo przed tym, jak zobaczyła właściciela tego nieziemskiego barytonu. Pojawieniu się Ojczulka towarzyszyło wiele dźwięków. Słowa pieśni mieszały się z donośnymi krokami i z odgłosem szurania jakiegoś przedmiotu o podmokłą ziemię. Nocnica słyszała także bzyczenie setek owadów, które już nauczyła się wyrzucać z umysłu, gdyż zagłuszało ono wiele innych dźwięków, mogących nieść za sobą niebezpieczeństwo. Odkąd kobieta otrzymała drugą szansę, jaką było odrodzenie się jako Dziecko Cienia, była niesamowicie czujna, zawsze gotowa stawić czoła potencjalnemu niebezpieczeństwu. Przez te piętnaście lat przeżytych w mroku Katakumb, nauczyła się wielu przydatnych rzeczy, takich jak walka, czy umiejetność wyciągnięcia sztyletu w mniej niż sekundę. Wszystko uczy, daje doświadczenia. Nawet te nieprzyjemne, czy groźne sytuacje.
- Witaj, Taulgrymie - przywitała się ze Zgnilizną, gdy zbliżyła się do niego na tyle, żeby i on ją zauważył. Delikatny uśmiech pojawił się na jej twarzy ukrytej za bandażami. Bies mimo, iż lubił torturować ludzi i siać ogólne zniszczenie, sprawiał, że za każdym razem, gdy go widziała czuła dziwny, wewnętrzny spokój. Jakby w Ojczulku, gdzieś w środku nadal żył ten człowiek, którym był kiedyś. Mimo, że Mormo nie wiedziała, jakim człowiekiem był niegdyś jej kompan, miała ukrytą nadzieję, iż należał do grona dobrodusznych rolników, a nie mściwych żołnierzy. Sama, odkąd zobaczyła cząstkę swojej przeszłości, zapragnęła odkryć ją całą, co między innymi miała na celu ta podróż. - To tylko jeden z moich celów. Nie chciałbyś wyprowadzić i swojego pupila, towarzysząc mi w spacerze?

Nocnica wskazała ruchem głowy na zaczepiony na łańcuchu kształt, który po lepszym przyjrzeniu się, okazał się być niczym innym, jak człowiekiem niewątpliwie powoli przekraczającym granicę życia i śmierci. Dzień jak codzień w podziemiach.
Mała Nocnica poczuła dotyk na nodze. Szczęśliwym dla małego Pegaza było to, że rozpoznała go zanim zdążyła sięgnąć po sztylet. Młody dzik najwyraźniej postanowił zapoznać się bliżej z Muszym Baronem, a przechodząc otarł się o pokrytą bandażami nogę swojej właścicielki. Bezimienne młode obwąchało rozkładające się ciało biesa, po czym odsunęło się o krok wydając ciche kwiknięcie, najwyraźniej nieprzekonane zapachem zgnilizny. Pegaz wyraźnie czuł od Taulgryma wyraźną woń śmierci, której u Mormo nie mógł wyczuć prawie wcale, mimo liczby ofiar, które miała na koncie. Zapach biesa był jednak świeższy. Wyglądało na to, że Ojczulek albo nie miał już co wyprowadzać, albo delikwent na łańcuchu był już blisko kresu swojej drogi. Pewnie najnowszy kandydat na Biesa. Pewnie nie będzie pamiętał, kto dał mu szansę na życie wieczne. Oh… Oni zawsze byli tacy niewdzięczni.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia | Zgnilizna

avatar


Liczba postów : 21
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Wyjście   Pią Maj 18, 2018 7:14 pm

Ojczulek zatrzymał się, puszczając "pakunek" jaki przywlókł do Katakumb.
- Oh, nie trzeba. Ten tutaj to potencjalny nowy rezydent, po prostu go przyniosłem żeby go wrzucić do Żłobka. Strasznie się opierał, więc kto wie, może będziemy mieli nowego kolegę?
Od czasu inicjacji Taulgryma i Mormo po Katakumbach wędrowały plotki i nieprzyjemne komentarze - Bies na stanowisku które tradycyjnie zajmowały niemal zawsze Mary i nocnice budził kontrowersje, zwłaszcza że pomógł Nocnicy przejąć pozycję Motyla. Obie te rzeczy mocno zachwiały status quo panującym w podziemiach, a Taulgrym nie robił nic by uspokoić te głosy. Wprost przeciwnie, w dniach odkąd został Zgnilizną pracował wytrwale i bez przerwy, stopniowo zmieniając wegetatywne społeczeństwo Dzieci Cienia w bardziej aktywne. Dzięki nowemu autorytetowi i wrodzonej charyzmie zaczął przekonywać innych do regularniejszych wypadów na powierzchnię, a pod czujnym wzrokiem jego mętnych oczu Mięso pokornie spędzało dnie na kopaniu i poszerzaniu tuneli. Jednak jego największym działem był Żłobek - groteskowo pogodna nazwa kryjąca odnogę jaskiń pełnych narzędzi tortur, izolatek oraz wilgotnych, ciepłych miejsc sprzyjających rozwojowi wszelkiego robactwa - całość zaprojektowana przez papę jako wylęgarnia nowych Dzieci. To do Żłobka wlecze się porwanych na powierzchni Ludzi i Wiedzących, gdzie nieśpiesznie niszczy się ich ciała ich umysły, zapewniając powolną, agonalną śmierć dla ludzi. Wiedzących z kolei utrzymuje się przy życiu, ale pilnuje by byli świadkami każdego okropnego detalu jaki się tu odbywa. A potem są zamykani w małych, ciemnych celach, gdzie ich jedynym towarzystwem jest zabłąkane robactwo - oraz samotny nóż, do odebrania sobie życia.
Taulgrym nie jest być może 'tradycyjną' Zgnilizną - ale niech pleśń zeżre tego, kto ośmieli się powiedzieć że nie jest skuteczny. Był głośny i działał z rozmachem, zwracając na siebie uwagę całych Katakumb - co tworzyło nowe, głębokie cienie dla Mormo. Wspaniała symbioza.

Bies spokojnym gestem wyczyścił swój pordzewiały hak, zawijając go na rękę - szczerząc poszarzałe, klockowate zęby w pogodnym uśmiechu.
- Ale dobrego spaceru z przyjaciółką nigdy nie odmówię! Kto wie, może znajdę kolejną duszyczkę gotową otworzyć swoje oczy na śmierć.
Przyłożył rękę do piersi, wysyłając cichą prośbę do Mniejszych Braci. Ci przestali poruszać się tak energicznie, a ich wieczne bzyczenie zelżało.
- Palujesz wycieczkę w jakieś konkretne miejsce, czy pójdziemy, gdzie nas oczy poniosą?
Stracił zainteresowanie ofiara jaką tu przywlókł. Zabawił się już z nim wystarczająco, a Mięso będzie wiedziało gdzie zawlec pakunek. Wytresował ich dobrze.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia | Zgnilizna

avatar


Liczba postów : 41
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Wyjście   Pią Cze 01, 2018 10:50 pm

Żłobek. Kolejny pomysł, na który tylko Ojczulek może wpaść. Mormo nie miała nic przeciwko powiększaniu społeczności Dzieci Cienia, popierała je! Jednak swego rodzaju hodowla Biesów… I ewentualnie Mar. Co jej nie pasowało? To chyba oczywiste, rekrutowaniem nowych Nocnic musiała zająć się sama. Szybkie poderżnięcie gardła od tyłu. Czy to nie nagła, nieoczekiwana śmierć? Zabandażowana kobieta była idealna do tego typu brudnej roboty. Była mała, cicha… Niepozorna? Kto by się spodziewał, że taka istotka może być niebezpieczniejsza od kilku wyjątkowo rozjuszonych Grendelów? Na pewno nie ci, których żywot zakończyła, mając nadzieję na powstanie nowych Nocnic.
- Może kolegę, może obiad. Kto wie? - odparła lekko przechylając głowę, by ponownie przyjrzeć się ofierze Taulgryma. Kobieta Zgnilizna nie sądziła, by odrodził się, zyskując szansę na życie wieczne. Był za słaby. Mlasnęła niezadowolenie, gdy człowiek po kilku sekundach przypatrywania się, nadal nie wykazywał oznak życia, choć Mormo doskonale wiedziała, że śmierć jeszcze go nie zabrała. Słyszała cichy, chrapliwy oddech i dudniące bicie serca. Jeszcze biło, jeszcze oddychał.
- Szczerze mówiąc planowałam trochę dłuższy spacer. Można nazwać go wyprawą - westchnęła Nocnica, już zmęczona wizją morderczego marszu przez las. Planowała bowiem dotrzeć aż do terytorium Widzących. W pogoni za przeszłością. Musiała znaleźć choć ślad dawnego życia. Jeden ślad i chowa się w Katakumbach. Jeden jedyny. - Chcę zebrać informacje z terytorium Widzących.
Nie było to kłamstwo tylko półprawda. W sumie co za różnica. Ojczulek uwierzyłby jej nawet, gdyby skłamała. Ćwiczyła to przez lata. Przekręty, oszustwa. Kłamca to jej drugie imię.
Mała Nocnica przeszła bezszelestnie obok Biesa, ruszając w stronę wyjścia z tunelu. Nie chciała czekać. Uporczywe słońce powinno niedługo zajść, wykluczając wielogodzinny ból oczu. Tak go nienawidziła. Ugh… Czasem zastanawiała się, czy nie lepiej oświetlić podziemia i oszczędzić im męczarni przy wyjściu na powierzchnię. To było chyba niemożliwe.
Kobieta szła takim tempem, by Taulgrym mógł w ciągu kilku sekund łatwo ją dogonić. Poniekąd cieszyła się, że ma towarzysza podróży innego niż Pegazi warchlak. Właśnie… dzik… Mormo rozejrzała się nerwowo w poszukiwaniu małego, czarnego kształtu. Uspokoiła się dopiero, gdy zobaczyła, że truchta grzecznie przy jej nodze. Niesamowite, jak zżyła się z tym zwierzakiem, choć cały czas to zaprzeczała nawet przed samą sobą. Ciekawe co jeszcze przyniesie przyszłość.



Tak, to właśnie jest śmierć. Stan, w którym nikomu nie możesz ufać.
Powrót do góry Go down

Dziecko Cienia | Zgnilizna

avatar


Liczba postów : 21
Zobacz profil autora

PisanieTemat: Re: Wyjście   Sob Lip 14, 2018 10:01 pm

Bies widział jak jego mała przyjaciółka przygląda się zdobyczy. Ledwo dychał, był w zasadzie w stanie pełnej bólu wegetacji. I dobrze, to zwiększało szanse by się przemienił.
A jak nie? no to najwyżej rzucą go na pożarcie padlinożercom, żeby nie ruszały Dzieci.
- O ho-ho-ho! - Taulgrym zaśmiał się rubasznie - To dopiero solidna wycieczka! Na taką wyprawę, z radością się dołączę. Kto wie, kto wie, może nawet złapię sobie uroczego wiedzącego lub parkę? Nie zaszkodziła by nam nowa Mara. Zwłaszcza ze wciąż musimy nieco, mmh, dopracować nasza technikę z nimi? - podrapał się poszarzałym paznokciem po policzku. - Wciąż nie wiem, czy wywołujemy zbyt mała traumę, bo ilość przebudzeń jest dość niska.
Bies westchnął ciężko.
- Kiedy pierwszy raz Motyl powiedziała mi, ze mam zająć się zwiększeniem "przyrostu naturalnego" Dzieci, nawet się ucieszyłem. Wymarzona praca. Ale jak teraz myślę, ile z tym jest roboty... Biedny Papa ledwo ma czas na własnoręczną pracę! - zawołał z teatralnym smutkiem.
- Ale, ale! Dość biadolenia starego grubaska. W drogę!
Więc ruszyli. Czy raczej, Mormo ruszyła. Taulgrym, jak to on, raczej wlókł się noga za nogą, ciężko stawiając kroki. Zwykle wędrował sam, wiec nie zwracał uwagi na tempo. Zawsze docierał gdzie trzeba - ewentualnie. tym razem jednak, z małą Nocnicą, widział jak ta idzie kilka kroków, po czym czeka aż opasły Bies dołączy. Teraz nie dawała po sobie tego znać, ale wiedział, że prędzej czy później zacznie to być irytujące. A Papa nie chciał być zły dla innych, w jego obrzmiałym serduszku nie było miejsca na złe myśli wobec innych, ani na pasywne oglądanie jak się męczą.

Dlatego, gdy za którymś razem dołączył do Mormo, nim ta zrobiła swoje kilka kroków, wziął ją pod pachy i podniósł, po czym usadowił na swoim karku, niosąc ją na barana.
- No, to w którą stronę? - zapytał, wracając do swojego rytmu marszu - który nie zostanie przerwany aż dotrą na miejsce. Taulgrym nie znał wytchnienia, a Mormo i jej zwierzak? Co za problem. Odpoczną mu w ramionach, a on będzie parł dalej.
- Noch'yu groza, a nautro tuman,
Solntse ostylo sovsem.
Davnie boli idut cheredoy,
Pust' sobirayutsya vse.

Papa wrócił do śpiewania piosenki z wcześniej, nie przerywając marszu.
- Znasz ten kawałek Mormo?
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wyjście   

Powrót do góry Go down
 
Wyjście
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Proelium  :: Katakumby :: Wyjścia-
Skocz do: